,
Obserwuj
Mazowieckie

Przeprosin od komendanta policji nie będzie? Wraca głośna sprawa zatrzymania 17-latka

4 min. czytania
23.03.2026 16:42

Prokuratoria Generalna, reprezentująca Skarb Państwa, odwołała się od wyroku w sprawie przeprosin dla Janka Radziwona przez komendanta stołecznego policji. Chłopak został brutalnie zatrzymany przez policję podczas manifestacji przed kinem Femina w czasie Strajku Kobiet w 2020 roku. Sąd Okręgowy w I instancji stwierdził, że doszło do naruszenia wolności i godności nastolatka. 

Zatrzymanie Jana Radziwona
Zatrzymanie Jana Radziwona
fot. Marek M Berezowski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do zatrzymania Jana Radziwona?
  • Dlaczego mężczyzna domaga się przeprosin?
  • Dlaczego Prokuratoria Generalna odwołała się od wyroku?

Był listopad 2020 roku, niedługo po rozstrzygnięciu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Za niezgodny z Konstytucją został uznany przepis pozwalający na dokonanie legalnego zabiegu aborcji, w przypadku, gdy badania wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Ta przesłanka była przez lata dopuszczalna, ale w październiku 2020 roku TK n czele z Julią Przyłębską orzekł, że to musi się zmienić. 

Decyzja TK spowodowała protesty i manifestacje w wielu miejscach w Polsce. 19 listopada przed siedzibą Sądu Okręgowego w Warszawie odbyła się demonstracja, która była wyrazem solidarności z aktywistką zatrzymaną 26 października na placu Trzech Krzyży podczas Strajku Kobiet. Na manifestacji pojawił się m.in. Janek Radziwon, uczeń, wtedy 17-latek. Został zatrzymany przez policję.

- Z krzykiem: "szmato, na ziemię", zostałem od razu zakuty w kajdanki. Było kilku funkcjonariuszy, przycisnęli mnie twarzą do ziemi, dusiłem się - opowiadał w jednym z wywiadów. Ostatecznie na komisariacie spędził ponad 25 godzin. Usłyszał zarzut naruszenia nietykalności cielesnej jednego z funkcjonariuszy - ta sprawa ciągle się toczy. Kilka tygodni temu wyrok miał zostać ogłoszony, ale sąd wznowił postępowanie.  

Janek od początku przekonywał, że nie naruszył niczyjej nietykalności. Gdy policja go poprosiła pokazał szkolną legitymację, podał adres zamieszkania, a także numery telefonów obojga rodziców. Od momentu pobytu na komisariacie wspierała go mecenas Agata Bzdyń. Złożyli zażalenie na zatrzymanie - przyznano mu za to 2,5 tys. złotych odszkodowania, co opisywaliśmy na naszym portalu. Ta sprawa też jest w toku, bo wyrok był nieprawomocny a apelację złożyła m.in. prokuratura. 

Od wyroków ważniejsze jest coś innego

Dla Janka - jak mówił w TOK FM - najważniejsze było, by ktoś z policji za to, co go spotkało, go przeprosił. - Tu chodziło o zasady, o to, że mnie tak a nie inaczej potraktowano - mówił w rozmowie z nami. Pozew o ochronę dóbr osobistych złożył wspólnie z mecenasem Maciejem Ślusarkiem z Kancelarii SKP. Jej prawnicy reprezentowali Janka pro bono. Sąd Okręgowy w Warszawie - w III Wydziale Cywilnym - potwierdził, że doszło do naruszenia wolności i godności nastolatka.  Sąd podkreślił, że działania funkcjonariuszy nie były adekwatne w stosunku do przebiegu tego protestu. Przyznał także, że zatrzymanie wywołało u Janka silne poczucie upokorzenia i obrażenia, poczucie bycia potraktowanym jak przestępca. 

