,
Obserwuj
Małopolskie

Podhale szykuje się na armagedon w długi weekend. To trzeba wiedzieć

5 min. czytania
04.08.2024 08:00
Wakacyjne rekordy liczby turystów w Tatrach zwykle padają 15 sierpnia. I wiele wskazuje na to, że w tym roku będzie podobnie. O dostępność noclegów, ale też przyjazność cen, trudno już teraz. Co warto wiedzieć, planując długi weekend na Podhalu?
|
|
fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

Od początku wakacji zapełnianie się tatrzańskich kwater i hoteli nie odbiegało od prognoz. - Wiedzieliśmy, że sezon rozkręcać się będzie późno - po 15 lipca. Byliśmy też świadomi, że kumulacja obłożenia przypadnie na długi weekend i dokładnie tak się to zapowiada - mówi nam Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej. - Mieliśmy ponad 60 proc. obłożenia do 15 lipca, teraz w okolicach 80 z plusem. Jeśli chodzi o Podhale w szczycie sezonu, to stówkę złapiemy tylko na parę dni. Słyszę od kolegów z Polski, że wszędzie tak się układa - wzrost na długi weekend i potem znowu spadniemy na jakieś 70 proc. obłożenia - wylicza nasz rozmówca.

Wagner zwraca także uwagę na dwie zmiany. - W tym roku średnia długość pobytu przekroczy cztery dni, co było nieosiągalne od dziesięciu lat. Drugie - co jest ciekawe - to wzrost wyprzedzenia okienka rezerwacyjnego - mówi. Okazuje się, że w najlepszych latach turyści rezerwowali noclegi z dwumiesięcznym wyprzedzeniem, w najgorszym czasie dwutygodniowym, a przy długich weekendach była to kwestia godzin. - Teraz, w wakacje, mamy 30 dni. Jest stabilizacja logistyczna społeczeństwa: "zostaję dłużej i planuję wcześniej" - podsumowuje.

Wzrost cen kwater na Podhalu

- Jeśli będzie dobra pogoda, możemy się spodziewać tłumów turystów. 15 sierpnia prawdopodobnie znów padnie rekord, szczególnie na drodze do Morskiego Oka - mówi Tomasz Zając.

W takiej sytuacji należy pomyśleć o miejscu na parkingu na Palenicy Białczańskiej. Bilety są sprzedawane przez internet i zwykle przed weekendami cała pula jest wykupywana wcześniej.

Wolne kwatery na długi weekend na Podhalu są jeszcze dostępne, ale ceny już podskoczyły. - To około 18 proc. więcej w stosunku do cen innych pobytów sierpniowych i 25 proc. więcej w stosunku do początku lipca - zauważa Karol Wagner. - Po 20 sierpnia ceny spadną o około 20 proc. Będzie ciągle wakacyjnie i gwarnie, ale nie będzie już korków i kolejek do atrakcji. Dlatego jest to termin wart zapamiętania - dodaje nasz rozmówca.

Coraz częstsze odwiedziny turystów z krajów arabskich

Jak mówi przewodnik tatrzański i edukator Tatrzańskiego Parku Narodowego Tomasz Zając, w lipcu w górach turystów było sporo. - Twardych statystyk jeszcze nie mamy, ale liczba jest podobna do tej z poprzedniego troku.

Wśród odwiedzających polskie góry coraz więcej jest gości z krajów arabskich. - Wszędzie tam, gdzie można dojechać, możemy tych turystów zobaczyć. Jadą do Morskiego Oka konnymi wozami, w Dolinie Kościelskiej też decydują się na opcję konną. Korzystają z Tatr, ale jeśli chodzi o wędrówki piesze, to raczej ich unikają - zauważa nasz rozmówca.

W zeszłym roku na Podhalu turystów z krajów arabskich było niecałe siedem proc. - Założyliśmy wzrost o około trzy proc. i to się potwierdza. Jest ich dużo więcej w dolinach i na Krupówkach, ale nie wszyscy tu nocują. Około 30 proc. dojeżdża z Krakowa na jedną dobę.

Jak wyjaśnia nasz rozmówca, turyści szukają w Polsce dobrych warunków zakwaterowania, wysokiej jakości usług oraz lokalnej tradycji, historii i dzikiej przyrody. - Już niedługo nie będziemy mówić "przyjedź w góry", ale: "przyjedź do nas, odpocznij od upałów", bo myśmy ciągle nie przekroczyli 30 stopni. I okaże się, że jesteśmy mekką komfortowej temperatury i to nie tylko dla Arabów, którzy jak jest deszcz, to wychodzą i się tym cieszą - dodaje Wagner.

