Lokalny raj w Gdyni zagrożony. "Chcemy to wybić urzędnikom z głowy"
Działkowcy z Gdyni protestują przeciwko planom budowy drogi, która - według wstępnych założeń - przecięłaby na pół teren jednego z najatrakcyjniejszych ogrodów działkowych w mieście. Urzędnicy odpowiadają, że nic nie jest jeszcze przesądzone, ale gwarancji tego, że część działek zniknie pod asfaltem dać nie zamierzają.
- Chodzi o Rodzinny Ogród Działkowy "Zielony" - bardzo znany i wielokrotnie nagradzany;
- Działkowcy obawiają się, że planowana w tym miejscu trasa przetnie ogród na pół, zniszczy azyl, a im samym utrudni funkcjonowanie;
- "Tutaj ludzie się starają, dbają. No i co? Trzeba to koniecznie zniszczyć?" - pytają nasi rozmówcy;
- Działkowcy zamierzają zasypać urząd miasta pisemnymi protestami w tej sprawie.
Rodzinny Ogród Działkowy "Zielony" to leżący na uboczu azyl, z nagradzaną w krajowych konkursach przestrzenią i niewielkim stawem pośrodku. To też przeszkoda na przebiegu planowanej ulicy Jana Nowaka-Jeziorańskiego (ta trasa na razie jest tylko w planach, ale budzi spore obawy działkowców).
Wystarczy 400 metrów
- Na początku chciałbym wyjaśnić: nie jesteśmy przeciwko budowie tej drogi, tylko jej przebiegowi. Chodzi o przesunięcie drogi o 400 metrów - podkreśla prezes ROD Leszek Kucharek, pokazując na planie, gdzie droga przecina ROD i gdzie mogłaby je ominąć. - Przebieg alternatywny został wyznaczony 21 kwietnia 2022 roku z ówczesnymi władzami miasta, a teraz wiceprezydent udaje, że nic nie wie - wskazuje powód niepokoju działkowców prezes.
Porozumienie? Jakie porozumienie?
- Budowa ul. Jana Nowaka-Jeziorańskiego, która docelowo ma połączyć Trasę Kaszubską z projektowaną ul. Nową Chwarznieńską została wpisana w planie miejscowym przez poprzednie władze miasta w 2004 roku, a w studium uwarunkowań przestrzennych widnieje w tym przebiegu już od 1999 roku - odpowiada Maciej Zielonka, wiceprezydent Gdyni.
I przyznaje, że "trudno mu komentować obietnice byłego prezydenta składane działkowcom na spotkaniu w marcu 2022 roku". - W ślad za tymi obietnicami nie poszły żadne realne działania. O rzekomym alternatywnym przebiegu tej ulicy nie zostało poinformowane gdyńskie Biuro Planowania Przestrzennego, nie przygotowało więc w tej sprawie żadnych symulacji ani analiz. Temat ten nie trafił też wówczas na sesje Rady Miasta Gdyni - rozkłada ręce wiceprezydent.
Znikną działki, zniknie staw
Temat ewentualnej zabudowy części ogrodów wrócił razem z pracami nad planem ogólnym miasta. Działkowcy chcieliby zobaczyć w nim zabezpieczające ROD zapisy. Nie ukrywają, że ryzyko przecięcia terenu asfaltową drogą spędza im sen z powiek.
- Pod budowę drogi może pójść około 60, być może więcej działek, bo nie znamy szerokości tej planowanej ulicy. Ponadto grozi nam osuszenie tego stawu - wskazuje Kucharek.
I podkreśla, że działki dla niektórych starszych ludzi "są po prostu jak drugi dom". - Byłaby ogromna strata [gdyby miały zostać zniszczone - red.], dlatego będziemy naciskać z całych sił na władze miasta, aby dotrzymały obietnicę przebiegu tej drogi poza ogrodem - zapowiada.
"Będziemy biegać przez jezdnię?"
- To będzie dla nas wszystkich krzywda. Będzie hałas, smród samochodów i zanieczyszczenia - wtóruje Teresa Hermaniuk. I przekonuje, że jeżeli przez ten ogród będzie przychodziła droga, to jak działkowicze mieliby się po nim przemieszczać? - Przez kładkę? Czy przebiegać przez jezdnię? To jest właśnie problem - dodaje z obawą w głosie.
- To naprawdę jeden z piękniejszych ogrodów. Już samo to, że czwarte miejsce w skali kraju mieliśmy, też coś znaczy, prawda? Tutaj ludzie się starają, dbają. No i co? Trzeba to koniecznie zniszczyć? Naprawdę nie można gdzie indziej tej drogi puścić? - pyta kręcąc głową mieszkanka.
"Zasadne utrzymanie rezerwy"
Zdaniem urzędników nic nie jest przesądzone. - Prace nad planem ogólnym miasta Gdyni zostały rozpoczęte w marcu 2024 roku. Dotychczas nie została podjęta ostateczna decyzja dotycząca klasy, przekroju i docelowego przebiegu ul. Jana Nowaka-Jeziorańskiego, nastąpi to na etapie jej projektowania - wyjaśnia Zielonka.
Do tego czasu, jak dodaje, "zasadne jest utrzymanie rezerwy terenu". - Mogę jednak zapewnić działkowców, że w najbliższych latach ta droga nie powstanie. Na pewno nie w trakcie obecnej kadencji - deklaruje wiceprezydent Gdyni.
Kartka drąży skałę?
Takie podejście jest dla działkowców nie do zaakceptowania. Planują we wrześniu wybrać się tłumnie przed urząd i wręczyć władzom oficjalną petycję. Już teraz przypominają o sobie w wyjątkowy sposób.
- Chcemy wybić z głowy urzędnikom budowę tej drogi przez nasz ogród - mówi twardo Leszek Kucharek. - Wydrukowaliśmy pocztówki z napisem „Nie oddamy naszych działek". Adresujemy je bezpośrednio do naszej pani prezydent Aleksandry Kosiorek. Działkowcy podpisują się pod tym, a my te pocztóweczki składamy bezpośrednio w Urzędzie Miasta z pominięciem poczty. Kilkaset takich kartek pani prezydent otrzyma - zapewnia prezes.
- Nasz ogród za dwa lata będzie obchodził 50-lecie. I albo będziemy je obchodzić w radości albo w rozpaczy - podsumowuje działkowiec.