Podhale czeka najgorętszy okres w roku. A co czeka turystów?
Na Podhalu rezerwacje na Święta Bożego Narodzenia zbliżają się do zeszłorocznego poziomu, kiedy to było zajętych niemal 85 procent miejsc noclegowych. Teraz w regionie zajętych jest już 80 procent. W Zakopanem blisko 90 procent miejsc jest już zarezerwowanych. Ponad 90 procent gości to Polacy.
Mniej turystów z Bliskiego Wschodu, sporo z Europy Zachodniej
Jak mówi nam Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej, turyści z Bliskiego Wschodu, którzy od kilku lat są widoczni pod Tatrami w sezonie letnim, zimą nie odwiedzają Podhala tak licznie. - Turyści z krajów arabskich przylatują do Polski w okresie świąteczno-noworocznym w dużej ilości. Pełne samoloty lądują w Balicach. Jednak ci turyści zostają w Krakowie i do nas przyjeżdżają zwykle tylko na jeden dzień narciarski. To wiemy po ilości rezerwacji instruktorów, sprzętu i samochodów z wypożyczalni. Nie są to narciarze, oni nie potrzebują spędzać paru dni w narciarskim klimacie - podsumowuje.
W czasie tych świąt powtórzy się jednak to, co zaskoczyło przedsiębiorców z Podhala w zeszłym roku - pojawiło się wtedy sporo turystów z Europy Zachodniej. - Mieliśmy dużą, mierzalną a nie tylko plotkarską, ilość turystów z Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemiec, Austrii oraz trochę z Włoch i Skandynawii - wylicza nasz rozmówca. Polskę mieli im wskazać nasi rodacy, którzy kiedyś do tych krajów wyemigrowali. Przynajmniej częściowo. - W zeszłym roku turyści z zachodu Europy mówili, że byli spragnieni prawdziwych katolickich świąt, które nawet w takich katolickich państwach jak Włochy czy Hiszpania po prostu umarły, w popkulturze zostały zdetronizowanie. Z drugiej strony, to też najtańszy śnieg w Europie - zauważa Wagner.
Takich turystów podczas tych świąt może być od 3 do 5 procent, co wobec faktu, że kiedyś nie było ich wcale, jest sporym zaskoczeniem.
Sylwester w Zakopanem ma być bardziej regionalny
Właściciele kwater nie obawiają się pustek w sylwestra. Przełom roku to zwykle stuprocentowe obłożenie. Już teraz ciężko może być ze znalezieniem noclegu w korzystnej cenie. W tym roku bez sylwestra z telewizją, Zakopane stawia na własną imprezę. Jak wyjaśniał na konferencji prasowej burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz, kiedy tych dużych imprez nie było, źle wpływało to na bezpieczeństwo w mieście. Stąd plan imprezy plenerowej, ale innej niż w ubiegłych latach. - Będzie to impreza promująca nasze wartości, folklorystyczna, aby pokazać to, co pięknego w Zakopanem mamy, bo mamy dużo lokalnych artystów i pora, aby oni też zagościli na sylwestrowej scenie - mówił Filipowicz.
Na liście wykonawców Skaldowie, Brathanki, Trebunie-Tutki, Krywań czy Future Folk. Ze względu na braki w miejskiej kasie władze zdecydowały się zwrócić o pomoc w organizacji sylwestra do 100 sponsorów. Na razie nie podają ilu udało się ostatecznie pozyskać.
Braku wielkiego sylwestra z telewizją nie żałują właściciele kwater i hoteli. Przyciągał on często miejscowych z ościennych gmin a nie turystów. -Ten sylwester psuł nam szyki przez minione lata - potwierdza Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej. - Wspieramy odwagę urzędu miasta, że w ograniczonym budżecie wykreował imprezę, która jest autentyczna, która jest tożsamością Zakopanego, ale która nie jest popkulturowa. Jest to prawdziwy sylwester jakiego my potrzebujemy w Zakopanem, on jest nasz i jest dla turystów a nie dla mieszkańców. I jest naturalną konsekwencją tego, jak Zakopane powinno zmieniać promocję i marketing na najbliższe lata - dodaje nasz rozmówca.
