,
Obserwuj
Pomorskie

Skażona woda na Pomorzu. Policja sprawdza, czy ktoś zrobił to celowo

3 min. czytania
04.12.2025 15:44

Jeszcze przynajmniej przez tydzień mieszkańcy gminy Kosakowo pod Trójmiastem nie będą mieć wody w kranach. Trwa gorączkowa walka z chorobotwórczymi bakteriami E. coli oraz intensywne poszukiwanie źródła skażenia. Lokalne władze nie wykluczają celowego działania, a policja sprawdza wszelkie możliwe tropy.

fot. Paweł Radzewicz / TOKFM

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakich miejscowości dotyczy problem?
  • Jakie działania podjęła gmina Kosakowo, by ulżyć mieszkańcom w problemie?
  • Kiedy będą wyniki kolejnych badań?
  • Jak mieszkańcy radzą sobie z problemem braku wody zdatnej do użytku?
  • Jakie przyczyny problemu bierze pod uwagę gmina i jakie kroki podjęła, by je ustalić?

W leżących tuż obok Gdyni Kosakowie, Mostach i Mechelinkach woda nadaje się tylko do toalet, nie uzdatnia jej nawet przegotowanie. Mieszkańcy muszą uzbroić się w cierpliwość, bo skuteczność intensywnej dezynfekcji wodociągu trzeba potwierdzić laboratoryjnie. Wyniki ostatnich zaplanowanych na razie badań spodziewane są 10 grudnia.

Jeszcze kilka dni

- Nadal jesteśmy w trudnej sytuacji i jeszcze, niestety, około tygodnia to może potrwać - rozkłada ręce Eunika Niemc, wójt gminy Kosakowo. - Najnowsze wyniki badań pokazują, że już nie mamy skażenia bakterią E. coli, natomiast mamy wysoki poziom chloru. To efekt tego, że następowało odkażanie całej sieci wodociągowej. I przez chlor woda jest nie do spożycia - dodaje.

Mieszkańcy borykają się z problemami już dwa tygodnie, o czym pisaliśmy na naszym portalu. Władze gminy próbują im pomóc na kilka sposobów.

- Pierwszą rzeczą było dostarczanie wody cysternami, które są rozstawione w siedmiu miejscach na terenie gminy. Wydajemy też wodę butelkowaną, uruchomiliśmy w kilku lokalizacjach prysznice i udostępniamy pralki - wylicza wójt. - Staramy się na bieżąco odpowiadać na potrzeby i oczekiwania naszych mieszkańców - zapewnia dalej.

Zrzut ekranu 2025-12-04 153036
fot.

Paweł Radzewicz, TOK FM

"Chlor aż szczypie"

- Jestem tutaj co drugi dzień tutaj i mam dwa takie duże baniaki - mówi jeden z napotkanych przy beczkowozie mieszkańców. - Nie jest łatwo. Na prysznic do rodziców jeżdżę, bo mam niedaleko - dodaje.

- Jest kłopot - włącza się do rozmowy kolejny mężczyzna. - Mam dwójkę dzieci, starszą mamę. Jeździmy kąpać się gdzieś po przyjaciołach. Dzieci w szkole też wody nie mają, ręce myją środkami dezynfekcyjnymi, jak w czasie pandemii - dopowiada. 

- Byśmy bardzo byli wdzięczni, gdyby przywrócili wodę do użyteczności - uśmiecha się smutno starszy mieszkaniec, zastrzegając, że starania gminy docenia. - Woda jest teraz tak zachlorowana, że nawet ze spłuczki w domu czuć zapach chloru - opisuje.

- Mamy wodę zdatną tylko do toalety i jak się człowiek zapomni i ręce troszeczkę opłucze, to szczypią, więc trzeba od razu opłukać je wodą z butelek - potwierdza kolejny rozmówca przy beczkowozie.

Zrzut ekranu 2025-12-04 153055
fot.

Paweł Radzewicz, TOK FM

Kto zawinił?

Równocześnie z czyszczeniem wodociągu trwa poszukiwanie źródła skażenia, na razie bez efektów.

- Niestety nie wiemy, jakie jest źródło - przyznaje Eunika Niemc. - Wiele scenariuszy sprawdzaliśmy, weryfikowaliśmy i dotąd nie mamy żadnej odpowiedzi na to, gdzie nastąpiło skażenie i z jakiego powodu - dodaje.

- Komendant Komisariatu Policji w Kosakowie otrzymał zgłoszenie dotyczące podejrzenia ingerencji w instalację wodną na terenie jednego z ośrodków w Mostach - informuje asp. szt. Joanna Samula z policji w Pucku. - Na miejscu skierowano policjantów z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego oraz technika kryminalistyki, który wykonał oględziny i zabezpieczył ślady. Funkcjonariusze ustalają teraz, czy doszło do ingerencji osób trzecich i czy mogło to mieć wpływ na zanieczyszczenie wody - wyjaśnia.

Uwaga na dezinformację. Gmina "jedynym sprawdzonym źródłem"

Wśród scenariuszy, które biorą pod uwagę urzędnicy, jest też taki, który mówi o celowym zanieczyszczeniu wodociągu. - Nie wykluczamy niczego i w związku z tym współpracujemy z organami ścigania - tłumaczy wójt. I zastrzega, że nie o wszystkim może powiedzieć. - Te organy, które mogą nam pomóc, zostały włączone w działania. Do policji skierowaliśmy oficjalną prośbę o wsparcie, natomiast też działają inne podmioty, o których nie chcielibyśmy aktualnie informować - dodaje.

Gmina na swojej stronie internetowej mówi też o możliwej dezinformacji. "Obawiamy się, że mogą też być podejmowane różne działania dezinformacyjne nastawione na wywołanie paniki i wzrost napięcia wśród mieszkańców. Dlatego prosimy o zachowanie spokoju i nierozpowszechnianie niesprawdzonych i niepotwierdzonych informacji" - czytamy w opublikowanym komunikacie.

"Zapewniamy, że usilnie pracujemy nad ustabilizowaniem sytuacji i przywróceniem normalnej pracy naszego wodociągu. W miarę pojawiania się nowych informacji, będziemy je niezwłocznie przekazywać za pośrednictwem oficjalnych gminnych komunikatorów, które są jedynym źródłem sprawdzonych i prawdziwych informacji" - podkreślają urzędnicy.

Na znalezienie przyczyny i winnych czeka kilka tysięcy żyjących w zasięgu skażenia mieszkańców, choć, jak sami przyznają, ważniejsze jest, by czysta woda wróciła przed świętami.

Źródło: TOK FM