,
Obserwuj
Mazowieckie

Rezygnują z tramwajów, na zakupy jadą taksówką. "Wszystko przez strach"

3 min. czytania
31.08.2025 07:00

- Mamy pana, który mieszka w Polsce już kilka lat i regularnie korzystał z siłowni. Niedawno przestał, bo zaczęto go tam zaczepiać i atakować. Uznał, że lepiej będzie zrezygnować - mówi TOK FM Katarzyna Słubik, prezeska Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, prawniczka, trenerka antydyskryminacyjna.

ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE
ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE
fot. Sylwia Penc / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Coraz więcej cudzoziemców w Polsce mówi o strachu i wycofaniu z życia publicznego;
  • Unikają komunikacji miejskiej, przestają chodzić na siłownię, zakupy robią tylko w dobrze znanych sobie miejscach;
  • Powód? Narastające zaczepki, ataki i pogarda;
  • Fundacje alarmują: Sytuacja się pogarsza, a politycy dolewają oliwy do ognia.

Obcokrajowcy - nie tylko ci, którzy dopiero do nas trafili, ale też ci, którzy są w Polsce od lat - coraz częściej zgłaszają, że boją się wychodzić z domu - do lekarza czy do sklepu - albo mówić w swoim języku w miejscach publicznych. Bo stają się ofiarami zaczepek czy jawnych prowokacji i napaści. Tak było choćby w przypadku Zoriany z Warszawy albo studentów z Turcji, którzy zostali zaatakowani w Górze Kalwarii. Ich historie opisywaliśmy na naszym portalu. 

- Mamy pana, który mieszka w Polsce już kilka lat i regularnie korzystał z siłowni. Niedawno przestał, bo zaczęto go tam zaczepiać i atakować. Uznał, że lepiej będzie zrezygnować - mówi TOK FM Katarzyna Słubik, prezeska Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, prawniczka, trenerka antydyskryminacyjna.

I podkreśla, że coraz częściej cudzoziemcy zmieniają rutynę dnia codziennego, bo pojawia się w nich strach. Część osób przestaje jeździć komunikacją miejską, inne rezygnują z wizyt w dużych sklepach - wybierają tylko te małe, które doskonale znają. Są przypadki, że na zakupy jadą taksówką, która na nich czeka, by na wszelki wypadek mieli gdzie uciec.

Antyuchodźcze nastroje w Polsce. "Nasila się liczba ataków"

- Te antyuchodźcze nastroje zaczęły się w kampanii prezydenckiej i cały czas się nasilają. Nasila się też liczba ataków m.in. o podłożu rasistowskim. I to są nie tylko ataki słowne, ale też stricte fizyczne. (…) To wszystko sprawia, że te osoby boją się wychodzić z domu, a wręcz rozważają wyjazd z Polski. Mimo, że tu przyjechały, tu od lat układają sobie życie i tu chciały zostać - mówi nam Kalina Czwarnóg z Fundacji Ocalenie, która od lat wspiera uchodźców i migrantów.

Agnieszka Kosowicz z Polskiego Forum Migracyjnego dodaje coś jeszcze. Zwraca uwagę, że zwiększa się liczba osób, które nie wytrzymują napięcia związanego ze strachem. - I dotyczy to zarówno cudzoziemców, jak i Polaków. Lęk, trauma - wszystko prowadzi do tego, że ludziom puszczają nerwy. Widzę kryzys zdrowia psychicznego. Część osób musi iść do lekarza psychiatry, część na terapię. Mam poczucie, że jest z tym coraz gorzej - opowiada Kosowicz w rozmowie z TOK FM.

Nasze rozmówczynie podkreślają, że nie bez znaczenia jest tu antyimigrancka narracja prowadzona przez rząd na zmianę z prezydentem. Jak mówią, politycy z jednej strony na każdym kroku podkreślają polską gościnność, ale z drugiej sami sobie przeczą, wprowadzając coraz to nowe rozwiązania wymierzone w obcokrajowców. Jednocześnie nie tonują nienawistnych nastrojów. 

"Politycy powinni powiedzieć: dość"

- Kiedy rząd "przykręca śrubę" [ws. migrantów] i ciągle powtarza, że jesteśmy przez to rzekomo bardziej bezpieczni, to z mojej perspektywy osiąga skutek przeciwny. Narasta liczba osób, które mają poczucie, że w Polsce nie mają szansy na legalizację pobytu, na bezpieczne życie, na kształcenie. Nie mają jak zabezpieczyć swoich podstawowych potrzeb. A jednocześnie narasta w nich poczucie lęku - opowiada Kosowicz.

Co można z tym zrobić? Zdaniem Kaliny Czwarnóg "żadne kampanie edukacyjne organizowane przez NGO'sy nie pomogą", bo żadna kampania nie będzie miała takiej siły przebicia jak słowa czołowych polityków.

- To oni są cytowani przez media. To o ich wypowiedziach dyskutuje się w domu przy obiedzie czy w kolejce u lekarza. My, jako aktywiści, możemy robić lekcje w szkołach, wywieszać plakaty i robić te kampanie, ale to i tak za mało. To politycy powinni zatrzymać nienawiść i powiedzieć: "dość" - podsumowuje działaczka Fundacji Ocalenie.