Turyści nie zmienili przyzwyczajeń, nie wybiorą dłuższych pobytów
Święta i sylwester wypadają w środku tygodnia, a potem jeszcze dochodzi święto Trzech Króli. Przy kombinacji kilku dni urlopu, można sobie znacznie wydłużyć wypoczynek, jednak turyści na Podhalu z tego na ogół nie skorzystają. - Wyraźnie widać po raz kolejny przerwę między dwoma pikami turystycznymi - mówi nam Wagner. Goście przyjeżdżają albo na święta, albo na sylwestra. Widać wyraźne dziury w rezerwacjach. - 28 i 29 grudnia będą tańsze w wielu obiektach, bo są dniami zmiany turnusów. W tym czasie w regionie będzie mniej gwarno, mniej korków, a wszystko będzie działało. To okres godny zainteresowania. I potem znów mamy szparę przed świętem Trzech Króli i tu warto przyjechać drugiego i trzeciego stycznia - radzi nasz rozmówca.
Władze Zakopanego bronią Iluminacji w miejskim parku
Mieszkańców Zakopanego ostatnio oburzyła nowa atrakcja i jej cena. Wraz z rozświetleniem dekoracji, otwarto atrakcję, która powstała w parku miejskim, ale została stworzona przez zewnętrzną firmę. Za wstęp do Parku Miliona Świateł, który ma działać do 2 marca, za bilet normalny trzeba będzie zapłacić 49 zł, a za ulgowy 42 zł. Pojawiły się głosy, że to ogranicza normalny dostęp do parku dla mieszkańców. Jest już oficjalne stanowisko urzędu miasta, jako odpowiedź na te głosy.
W komunikacie władze Zakopanego podkreślają, że są zniżki dla mieszkańców, a wszystkie dzieci z zakopiańskich szkół i przedszkoli otrzymają darmowe bilety wstępu. Mieszkańcy i turyści nie zostali pozbawieni dostępu do parku. Główne ścieżki pieszo-rowerowe, takie jak dojście do ulicy Krupówki, Tatrzańskiego Centrum Kultury "Jutrzenka", Placu Niepodległości czy Zespołu Szkół Hotelarsko-Turystycznych, są w pełni dostępne.
"Wydzierżawiona została jedynie część parku, która w minionych latach w okresie zimowym była nieużytkowana (lub całkowicie zamknięta). Co więcej, wspomniana część Parku nie była w przeszłości nawet objęta utrzymaniem zimowym, co całkowicie wykluczało bezpieczne korzystanie z tej przestrzeni" - podkreślają władze miasta. Zakopane za wynajęcie powierzchni ma dostać 200 tysięcy złotych, a firma, która organizuję atrakcję, ma po jej zamknięciu przywrócić teren parku do stanu sprzed dzierżawy.
Głosami krytyki i oburzeniem ceną atrakcji jest zdziwiony Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej - Nas boli, jako przedsiębiorców lokalnych, że tego typu łatek nie przykłada się gminom nadmorskim, które magnetyzują swoje przestrzenie w sposób o wiele bardziej agresywny i to od lat i nikt się nad tym nie zastanawia. Patrząc na aktualny stan kasy miasta wspieramy to, że Zakopane szuka atrakcji, a w związku z tym, że nie ma swoich pieniędzy, outsourcinguje możliwość ustawienia bardzo sympatycznej atrakcji - zaznacza nasz rozmówca.
Przyznaje, że cena mogłaby być niższa, ale nie zależy ona od miasta a od organizatora atrakcji i zostanie zweryfikowana zapewne przez zainteresowanie turystów.