Bezpieczeństwo dzieci w Tatrach

W ostatnich dniach naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Jan Krzysztof zwrócił uwagę na trend zabierania kilkuletnich dzieci na bardzo ambitne wycieczki wysokogórskie. Zaapelował o zdrowy rozsądek. Pochwalił rodzinne spacery dolinami, ale przestrzegał przed wyprawami w wyżej położone tereny. Jak czytamy w jego oświadczeniu:

"Zabieranie dzieci w rejony wysokogórskie bez odpowiedniej wiedzy i umiejętności asekuracji technikami linowymi jest narażaniem dzieci na poważne konsekwencje zdrowotne, włącznie z bezpośrednim zagrożeniem życia w skrajnych przypadkach. Takie zachowanie może stanowić również podstawę do prawnej oceny sprawowania właściwej opieki nad osobą niepełnoletnią" - podsumował naczelnik TOPR. - Jan Krzysztof

Na internetowych grupach tatrzańskich często pojawiają się posty rodziców, którzy pytają anonimowe osoby z internetu, czy ich dzieci dadzą radę przejść jakiś szlak. Jak mówi nam Tomasz Zając z TPN, powinniśmy oswajać dzieci z górami stopniowo i z rozsądkiem. Dobrze zacząć od niżej położonych szlaków. - Jest na przykład możliwe wyjście do Doliny Kościeliskiej i zabranie dziecka do jaskini. Możemy mu wtedy założyć kask, dać czołówkę. Jest to bardzo ciekawa wycieczka. Można pójść szlakiem przez dolinę Strążyską do wodospadu Siklawica, możemy pójść nad Czarny Staw Gąsienicowy - wylicza nasz rozmówca.

Najważniejsza zasada - należy dopasować cel wyjścia do kondycji i wieku dziecka. - Jeśli już przeszliśmy wszystkie szklaki dolinne, dziecko ma całkiem dobrą kondycję, lubi chodzić po górach, to możemy wejść wyżej, by sprawdzić, jak dziecko zachowuje się, gdy jest ekspozycja, jakieś fragmenty skaliste. I małymi kroczkami zwiększać trudności. Dopiero jak dziecko jest wprawione w bojach, można ruszyć na trudniejsze szlaki. Najlepiej na pierwszą wycieczkę pójść z przewodnikiem, który będzie asekurować, oceni zachowanie dziecka w trudniejszych miejscach i dobierze cel. Wtedy będzie na pewno bezpieczniej - podsumowuje Zając.

Kamienne kopczyki i kłódki miłości

Dużo turystów w Tatrach, to coraz więcej odpadów. Jednak, jak przypominał ostatnio TPN, coraz popularniejsze ustawianie kopczyków z kamieni też jest śmieceniem.

- Kopczyki służą w terenach pozaszlakowych do oznaczania drogi. Jeśli pojawiają się w sposób masowy, to jest to rodzaj zabawy. Park Narodowy nie jest jednak placem zabaw. Prosimy turystów, by zachowywali się we właściwy sposób - apeluje Tomasz Zając.

Jak zauważa, turyści nie tylko stawiają z kamieni kopczyki, ale też układają z nich serca i wyznania miłości. Zakochane pary zaczęły również przypinać do łańcuchów na szlakach kłódki z inicjałami.

- Prosimy, żeby nie śmiecić w ten sposób. Pracownicy parku muszą potem te kłódki usuwać, co rodzi problemy, bo nikt przecież nie zostawia kluczyka. Kłódki trzeba przeciąć, a potem jeszcze znieść to żelastwo z gór - zauważa nasz rozmówca.

Symbol końca lata w Tatrach już kwitnie

Turyści, którzy odwiedzą Tatry w najbliższym czasie, mogą się cieszyć kwitnącą masowo wierzbówką. Roślina ta szczególnie upodobała sobie tatrzańskie hale, gdzie w przeszłości prowadzony był wypas owiec. Ta roślina chętnie rośnie na wiatrołomach. Spotkać ją można na przykład na Hali Kondratowej, ale najbardziej spektakularnie wygada na Hali Gąsienicowej. W tym roku zakwitła wcześniej.

- Przyroda jest około dwóch tygodni do przodu względem lat poprzednich, więc symbol końca lata nieco wcześniej nam się pojawił - przyznaje Tomasz Zając. - Hala Gąsienicowa jest teraz różowa. Ten amfiteatr szczytów, które są nad halą razem z wierzbówką, tworzy malownicze krajobrazy. Zachęcamy, by to zobaczyć - zaprasza nasz rozmówca. Kwitnącą wierzbówkę będzie można podziwiać przez mniej więcej dwa tygodnie.