Pokrętne tłumaczenia Kościoła. "Chodzi o to, żeby nie płacić"
Portal Onet ujawnił szokującą odpowiedź tarnowskiej kurii na pozew osób molestowanych przez księdza Mariana W. W dokumencie, który miał trafić do Sądu Okręgowego w Tarnowie, pełnomocnik kurii Krzysztof Nocek sugeruje, że ofiary miały same przyczynić się do działań seryjnego pedofila, skazanego na 12 lat pozbawienia wolności za przestępstwa seksualne wobec nieletnich.
W piśmie czytamy m.in., że "absolutnie nie można obarczyć powodów w żadnym stopniu winą za zaburzenia preferencji seksualnych księdza Mariana W., ani też za podejmowanie przez niego bezprawnych działań", jednak w ocenie prawnika "nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż kwestie związane z powtarzalnością takich zachowań księdza W., ich częstotliwością oraz czasookresem, w którym były podejmowane, są jednak powiązane z reakcjami i działaniami powodów".
"Pokrętne oświadczenie pełnomocnika kurii"
Sytuację miało ratować oświadczenie pełnomocnika kurii mec. Nocka opublikowane w mediach katolickich. Tymczasem dolało ono tylko oliwy do ognia. Adwokat zarzucił mediom manipulację i brak rzetelności. Jednak sam napisał m.in., że: "Miarkowanie wysokości zadośćuczynienia odbywa się poprzez zwrócenie na uwagi na naruszenie reguł ostrożności przez powodów. W odpowiedzi na pozew, jak trafnie cytował Onet, zawarto fundamentalne stwierdzenie, że 'absolutnie nie można obarczyć powodów w żadnym stopniu winą za zaburzenia preferencji seksualnych księdza Mariana W., ani też za podejmowanie przez niego bezprawnych działań', co jest zasadniczym stanowiskiem Diecezji Tarnowskiej".
"Można jednak powyższe odnieść do sytuacji, iż w stosunku do osoby skazanej za spowodowanie wypadku drogowego roszczenia cywilne są redukowane także z perspektywy faktu, że ofiara nie miała zapiętych pasów, choć nie jest w żadnym wypadku winna w sensie karnym popełnienia czynu" - dodano.
Zdaniem prof. Stanisława Obirka strategia reprezentowana przez tarnowską kurię jest dość powszechna i od lat reprezentowana w polskim Kościele. A zapoczątkował ją abp Józef Michalik, który stwierdził, że dziecko samo lgnie do księdza. - Słyszymy nieraz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga - powiedział hierarcha w 2013 r.
- To jest ta strategia obwiniania ofiar - ksiądz jest prawie że molestowany przez dzieci - wskazał w rozmowie z tokfm.pl teolog, antropolog kultury i były jezuita.
Ekspert zwrócił uwagę, że jeszcze za pontyfikatu Jana Pawła II, kiedy na światło dzienne zaczęły wychodzić pierwsze skandale w Bostonie, nasz ówczesny rzecznik Episkopatu utrzymywał, że Polska jest inna niż Zachód. - Mówił, że tam jest rozpasanie i demoralizacja, a tutaj nasi księża i nasza młodzież zupełnie nie podpadają pod te zachowania pedofilskie - relacjonował prof. Obirek. Jak dodał, "razem z tym pojawiło się również bardzo sprytne rozwiązanie, że w momencie, kiedy ksiądz jest oskarżony o pedofilię, to grzeszy jako osoba prywatna, a nie jako ksiądz".
- I w tym długim, dość pokrętnym oświadczeniu tego adwokata Nocka z Krakowa, te wszystkie elementy się pojawiają - że Kościół nie ponosi właściwie żadnej odpowiedzialności, że te roszczenia są zawyżone, że powinno się to wszystko sprowadzić do kary dla tej konkretnej osoby, a instytucja nie powinna być pociągana do odpowiedzialności - wymieniał były jezuita.
