,
Obserwuj
Małopolskie

Zakopane szykuje się na długi weekend. "Problem z noclegiem na ostatnią chwilę"

5 min. czytania
10.08.2023 09:33
Droższe parkingi w Zakopanem, remonty na szlakach i tłumy turystów w długi sierpniowy weekend. To nie odstrasza chętnych na wypoczynek pod Tatrami - może być problem ze znalezieniem noclegu na ostatnią chwilę. Wśród turystów w tym sezonie wyróżniają się podróżnicy z krajów arabskich. - Ulubili sobie to miejsce - słyszymy.
|
|
fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

Pogoda na długi weekend pod Tatrami zapowiada się całkiem przyjemnie. Po ostatnich burzach i ulewach na razie w prognozach słońce i wyższa temperatura. Trzeba się w związku z tym liczyć z tłumami i w górach, i na Krupówkach. Hotelarze ostrzegają: może być problem ze znalezieniem wolnej kwatery na ostatnią chwilę.

- Weekend przedłużony w środku wakacji jest trudny. Na ogromny ruch turystyczny standardowy nakłada się jeszcze długi weekend i zainteresowanie tym terminem jest ogromne - przyznaje Ewa Kurek z Informacji Turystycznej w Zakopanem. Jak dodaje, szansa na znalezienie noclegu jest mała, ale jest. - Trzeba szukać przez wyszukiwarki. Samemu trochę dzwonić. Próbować - zachęca.

Jak wylicza, w Zakopanem od lat jest więcej turystów właśnie w sierpniu niż w lipcu. Plusem w tej sytuacji jest fakt, że wspomnianych miejsc noclegowych z roku na rok sukcesywnie przybywa. - Przy tej samej ogromnej liczbie turystów niektórzy mówią, że nie ma pełnego obłożenia. Ale to wynika właśnie z tego, że miejsc noclegowych na Podhalu jest więcej - podkreśla Kurek.

Zakopanem zawładnęły gęsi. Ceny zaskakują, a turyści i tak je kupują

Na weekendowy najazd turystów szykuje się też Tatrzański Park Narodowy. - Już od kilku dni można zaobserwować, że w Zakopanem i Tatrach jest coraz więcej osób. Jak na razie prognozy pokazują słoneczną pogodę, więc na pewno będą tłumy - przewiduje Weronika Błaszkiewicz z informacji turystycznej Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Jak przypomina, planujący dojazd własnym autem na parking na Palenicę Białczańską muszą mieć wcześniej bilet kupiony przez internet. Taki system działa już od dłuższego czasu, ale wciąż zdarzają się niedoinformowani turyści.

- Ogłaszamy to na naszej stronie internetowej, w mediach społecznościowych, przy drodze również stoją wielkie banery informujące o tym, że nie zaparkujemy bez e-biletu. Jeżeli jest bardzo duży ruch samochodowy w rejonie Łysej Polany bądź Palenicy, to policja kieruje ruchem, auta bez biletu są zawracane - przestrzega.

Turyści wybierający się w góry muszą się liczyć też kolejkami w miejscach ze sztucznymi ułatwieniami, na przykład na szlaku na Giewont. Oprócz pogody warto też przed wyjściem sprawdzać komunikaty TPN. Od czwartku (10 sierpnia) zamknięty jest - z powodu remontu - popularny szlak z Doliny Pięciu Stawów Polskich na Szpiglasowy Wierch. Prace mają potrwać dwa-trzy dni.

Więcej turystów zagranicznych

W tym sezonie w Zakopanem widać wyraźnie więcej turystów zza granicy, szczególnie z krajów arabskich. - Powrócili do nas. Na Podhalu odnotowywaliśmy już ich przed pandemią - przypomina Ewa Kurek z Informacji Turystycznej. Przyznaje, że lockdown, a potem wojna w Ukrainie sprawiły, że wielu turystów zagranicznych przestało odwiedzać Zakopane, ale widać, że sytuacja powoli się stabilizuje. - Trochę trwało, zanim turyści oswoili się z tym, że wojna nie toczy się w Polsce i jesteśmy tylko krajem przygranicznym, i uznali, że nie jest tu niebezpiecznie. Teraz powrócili - cieszy się Kurek.