"Zachowanie Jana Radziwona mogło wypełniać jedynie znamiona wykroczenia polegającego na blokowaniu furgonetki opatrzonej hasłami krytykującymi aborcję. Nie utrudniał on natomiast swojej identyfikacji, nie naruszył nietykalności cielesnej funkcjonariuszy i nie stawiał oporu przy finalnym zatrzymaniu przy al. Solidarności. Zatrzymanie go przez policję nie było niezbędne ani proporcjonalne. Prawidłowym i adekwatnym środkiem było ustalenie tożsamości, a następnie nałożenie mandatu lub w przypadku odmowy jego przyjęcia - skierowanie do sądu wniosku o ukaranie" - napisano w uzasadnieniu. 

"W ocenie sądu zatrzymanie powoda, a następnie pozbawienie go wolności przez okres kilkudziesięciu godzin, nie było zasadne ani konieczne w świetle obowiązujących przepisów prawa. Zastosowany środek stanowił nadmierną i nieproporcjonalną ingerencję w konstytucyjnie chronioną wolność osobistą powoda, nieznajdującą oparcia ani w przesłankach ustawowych, ani w rzeczywistych potrzebach prowadzonej interwencji - dodano.

Sąd nakazał przeproszenie Janka Radziwona. Zobowiązał Skarb Państwa reprezentowany przez Komendanta Stołecznego Policji do opublikowania na własny koszt, na stronie głównej portalu internetowego www.tvp.pl, oświadczenia o treści wskazanej w sentencji wyroku: "Komendant Stołeczny Policji, działając w imieniu Skarbu Państwa, przeprasza Pana Jana Radziwona za naruszenie jego dóbr osobistych w postaci wolności i godności poprzez jego nieuzasadnione zatrzymanie w trakcie manifestacji w dniu 19 listopada 2020 roku przed gmachem Sądu Okręgowego w Warszawie". Przeprosiny miałyby "wisieć" na portalu przez okres co najmniej siedmiu dni, w górnej części strony, bezpośrednio pod główną ramką zawierającą nazwę portalu.

- To jest bardzo ważny wyrok, ponieważ sąd jednoznacznie potwierdził, że tego typu działania policji stanowiły wejście w sferę praw chronionych, a środki, które zostały zastosowane wobec pana Jana Radziwona, były nadmierne, nieproporcjonalne i stanowiły ingerencję w jego konstytucyjnie chronioną wolność osobistą. I że takie działanie nie miało oparcia ani w przesłankach ustawowych, ani w rzeczywistych potrzebach prowadzonej interwencji - mówi w TOK FM aplikantka adwokacka, Aleksandra Szwajkowska z Kancelarii SKP. 

Na razie przeprosin nie będzie

Od wyroku w sprawie przeprosin dla Janka przez komendanta stołecznego policji odwołała się - reprezentująca Skarb Państwa - Prokuratoria Generalna. Dlaczego? Być może chce zaoszczędzić na kosztach zamieszczenia ich na stronach TVP. Jak nieoficjalnie usłyszeliśmy, to wydatek rzędu kilkunastu - kilkudziesięciu tysięcy zł.  

Rzecznik Prokuratorii Bartosz Swatek przekazał TOK FM, że trwa oczekiwanie na procedowanie sprawy w postępowaniu apelacyjnym. "Do czasu zakończenia postępowania, biorąc pod uwagę rolę Prokuratorii jako ustawowego zastępcy procesowego Skarbu Państwa, nie mogę przekazać szerszych informacji na temat tego postępowania. Podejmowane czynności procesowe Prokuratorii Generalnej w tej sprawie wynikają z ustawowo określonych obowiązków mających na celu przede wszystkim ochronę interesu Skarbu Państwa oraz realizacji stanowiska jednostki reprezentującej Skarb Państwa w sprawie. Wykonywanie zadań przez Prokuratorię zawsze odbywa się z poszanowaniem obowiązujących przepisów prawa" - napisał nam rzecznik tej instytucji. 

źródło: TOK FM