,
Obserwuj
Pomorskie

Nietypowy pomysł na ferie zimowe. Dzieci same wyremontowały szkołę. "Czujemy satysfakcję"

2 min. czytania
15.02.2023 17:33
Wyjątkowe ferie mieli rodzice i dzieci jednej z podstawówek w Słupsku. Przez dwa tygodnie - w ramach społecznego zrywu - odnowili część szkoły. Jak przekonuje dyrekcja placówki, była to oddolna inicjatywa.
|
|
fot. Zdjęcia nadesłane przez szkołę

Szkoła Podstawowa nr 9 w Słupsku to placówka, do której uczęszcza niespełna 300 uczniów. Dyrekcja zapewnia, że nie wychodziła z inicjatywą remontu. Przekonuje, że z pomysłem odświeżenia szkoły przyszli uczniowie i ich rodzice.

- To mało spotykane w naszych czasach - przyznaje Joanna Michalak, dyrektorka placówki. - A że pracujemy nad wzmacnianiem poczucia sprawczości u naszych uczniów i chcemy, żeby mieli też wpływ na różne rzeczy, chociażby na kolory ścian w klasach, to umożliwiliśmy im taką formę spędzania czasu wolnego - tłumaczy.

Lawina pomocy

W ramach dwutygodniowych prac udało się odnowić cztery klasy, korytarze i stołówkę. Chętnych do pomocy nie brakowało, w remont zaangażowało się około czterdziestu osób. Byli to uczniowie, ich rodzice, ale też uczestnicy Centrum Integracji Społecznej.

- Gdy wrzucaliśmy posty na Facebooku, gdzie dziękowaliśmy naszym wolontariuszom, że przyszli, to lawina sama się nakręcała - opowiada dyrektorka. - Ktoś zobaczył, że dzień wcześniej ktoś inny był, to zaraz się zgłaszał. Pojawiały się telefony i pytania: 'czy jutro będzie jakaś praca", "czy mogę jutro też przyjść", więc tak to szło - uśmiecha się.

Dyskusje przy malowaniu barierek

Materiały do remontu sfinansowali rodzice i sponsorzy z zewnątrz. Szkoły - jak słyszymy - nie było jednak stać na zatrudnienie ekipy remontowej. Dyrektorka w rozmowie z TOK FM zaznacza jednak, że szkoła nie była zmuszona do skorzystania z pomocy. Przyznaje, że gdyby remont był koniecznością, to wnioskowałaby o pieniądze z samorządu. Pomysł odnowienia szkolnych przestrzeni nazywa 'spontanicznym'.

- Chcieliśmy pokazać, że można coś zrobić własnymi rękoma. Że nie trzeba czekać na gotowe i wyciągać rąk, tylko wydać przestrzeń uczniom do wykazania się. Żeby czuli się potrzebni, żeby wiedzieli, że szkoła to nie tylko oceny, ale też czas, kiedy - malując razem barierki - możemy rozmawiać na różne tematy - tłumaczy.

- Szczęśliwsi wróciliśmy po feriach - uśmiecha się dyrektorka. - Ci uczniowie, którzy malowali, oprowadzali uczniów, którzy nie brali udziału w metamorfozie naszej szkoły i pokazywali, które prace oni wykonali. Czujemy dużą satysfakcję - podsumowuje.

>> CZYTAJ WIĘCEJ WIADOMOŚCI Z TRÓJMIASTA <<