Apogeum krokusowego szaleństwa w Tatrach coraz bliżej. Sprawdzamy, gdzie warto ich szukać
- Miłośnicy przyrody poszukują pierwszych oznak wiosny. W sieci zaczęły pojawiać się więc zdjęcia "fioletowych dywanów utkanych" z krokusów;
- Niestety są to wspomnienia z minionych lat, bo w tym roku w Tatrach próżno szukać "fioletowych" łąk;
- - Luty obfitował w temperatury ujemne, ziemia jest zamarznięta, więc krokusy jeszcze masowo nie zakwitły - wyjasnił Tomasz Zając, który jest przewodnikiem w Tatrzańskim Parku Narodowym;
- Zając zdradził jednak, kiedy może nadejść pełen rozkwit krokusów i gdzie warto się udać w ich poszukiwaniu.
Spragnieni wiosny wielbiciele krokusów już uaktywnili się na tatrzańskich grupach na portalach społecznościowych. Coraz częściej wrzucają do sieci zdjęcia "filoletowych łąk", ale są to najczęściej "pamiątki" z poprzednich lat. Nie można jednak powiedzieć, że krokusów w Tatrach wcale nie ma. Coraz wiecej krokusów kwitnie bowiem w Dolinie Chochołowskiej i na mniej znanych tatrzańskich polanach. Jak wyjaśnia tokfm.pl przewodnik z Tatrzańskiego Parku Narodowego Tomasz Zając najbliższy weekend zapowiada się raczej deszowo i pochmurnie, dlatego pełen rozkwit krokusów jeszcze nie nastąpił. - Nie spodziewamy się też, by doszło do zatrzęsienia turystów w ten weekend, głównie ze względu na warunki pogodowe. Nie będzie też efektu "fioletowych dywanów", których tak bardzo wyczekują turyści - podkreśla Zając. Jak dodał, luty obfitował w temperatury ujemne, ziemia jest zamarznięta, więc krokusy jeszcze masowo nie zakwitły.
Szczyt krokusowy nasz rozmówca przewiduje za tydzień, czyli w pierwszy weekend kwietnia.
Lepiej omijać Dolinę Chochołowską na początku kwietnia
W czasie największego kwitnienia krokusów tłumy turystów ciągną do Doliny Chochołowskiej. W weekendy jest problem z zaparkowaniem samochodu i znalezieniem kadru bez ludzi w tle. Jak podpowiada nasz rozmówca, lepiej wtedy Chochołowską omijać i wybrać inne miejsca. - Na przykład można wybrać się do Doliny Kościeliskiej, do Małej Łąki czy na Kalatówki. To są miejsca, które też słyną z krokusów i tu turystów będzie względnie mniej niż w Chochołowskiej, która jest ikoną - radzi Zając.
Bociany wróciły wcześniej na Suwalszczyznę. 'To oznaki zbliżającej się wiosny'
Raport krokusowy na swoim profilu na portalu społecznościowym podaje schronisko na Chochołowskiej. Krokusy pojawiły się już tam w dużych grupach. Szczególnie licznie występują w górnej części polany. Choć cała Polana Chochołowska nie jest jeszcze w pełni pokryta kwiatami, można już podziwiać fioletowe małe "dywany" krokusów. Na drodze nie ma już śniegu ani lodu. To dosyć długa niemal dwugodzinna trasa, turyści podpytują o ułatwienia. Kolejka "Rakoń" jeszcze nie kursuje, ale można do schroniska dojechać rowerem, bo działają już lokalne wypożyczalnie.
Apogeum krokusów w Tatrach w pierwszy weekend kwietnia
Tatrzański Park Narodowy największego najazdu turystów chcących sfotografować krokusowe łąki spodziewa się w pierwszy weekend w kwietnia i szykuje patrole krokusowe. - Ludzie wchodzą wszędzie, gdzie są krokusy, nie zważają na to czy je depczą. Apelujemy do wszystkich, by nie przekraczać fladr, nie schodzić ze szlaku - mówi Zając. - W Dolinie Chochołowskiej będą wolontariusze i służby, które będą tego pilnowały. Nie będziemy przede wszystkim mandatować, ale będziemy zwracać uwagę, jak się zachować - zapowiada.
Krokusy to rośliny chronione nie tylko na terenie TPN, na podtatrzańskich łąkach też nie wolno ich deptać. Mimo corocznych akcji edukacyjnych, niestety nadal wielu turystów o tym zapomina.
Zła wiadomość dla turystów. Cięść tatrzańskich szlaków będzie zamknięta. Oto powód
- Część turystów jest oburzona, że ludzie wchodzą na krokusowe łąki i robią zdjęcia. Część jest świadoma, że nie wolno, ale podchodzi do tego lekko wyluzowana, stąd te akcje, bo gdyby ludzie zachowywali się tak jak trzeba, nikt by im nie zwracał uwagi - podsumowuje nasz rozmówca.
Reakcje na prośby wolontariuszy, by nie deptać krokusów są różne. - Ludzie nie lubią generalnie, jak im się zwraca uwagę. Bywają tacy, którzy przepraszają, ale są też tacy, którzy są tym dosyć oburzeni - przyznaje Zając.
Posłuchaj:
Krokusy w Tatrach będzie można podziwiać przez kilka tygodni
Tatrzańskie krokusy mogą się utrzymać maksymalnie do Wielkanocy. - To wszystko zależy od warunków pogodowych. Jeśli będzie ciepło, pewnie te krokusy szybciej przekwitną, jak będzie więcej aury deszczowej, jak jest w tym momencie, to krokusy mogą cieszyć nasze oczy dłużej- wyjaśnia Tomasz Zając.
Kto chce się wybrać w najbliższy weekend w Tatry, musi się szykować raczej na deszczową pogodę. - Trzeba ubrać dobrą kurtkę i nieprzemakalne buty, jeśli ktoś wybiera się na krokusy. W wyższych partiach gór jest regularna zima, tu potrzebny jest więc sprzęt zimowy: raki, czekan, kask, detektor, sonda i łopata. Cały czas obowiązują, i będą obowiązywały przez miesiąc co najmniej, ostrzeżenia lawinowe. Tatry to góry o charakterze alpejskim, więc tu zima potrwa jeszcze do maja - podsumowuje nasz rozmówca.
W Tatrach panuje aktualnie lawinowa jedynka. Warto pamiętać że znów obowiązuje zakaz poruszania się po wszystkich tatrzańskich szlakach od zmierzchu do świtu. Dodatkowo na trzech szlakach w okolicy Doliny Chochołowskiej ze względu na ochronę cietrzewi do 15 maja nie można się poruszać od zmierzchu do godziny ósmej rano.