Zwraca uwagę, że dla turystów z krajów arabskich stolica Tatr jest niezwykle atrakcyjna pod wieloma względami. - Dużo zieleni, nasz klimat - temperatura i sam fakt, że pada deszcz - to wszystko jest dla nich nowe. Nie mają tego na co dzień. I oczywiście niesamowite widoki. Sami mówią, że to jest idealne miejsce do wypoczynku - opisuje.

Zaznacza też, że turyści ci raczej wybierają Krupówki niż wyjścia w wysokie góry. - To są tacy goście spacerujący, którzy lubią lekką rekreację - uśmiecha się. - Zazwyczaj przyjeżdżają z dziećmi, więc małe dzieci nie dają możliwości, by chodzić w ekstremalnie wysokie góry. Korzystają z wycieczek jednodniowych, przejazdów bryczkami. Wiele biur podróży mówi, że decydują się na różne formy zorganizowanych atrakcji - podsumowuje Ewa Kurek.

Wyższe ceny w Zakopanem

Nasza rozmówczyni zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. Wcześniej - jak mówi - wielu turystów przyjeżdżało do Zakopanego w sposób zorganizowany, np. z biurem podróży. - Teraz już widać, że przyjeżdża inny klient, który sobie sam nocleg ogrania, samodzielnie szuka apartamentu. Już ogromna ich część w ogóle nie mieszka w hotelach, a w prywatnych pensjonatach czy apartamentach. Radzą sobie sami, już mają ten rynek rozpoznany - podkreśla Kurek.

Turyści, którzy wybiorą się do Zakopanego, muszą się liczyć z wyższymi cenami za parkowanie. Od 1 sierpnia wzrosły opłaty na miejskich parkingach i są inne dla turystów, a inne dla zakopiańczyków z Kartą Mieszkańca. Za pierwszą godzinę postoju w podstrefie A przyjezdny płaci pięć złotych, mieszkaniec nadal trzy złote. W portalach społecznościowych pojawiły się głosy oburzenia turystów, że to segregacja.

Droższe parkowanie w Zakopanem, ale tylko dla turystów. Miasto podaje powód

Pytamy Ewę Kurek, czy takie głosy dotarły do pracowników Informacji Turystycznej w Zakopanem. - Nie przypuszczam, żeby to w ogóle kogokolwiek bulwersowało. Każdy, kto chociaż raz w życiu wyjechał gdziekolwiek, ma świadomość, że parkingi są wszędzie płatne i że te opłaty są często wyższe, niż były wcześniej w Zakopanem. Większy problem turyści mają w ogóle z kwestią parkowania niż opłatą. Jakby zapytać turystę, czy jest w stanie zapłacić pięć złotych za godzinę, jak tylko będzie miał zagwarantowane miejsce w samym centrum, to on to weźmie. Bo się okazuje, że on tu przyjedzie i ma większy problem ze znalezieniem miejsca do parkowania niż te kontrowersje związane z opłatami - opisuje nasza rozmówczyni.

Zwraca też uwagę, że Zakopane przyciąga turystów nocujących poza miastem. - Ogromna część mieszkających na Podhalu chce przyjechać do Zakopanego do restauracji czy na jakieś wydarzenie, pozwiedzać. Muszą się liczyć z tym, że to jest małe, 25-tysięczne miasto, które tych 100 tysięcy turystów, którzy na całym Podhalu danego dnia odpoczywają, nie przyjmie. Widać to szczególnie podczas brzydkiej pogody, że turyści ruszają masowo do Zakopanego i problem z parkowaniem jest ogromny - zaznacza.

Kolejną zmianą wprowadzoną w sierpniu w Zakopanem jest wydzielenie kilku specjalnie oznaczonych na pomarańczowo miejsc, w których mogą zaparkować tylko posiadacze Karty Mieszkańca. To miejsca przy budynkach użyteczności publicznej. - To ukłon dla zakopiańczyków, bo też ludzie tu muszą żyć, podjechać pod instytucje, urzędy, załatwić sprawy - mówi nam Kurek.