Kampania prezydencka na grobach. "Opowiadamy się za poszanowaniem wszystkich miejsc pamięci"
- Na cmentarzu w Monastyrzu pochowani są duchowni, okoliczni mieszkańcy, ale też żołnierze rosyjscy, niemieccy czy członkowie UPA;
- Na tablicę na ich zbiorowej mogile ktoś przymocował drugą, mówiącą o odpowiedzialności tej organizacji za terror i ludobójstwo;
- Na cmentarz zawitał również Grzegorz Braun, w swoim przemówieniu podważał sens współpracy polsko-ukraińskiej;
- O poszanowanie miejsca pochówku apelują organizacje społeczne.
Monastyrz to cmentarz położony na wzgórzu, w lesie na Podkarpaciu w pobliżu miejscowości Werchrata. Są tu pochowani m.in. żołnierze austriaccy, rosyjscy, niemieccy, ale też ukraińscy z UPA (Ukraińskiej Powstańczej Armii), którzy zginęli w walkach z NKWD w 1945 roku. Początkowo było tu niewielkie upamiętnienie w postaci metalowego krzyża z blaszaną tablicą. Potem, na mocy polsko-ukraińskich uzgodnień, pojawiła się większa mogiła. Stało się to w 2000 roku, po zatwierdzeniu projektu przez wojewodę podkarpackiego, we współpracy z ówczesną Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Pomnik miał formę krzyża i umieszczonej pod nim tablicy w języku ukraińskim m.in. z napisem "Polegli za wolną Ukrainę". Był kilkukrotnie dewastowany, krzyż pomalowano w biało-czerwone barwy. Stronie ukraińskiej od początku zależało, by była to godna forma upamiętnienia - Werchrata leży tuż przy polsko-ukraińskiej granicy.
- Cmentarz leży w wyjątkowym miejscu. Był tam przed laty klasztor ojców bazylianów, była pustelnia św. Brata Alberta, dziś są lasy Roztocza. Najbliższe zabudowania są położone ok. trzech kilometrów od tego miejsca. Było tam przed laty cerkwisko, a jak to wokół cerkwiska - chowano tam zmarłych. Są groby duchownych, którzy pełnili posługę w cerkwi, okolicznych mieszkańców, ale też żołnierzy, bo przetaczały się przez ten teren wszelkie możliwe wojny. Leżą tam członkowie UPA i to ich groby budzą dziś największe kontrowersje - mówi Marcin Piotrowski ze Stowarzyszenia Folkowisko. Aktywista z Podkarpacia od ponad trzech lat działa w zakresie pomocy humanitarnej dla ogarniętej wojną Ukrainy.
- My do końca nie wiemy, kto leży w grobie partyzantów UPA, nigdy nie było przeprowadzonych ekshumacji. Są podawane różne liczby - od 40 do 80. Dlatego nie można siać dezinformacji. To jest cmentarz, miejsce modlitwy i ciszy, a nie prowokacji - mówi Piotrowski w rozmowie z TOK FM.
Ktoś podmienił tablice
Tablica upamiętniająca żołnierzy UPA została zdewastowana w czasie Wielkanocy. Nieznanym sprawcom nie spodobał się umieszczony na niej - po polsku i po ukraińsku - napis: "Zbiorowa mogiła Ukraińców, którzy zginęli w walce z sowieckim NKWD w lasach monasterskich w nocy z 2 na 3 marca 1945 roku".
Zamiast niej pojawiła się "nowa" tablica, z antyukraińską treścią: "Zbiorowa mogiła Ukraińców, członków UPA odpowiedzialnych za terror i ludobójstwo na bezbronnej ludności polskiej, ukraińskiej i żydowskiej. Panie Boże, miej miłosierdzie dla nich i nie poczytaj im ich strasznych czynów, jakich się dopuścili na swoich braciach. Przebaczenie nie oznacza zapomnienia, ale uzdrowienie bólu". W miejscu, gdzie był tryzub - herb Ukrainy, ustawiono krzyż. Sprawę bada prokuratura.
