,
Obserwuj
Małopolskie

Ulewny deszcz, a nawet śnieg. Szykuje się załamanie pogody

3 min. czytania
11.09.2024 13:48
Weekend z załamaniem pogody w całym kraju. Ulew możemy się spodziewać także w Tatrach, w wyżej położonych partiach może nawet spaść śnieg. Lepiej nie planować wyjść powyżej schronisk.
|
|
fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

W Tatrach słychać już pojedyncze ryki jeleni. Głosy rozchodzą się w rejonie Morskiego Oka, Hali Kondratowej czy w Dolinie Kościeliskiej. - To są na razie pojedyncze ryczenia - mówi nam przewodnik i edukator Tatrzańskiego Parku Narodowego Tomasz Zając. - W przyszłym tygodniu to zacznie postępować bardziej i pewnie pojawią się zgłoszenia od turystów, którzy będą mylić jelenie z niedźwiedziami - przewiduje.

W górach widać coraz więcej oznak jesieni. Pojawiły się już np. typowo jesienne gatunki roślin, takie jak dziewięćsił bezłodygowy czy goryczuszka. - Drzewa zaczynają żółknąć i się czerwienić. Pewnie ten proces przyspieszy, gdy pojawią się przymrozki, a to może już być w weekend - zapowiada nasz rozmówca.

 

Synoptycy ostrzegają przed ulewami w Tatrach, wyżej może spaść śnieg

W Tatrach nie ma teraz tłumów. Pojawiają się, jak zwykle w wrześniu, studenci czy szkolne wycieczki, ale ruch jest zdecydowanie mniejszy niż ten wakacyjny.

W tym tygodniu pogoda nie rozpieszczała turystów. - W poniedziałek mieliśmy silny wiatr sięgający na szczytach 100 kilometrów na godzinę, po południu opady deszczu, we wtorek też padało i chętnych na wyjścia na szlaki było niewielu - opisuje Zając.

Pogoda poprawiła się w środę, ale na chwilę. W piątek do Polski ma dotrzeć niż genueński, który przyniesie ze sobą bardzo dużą ilość deszczu. W prognozach zagrożeń IMGW dla Małopolski już pojawiły się na piątek i sobotę ostrzeżenia przed intensywnymi opadami deszczu. Mają być wydane ostrzeżenia drugiego stopnia.

Niebezpieczne mogą być nie tylko wyjścia w wyższe partie Tatr, ale nawet przejścia dolinami. - Trzeba się liczyć z tym, że jeśli opady będą tak intensywne jak są prognozowane, to część szlaków może być podmyta, zniszczona. Mogą być porwane mostki na potokach - ostrzega nasz rozmówca.

W weekend w Tatrach niezbędne mogą być raki i czekan

Oprócz ulewnego deszczu, synoptycy ostrzegają, że w wyższych partiach Tatr może pojawić się śnieg. Można się go spodziewać w sobotę po południu i w niedzielę.

Wtedy konieczny będzie sprzęt zimowy, czyli raki, czekan, kask, a także umiejętność posługiwania się tym wszystkim. - W przeciwieństwie do wiosny, to nie będzie komfortowe - zaznacza Zając. - Nawet jak będziemy mieć raki, to ten śnieg nie będzie jeszcze stabilny, nie będzie ubity, więc będziemy się dobijać tymi rakami do skały. To będzie powodowało, że nogi będą nam się wykręcać. Nie będzie się szło komfortowo, ale bez raków też nie za bardzo da się poruszać. To jest taki czas, że jeśli nie musimy, to lepiej w wyższe partie Tatr nie wychodzić - przestrzega Zając.

'Gdy stanęłam na wierzchołku, byłam w szoku'. Dla tego miejsca ludzie tracą głowy

Jak podkreśla, śnieg w Tatrach we wrześniu nie jest anomalią. - Pierwsze opady śniegu bywały już na koniec sierpnia - wspomina przewodnik. - We wrześniu na ogół jest taki epizod śnieżny, natomiast najprawdopodobniej będzie to właśnie epizod. Spadnie jakaś ilość śniegu, który będzie stopniowo się topił. Ten pierwszy śnieg jeszcze całkowicie potrafi zniknąć - podsumowuje nasz rozmówca.

W wakacje spory wzrost wypadków w Tatrach

Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe wstępnie podsumowało wakacje w górach. Od 22 czerwca do 31 sierpnia ratownicy udzielili pomocy 507 osobom, w tym 72 w wieku szkolnym. Rok temu TOPR pomagał 359 osobom, w tym 48 w wieku szkolnym.

Niestety w te wakacje doszło do pięciu wypadków śmiertelnych - to o jeden więcej niż w roku ubiegłym.

Jak zauważyli toprowcy, ostatnie wakacje przyniosły ponad 40-procentowy wzrost liczby osób ratowanych w porównaniu z poprzednim rokiem.

Tomasz Zając wskazuje jako powód większą popularność Tatr. - Ładna pogoda generuje większą liczbę turystów też na tych wyżej położnych szlakach, więc statystycznie mamy większą liczbę wypadków. Znacznie więcej ludzi w Tatry po prostu przyjechało - podsumowuje.