,
Obserwuj
Małopolskie

Helikopter z łańcuchami i drabinką będzie latał nad Tatrami. Turyści powinni uważnie czytać komunikaty

4 min. czytania
06.07.2023 09:51
Turyści planujący górskie wycieczki w Tatrach muszą dokładnie czytać komunikaty. Tatrzański Park Narodowy planuje duże remonty szlaków i czasowe ich zamykanie. Harmonogram może się zmieniać ze względu na pogodę. Wśród części turystów słychać niezadowolenie.
|
|
fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

Remonty w Tatrach są prowadzone w ramach unijnego projektu, który kończy się w tym roku. Do tej pory odnowione zostały między innymi: szlak na Krzyżne z Hali Gąsienicowej i zejście do Doliny Pięciu Stawów, wejście na Kozi Wierch z Doliny Pięciu Stawów, wejście z Hali Gąsienicowej na Kozią Przełęcz, szlak z Morskiego Oka przez Świstówkę Roztocką do Doliny Pięciu Stawów - tu jeszcze będzie kończony remont fragmentu, na którym znajdują się stopnie drewniane.

Odnowiono też większą część Orlej Perci. - Tam wymieniliśmy łańcuchy, ale nie tylko. Od Przełęczy Liliowe były brukowane stopnie skalne i zostały usunięte luźne kamienie - mówi Marta Mazik z działu ochrony przyrody TPN.

Teraz, od 10 lipca, ma być zamknięty fragment Orlej Perci od Krzyżnego do Skrajnego Granatu. - Ten szlak był już remontowany w zeszłym roku, ale prace zostały przerwane, bo we wrześniu spadł śnieg i ekipy musiały się stamtąd wycofać - wspomina Mazik.

Łańcuchy przyfruną helikopterem

Wykonawcy prac na tatrzańskich szlakach zostali wyłonieni w przetargu. Są to lokalne firmy z Podhala. Nasza rozmówczyni podkreśla, że bardzo trudno znaleźć chętnych do takich działań, bo prace wykonywane są bez użycia jakiegokolwiek ciężkiego sprzętu. - Nie ma mowy o żadnych koparkach czy czymś, co działa na prąd - mówi Mazik.

- Z uwagi na ochronę przyrody my nie dopuszczamy takiego sprzętu, ale też nie pozwalają na to same warunki terenowe. Ekipy remontowe muszą wnieść wszystko na plecach, jakieś łopaty czy kilofy, i wykonują te prace ręcznie. Można by to wszystko porównać do prac firm brukarskich, ale w ekstremalnym terenie - podkreśla nasza rozmówczyni.

Do transportu sztucznych ułatwień, czyli łańcuchów i klamer, będzie wykorzystany helikopter. Będzie on też przewoził elementy, z których powstaną stopnie drewniane w Dolinie Pięciu Stawów. - Trudno sobie wyobrazić, że takie tony materiału są wynoszone na plecach ludzi, jeżeliby mieli iść na przykład przez Zawrat na Orlą Perć. Tam nawet turyści z większymi plecakami mają czasami problem z zachowaniem równowagi, a co dopiero z takim ciężkim ładunkiem. Musi to zrobić helikopter, nie ma innego wyjścia - stwierdza przedstawicielka TPN.

Nowa drabinka nad Kozią Przełęczą

W planach Tatrzańskiego Parku Narodowego jest wymiana słynnej drabinki nad Kozią Przełęczą. To najbardziej rozpoznawalne miejsce na Orlej Perci, chętnie fotografowane. Jest to też dobry test na lęk wysokości, szczególnie gdy drabinka się chwieje. Mimo to w sezonie do wejścia na nią ustawiają się niemałe kolejki.

Obecna drabinka ma 8 merów wysokości i 26 szczebli. TPN rozważał jej zdemontowanie i zastąpienie klamrami. - Jednak ta drabinka jest też takim punktem orientacyjnym, jest opisana we wszystkich przewodnikach po Tatrach. Mówimy, że jestem przed drabinką, za drabinką. Ludzie o tym wiedzą, więc uznaliśmy, że lepiej zamienić drabinkę na drabinkę - śmieje się Mazik.

