,
Obserwuj
Małopolskie

Dantejskie sceny nad Morskim Okiem. "Turyści próbowali najechać na parkingowego"

4 min. czytania
01.07.2024 15:22
"Brak szacunku i agresja wobec naszych pracowników są nieakceptowalne. (...) Skala nieuprzejmości i grubiaństwa jest porażająca" - czytamy w komunikacie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Pracownicy TPN odnoszą się do szeroko opisanej w mediach awantury na parkingu przy szlaku na Morskie Oko. Informują, że do podobnych incydentów dochodzi niemal każdego dnia.
|
|
fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

Do zdarzenia na parkingu na Palenicy Białczyńskiej doszło 1 czerwca. Jednak dopiero teraz Tatrzański Park Narodowy zdecydował się szerzej zabrać głos w tej sprawie. W komunikacie czytamy: "1 czerwca 2024 roku około południa na parkingu TPN na Palenicy Białczańskiej doszło do nieprzyjemnego incydentu. Pomimo wyraźnych informacji o braku wolnych miejsc parkingowych turyści próbowali siłą wjechać na teren parkingu, ignorując wcześniejsze komunikaty i oznakowania".

Wszystko wydarzyło się w sobotę, w czasie długiego weekendu po Bożym Ciele. To jeden z bardziej obleganych przez turystów dni pod Tatrami. Do incydentu miało dojść około godziny 11.30. Monika Trebunia-Tutka z działu udostępniania TPN, która często wspomaga pracowników parkingu, akurat nie miała wtedy dyżuru, ale przejrzała później nagrania z kamer. Jak mówi, pod szlaban podjechało auto z turystami, którzy w ogóle nie mieli biletu na parking.

- Usiłowali wjechać, próbując uszkodzić ramiona szlabanu i kamery sczytujące numery rejestracyjne. Kopali po czujkach otwierających szlaban. Potem sytuacja się zagęściła. Pracownik, który udzielał im informacji o tym, że nie ma możliwości wjazdu, był popychany, szarpany i wyzywany. Turyści z drugiego auta próbowali najechać na parkingowego samochodem, żeby go popchnąć i przesunąć tak, by mogli wjechać bramką wyjazdową - opisuje Trebunia-Tutka.

Awantura trwała około pół godziny. Jak mówi pracowniczka TPN, turyści z dwóch aut się nie znali. Zaznacza też, że parkingowy został postawiony w trudnej sytuacji. - Ten pan cały czas udzielał informacji, ponawiał prośby o spokój, wycofanie się - opowiada. W końcu przyszli do niego pracownicy innego parkingu ze wsparciem. Dopiero wtedy grupa turystów odpuściła i odjechała.

Tatrzański Park Narodowy zgłosił czerwcowy incydent do Komisariatu Policji w Bukowinie Tatrzańskiej. Pracownicy dostarczyli nagrania z monitoringu. Jak słyszymy, widać na nich zarówno pojazdy, jak i osoby biorące udział w zdarzeniu. Jak wyliczył TPN, koszt naprawy uszkodzonego systemu parkingowego wyniósł blisko 3000 zł i powinien zostać pokryty przez sprawców incydentu.

Monika Trebunia-Tutka nie rozumie, co chcieli osiągnąć awanturujący się turyści. - Jeśli nie ma miejsca, nie ma gdzie zaparkować, to czego ci ludzie oczekują? Że zaparkują na dachu samochodu, który już stoi? - pyta retorycznie. - Przejazd też musi być zachowany. I dojazd ratunkowy. Muszą być zachowane względy bezpieczeństwa - podkreśla.

TPN w komunikacie zaznacza: "Brak szacunku i agresja wobec naszych pracowników są nieakceptowalne. (...) Rozumiemy, że problemy z dojazdem i zaparkowaniem samochodu podczas zaplanowanej wycieczki mogą wywołać złość i frustrację, jednak skala nieuprzejmości i grubiaństwa, jakiej doświadczają, niestety na co dzień, nasi pracownicy starający się po prostu jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki - jest porażająca".

W górach, ale z dala od tłumów? Da się! Pokaż gotowy plan

Czerwcowy incydent był jednym z poważniejszych, ale nieprzyjemne sytuacje na parkingu Morskie Oko zdarzają się niemal codziennie.

- Napięta jest atmosfera, bo chętnych na miejsca parkingowe jest więcej niż miejsc - mówi nam Trebunia-Tutka. Turyści stoją w korkach, w przegrzanych samochodach. To, zdaniem naszej rozmówczyni, podbija niektórym emocje. Do tego dochodzi często zwykła niewiedza. - Ludzie są niedoinformowani, bo nie czytają komunikatów przy zakupie biletów - uważa przedstawicielka Parku.

Jak działa parking nad Morskim Okiem?

O tym jak działa parking Morskie Oko, można się dowiedzieć jeszcze przed procesem zakupu biletu. Na stronie TPN są podane wszystkie informacje, z którymi turysta powinien się zapoznać jeszcze zanim kliknie w opcję zakupu.

Parking składa się z trzech części i tam są sukcesywnie rozlokowywane samochody w miarę przyjazdu. Ci, którzy przyjadą najwcześniej, mogą stanąć najbliżej szlaku na Palenicy Białczańskiej. Potem auta są lokowane w pasie drogowym między Palenicą a Łysą Polaną oraz na ostatniej części parkingu, czyli właśnie na Łysej Polanie, z której dojście na początek szlaku zajmie od 15 do 20 minut.

Miejsce na Palenicy, bez względu na czas przyjazdu, czeka na tych, którzy mają wykupiony bilet wielodniowy, dla osób z niepełnosprawnościami czy dla samochodów elektrycznych (liczba jest limitowana).

PiS straci miliony? Były szef PKW nie ma dobrych wieści. 'To aż śmieszne'

Awantury między turystami

Jak informuje TPN, by uniknąć korków, dobrze jest przyjechać przed godziną 8 rano. Miejsca na parkingu na Palenicy Białczańskiej kończą się w sezonie wcześnie, tymczasem wszyscy chcą dojechać jak najbliżej wejścia na szlak.

- Parking nie jest z gumy. Natomiast informacja, że turyści muszą zjechać mniej więcej półtora kilometra niżej - na Łysą Polanę - powoduje zdenerwowanie, roszczenia, napiętą atmosferę - mówi Trebunia-Tutka. -Jeśli jeszcze turysta wypatrzy, że gdzieś jest miejsce, a my tłumaczymy, że jeśli nie jest osobą z niepełnosprawnością, nie ma biletu wielodniowego czy nie jest na przykład pracownikiem schroniska, musi zaparkować niżej, to powstają niedomówienia, wyzwalają się emocje - mówi pracowniczka TPN. - Często tam stoję, wspomagam obsługę parkingu, bardzo często sama jestem wyzywana - ubolewa Trebunia-Tutka.

Jak dodaje, do konfrontacji dochodzi też między samymi turystami. - Też potrafią podnosić sobie ciśnienie. Zupełnie niepotrzebnie, bo to jest ich dzień odpoczynku, relaksu. Jeśli cokolwiek robimy spokojnie, zawsze idzie szybciej. W nerwach, w stresie, w spięciu już mamy zepsuty cały dzień, już tych turystów wycieczka na pewno nie będzie cieszyć - opowiada nasza rozmówczyni.