Prof. Obirek podkreślił przy tym, że ówczesny biskup tarnowski abp Wiktor Skworc przenosił księdza Mariana W. z parafii na parafię, umożliwiając mu popełnianie kolejnych przestępstw na dzieciach.
Strategia tarnowskiej kurii. "Chodzi o to, żeby nie płacić. To haniebne"
- Więc to jest próba rozmycia odpowiedzialności Kościoła, który wprowadza szereg kruczków prawnych, po to, żeby nie płacić. Chodzi o to, żeby absolutnie nie ponosić kosztów, które są znaczne. To widać, zwłaszcza jeśli popatrzy się na podobne sytuacje w kościołach amerykańskich, gdzie całe diecezje ogłaszały bankructwa, bo wypłacały milionowe odszkodowania. Dlatego nasi hierarchowie się tego boją - mówił prof. Obirek.
Przypomnijmy, że ofiary, które złożyły pozew przeciwko Marianowi W., domagają się 12 milionów zł zadośćuczynienia (po półtora miliona na osobę).
W ocenie teologa jednak stosowanie przez Kościół strategii obwiniania skrzywdzonych to kolejna trauma, przez którą przechodzą ofiary. - Bo już zgłoszenie takiego przypadku po latach jest psychologicznie bardzo trudne - zaznaczył.
Tymczasem jeszcze w tym miesiącu na Jasnej Górze odbyło się, uznane za niektórych za przełomowe, spotkanie Episkopatu z delegacją osób w przeszłości wykorzystanych seksualnie przez duchownych. - Mieliśmy łzy w oczach biskupów, wzruszenie i bóg wie co jeszcze, a gdy przychodzi do płacenia, to mamy strategię unikania, ucieczki od odpowiedzialności. Oczywiście sami nie muszą się narażać, sowicie opłacani prawnicy powiedzą za nich wszystko. To jest po prostu haniebne - oburzał się prof. Obirek.
Oświadczenie biskupa Jeża. "Słowa niewiele kosztują"
W czwartek do sprawy odniósł się sam biskup tarnowski Andrzej Jeż. W opublikowanym na stronie diecezji oświadczeniu zapewnił, że kuria stoi na stanowisku, że "wina leży tylko i wyłącznie po stronie sprawcy, a nie Osoby skrzywdzonej!". - Słowa niewiele kosztują. Dobrze, że padły, ale za tym muszą pójść konkretne czyny, czyli odpowiedzialność finansowa. Jeśli tego nie zobaczę, to nie uwierzę w szczerość tego typu deklaracji - skomentował prof. Obirek.
W oświadczeniu nie padło żadna konkretna obietnica - np. wycofania pisma czy zmiany pełnomocnika. Padły jednak przeprosiny - dla ofiar i "dla wszystkich, którzy w wyniku zamętu medialnego, jaki powstał wokół stanowiska prezentowanego w tej kwestii zarówno przeze mnie, jak i przez diecezję poczuli się zgorszeni". - Dziennikarze są po prostu najgorsi, bo się czepiają. A po co to zaraz nagłaśniać i gorszyć ludzi takimi niecnymi informacjami. Najlepiej by było wyciszyć media. Ważne, żeby dobro Kościoła nie ucierpiało. A to, że są ofiary to niech się modlą, spowiadają, a Bóg na pewno otoczy ich swoim miłosierdziem. To jest po prostu dziecinada, próba upupienia społeczeństwa narracją, że Kościół jest niewinny. No czasem zdarzają się takie czarne owce, ale znowu nie przesadzajmy - ironizował rozmówca tokfm.pl.
Biuro Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży i osoby przygotowujące spotkania skrzywdzonych z Episkopatem w liście do biskupa tarnowskiego. Zaapelowali o wycofanie się z błędnej argumentacji sugerującej współodpowiedzialność dziecka za wykorzystanie seksualne.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>