Nowa drabinka będzie wyglądała trochę inaczej. - Postaramy się, by była bardziej bezpieczna, będzie wydłużona. Teraz jest tak, że - idąc od Zawratu - trzeba zrobić niewygodny krok nad przepaścią. Postaramy się drabinkę wyciągnąć do góry, by wejście na nią było w bezpieczniejszym terenie niż do tej pory - dodaje nasza rozmówczyni. Nowa drabinka też najprawdopodobniej zostanie przetransportowana helikopterem.

Burze i ulewy mogą opóźniać prace w Tatrach

Zgodnie z planem od 10 lipca do odwołania zamknięty będzie fragment Orlej Perci na odcinku Skrajny Granat - przełęcz Krzyżne w obu kierunkach. Od 13 lipca natomiast zamknięty ma być czerwony szlak turystyczny na odcinku Przełęcz Zawrat - Świnica.

Jeśli pogoda pozwoli, prace w miejscu obrywu pod Niebieską Turnią powinny potrwać 3-5 dni. W czasie sezonu możemy się też spodziewać zamknięć na pozostałych odcinkach Orlej Perci oraz na szlaku prowadzącym z Doliny Pięciu Stawów Polskich na Szpiglasową Przełęcz. Utrudnienia możliwe są także na szlaku Przełęcz między Kopami - Hala Gąsienicowa oraz Drodze pod Reglami: Mała Łąka - Kiry, ale te szlaki nie będą zamykane całkowicie. Z kolei po 1 września możliwe jest zamknięcie odcinka Dolina Pięciu Stawów Polskich - Świstówka Roztocka.

Harmonogram prac może się zmieniać. - Staramy się o pracach informować z wyprzedzeniem, ale jest nam bardzo trudno planować dokładnie - przyznaje Mazik. - Jesteśmy w sezonie burzowym. Jeżeli będą złe prognozy, to też wykonawca nie będzie puszczał ludzi w taki teren, który jest niebezpieczny - dodaje.

Turyści niezadowoleni

Pod komunikatem o planowych zamknięciach szlaków w Tatrach, zamieszczonym na Facebooku, trwa gorąca dyskusja turystów. Niektórzy narzekają, że już od roku mieli zaplanowane przejście Orlej Perci i porezerwowane w tym celu schroniska.

- Zdajemy sobie sprawę z tego, że ludzie planują urlopy, planują trasy przejścia, ale też chcielibyśmy, żeby zrozumieli, że my nie możemy prowadzić prac w tych rejonach Tatr w innych miesiącach. Czasem śnieg, tak jak teraz, zalega jeszcze do lipca, a we wrześniu może spaść nowy, więc zostaje nam lipiec i sierpień - wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Park apeluje, by turyści śledzili na bieżąco komunikaty na stronie internetowej TPN, w mediach społecznościowych i by zaglądali przed wycieczką na GeoportalTatry, gdzie znajdą na bieżąco aktualizowane ważne informacje o szlakach.

W terenie też będą stawiane tablice informujące o zamknięciu konkretnego odcinka szlaku. - Prosimy zawsze wykonawców, żeby w wyjątkowo trudnych sytuacjach postawili kogoś na szlaku, kto nie będzie wpuszczał turystów - mówi nam Marta Mazik z TPN.

- Przykładowo na szlaku na Krzyżne mieliśmy takie sytuacje, że choć wisiał zakaz, ludzie tego nie respektowali. Z perspektywy wykonawcy to wygląda tak, że on jest pod samą Przełęczą Krzyżne i zrzuca duże kamienie - jeśli zalega jakiś kamień i trzeba go usunąć, to trzeba go zrzucić na dno doliny. Jeśli wykonawca widzi, że od dołu podchodzi jakiś turysta, który zlekceważył zakaz, to musi czekać. Podejście na przełęcz zajmuje godzinę i wykonawca czeka, aż turysta dotrze w bezpieczne miejsce. To strasznie utrudnia prace. Jest też niebezpieczne dla turystów. Dlatego apelujemy o przestrzeganie zamknięcia szlaków - podkreśla Mazik.