Wspólne stanowisko w sprawie wandalizmu wydali ministrowie kultury Polski i Ukrainy. "Mamy do czynienia ze świadomą prowokacją, która służy m.in. interesom państwa - agresora, Rosji, i ma na celu zakłócenie konstruktywnego dialogu, który w ostatnich miesiącach rozwija się pomiędzy naszymi krajami. Potwierdzamy nasze zdecydowane zaangażowanie w dalsze umacnianie strategicznego partnerstwa oraz rozwiązywanie istniejących kwestii spornych w duchu dialogu i wzajemnego zrozumienia" - napisano w oświadczeniu. Do tego aktu wandalizmu doszło niedługo przed pierwszymi ekshumacjami na Wołyniu.
Kampania Grzegorza Brauna
Teraz, w czasie majówki, w Monasterzu pojawił się Grzegorz Braun ze swoimi akolitami. Zorganizował na cmentarzu swój briefing prasowy i wiec polityczny. Jak informuje Marcin Piotrowski, który też pojawił się wtedy w Monastyrzu, w trakcie wystąpienia padły wypowiedzi jawnie podważające sens współpracy polsko-ukraińskiej i wykorzystujące język nienawiści. - Braun m.in. nazwał władze Ukrainy "banderowskimi", sugerował, że współczesne społeczeństwo ukraińskie "dziedziczy tradycje ludobójców", a Polakom grozi "fizyczne i biologiczne niebezpieczeństwo", jeśli nie odrzucą współpracy z Ukrainą - wskazuje Piotrowski.
- Niestety, Grzegorz Braun prowadzi swoją kampanię w sposób bardzo agresywny, brutalny. Trzeba powiedzieć, że potrafi przemawiać, ale z jego wypowiedzi aż kipi nienawiść. I takie też było jego przemówienie na cmentarzu - nawołujące do nienawiści wobec innych narodów, wobec Ukraińców, do tego, by się szykować do obrony, że jeśli nie będziemy działać, to stanie się kolejny Wołyń. Takie słowa na cmentarzu - w miejscu, gdzie ludzie powinni znaleźć wieczny odpoczynek - są naszym zdaniem niedopuszczalne. Na szczęście nie było tam w tym momencie tej właściwej tablicy, po tym jak ją zdewastowano w Wielkanoc, dlatego działacze od Grzegorza Brauna zrezygnowali z planów jej zniszczenia. Ale tak nie można - trzeba budować mosty, a nie siać mowę nienawiści - mówi Marcin Piotrowski.
Dialog, a nie nienawiść
W sprawie tego, co dzieje się w Monastyrzu, głos zabrały organizacje społeczne. Wydały list otwarty dotyczący nienawiści i aktów wandalizmu na cmentarzu. "Jako organizacje społeczne od lat zaangażowane w działania na rzecz pojednania, dialogu i wzajemnego zrozumienia pomiędzy narodami, wyrażamy głęboki niepokój i sprzeciw wobec incydentu, do którego doszło przy jednym z ukraińskich miejsc pamięci w Polsce" - napisały NGOsy, wśród nich m.in. Stowarzyszenie Folkowisko, Polskie Forum Migracyjne, Stowarzyszenie Homo Faber, Obywatele RP, Stowarzyszenie Nomada czy Fundacja Inicjatywa Dom Otwarty. Są to również Fundacja Ukraina czy Stowarzyszenie MOST.
"Zdecydowanie opowiadamy się za poszanowaniem wszystkich miejsc pamięci - niezależnie od ich narodowego czy religijnego charakteru. Wierzymy, że ochrona dziedzictwa historycznego i szacunek dla pamięci zmarłych to fundament budowania dobrosąsiedzkich relacji i społeczeństwa obywatelskiego opartego na dialogu, a nie na nienawiści" - piszą aktywiści. "Wzywamy wszystkich ludzi dobrej woli do odrzucenia narracji konfrontacyjnych i zaangażowania się w działania budujące pokój i wzajemny szacunek. W dzisiejszych trudnych czasach, gdy społeczeństwa Polski i Ukrainy dotknięte są skutkami toczącej się w Ukrainie wojny, szczególnie potrzebujemy współpracy i porozumienia, które dziś są koniecznym elementem bezpieczeństwa nas wszystkich" - czytamy w liście otwartym.