,
Obserwuj
Pomorskie

"Gofry po 20 złotych?". Turyści nad morzem płaczą i płacą, a będzie tylko gorzej

3 min. czytania
27.05.2023 08:00
Eksperci nie mają wątpliwości, że zainteresowani spędzeniem urlopu na Pomorzu będą musieli przygotować większy budżet albo oszczędzać na standardzie. Wyścig po najatrakcyjniejsze oferty wchodzi w decydującą fazę, bo do wakacji został miesiąc.
|
|
fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Jeśli ktoś zachował paragony i rachunki za wakacyjny wypoczynek z poprzedniego lata - będzie mógł na nie popatrzeć z rozrzewnieniem. W tym roku do kieszeni trzeba będzie sięgnąć głębiej.

- Średnia cena noclegu w Gdańsku w maju wyniosła około 440 złotych i zwiększyła się, rok do roku, z około 410-415 złotych. Przy wysokiej inflacji takiego właśnie, albo trochę większego, wzrostu możemy się spodziewać również w najwyższym sezonie - potwierdza Michał Brandt z Gdańskiej Organizacji Turystycznej. - Tradycyjnie lipiec i sierpień są tymi najbardziej popularnymi miesiącami wśród gości - dodaje.

Drożej na całym Pomorzu

Wzrost cen w całym regionie jest zbliżony do tego w samym Gdańsku. Noclegi podrożały - zarówno w dużych hotelach, jak i mniejszych pensjonatach czy pojedynczych kwaterach na Pomorzu.

- Lato systematycznie ale wypełnia - mówi Marta Chełkowska, szefowa Departamentu Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. - Mamy tych obiektów ponad 15 tysięcy, miejsc noclegowych w całym województwie jest ponad 330 tysięcy. W związku z tym myślę, że na wybrzeżu nie będzie problemu z sezonem, mimo że ceny będą trochę wyższe - dodaje. Podaje też wstępne szacunki. - Na dziś mamy informacje, że ceny noclegów zwiększyły się o 15-20 procent, czyli to nie jest jakiś wielki wzrost - przekonuje.

Turyści płaczą i płacą

Wzrost, jakby go nie oceniać, nie jest mile widziany, ale musi być tolerowany przez turystów, których można spotkać w Gdańsku już dziś. Ich podejście do wyższych cen, co nie powinno być niespodzianką, zależy od zasobności portfela.

- Wszystko jest droższe, już nas to dotknęło, bo byliśmy i na Mierzei Wiślanej, i na Półwyspie Helskim. Ceny przerażają - mówi zgodnie małżeństwo z opartym na emeryturach budżetem. - Gofry po 20 złotych? - pytają, kręcąc głowami. - Do restauracji też nas nie ciągnie. Wolimy karmić się we własnym zakresie, cieszyć spacerami i morskim powietrzem - dodają.

Narzekania na koszty można mnożyć. Turyści skarżą się, że za śniadanie płacą tyle co kiedyś za obiad. Rachunek za smażona rybę może bardzo zaskoczyć, podobnie jak kawa.

Dostaliśmy kawę, taką 'na trzy palce', z czego jeden to była pianka, za 15 złotych - uśmiecha się turystka. - Jest drogo, na niektórych zakupach się bardzo zawiedliśmy, ale na przykład teraz zjedliśmy dosyć tanio lody

.

Rodzice z dwójką dzieci wyszli sprzed budek z lodami i goframi lżejsi o około 100 złotych. - Nie jest łatwo, ale zbieramy cały rok na letnie wyjazdy. Teraz spędzamy w Gdańsku trzy dni, a w wakacje pojedziemy gdzieś nad pełne morze. Nie lubimy tłumów - mówi turystka.

Pytany o wakacyjny budżet rodzinnego wyjazdu tata, odpowiada bez wahania: 'Jesteśmy przygotowani. Jeśli byłby to tydzień, będą atrakcje, które zadowolą nas i dzieci. Jeśli zmieścimy się w 8 tysiącach, to będzie dobrze, damy radę'. - Byle pogoda dopisała, raz do roku można sobie pozwolić, po prostu to są wakacje - podkreśla.

Rynek zareaguje

Turyści podchodzą do wakacyjnych wydatków różnie, ale jeśli będą trzymać się za kieszeń, to - zdaniem ekspertów - rynek nie pozostanie na to obojętny.

- Turystyka szybciutko przystosuje się do tego popytu, bo wysokie ceny spowodują, że część osób skorzysta z innych usług niż do tej pory. Być może będą to tańsze pensjonaty, hotele jedno- bądź dwugwiazdkowe czy pokoje gościnne. Może nie będą to już najdroższe restauracje, ale tańsze miejsca, których przybyło - tłumaczy Marta Chełkowska.

W planach na wakacje widać też trend radzenia sobie bez hoteli i pensjonatów. - Powoli rozwija się turystyka kamperowa - zauważa rozmówczyni TOK FM. - Taki sposób powoduje, że mamy własny środek transportu i zatrzymujemy się w miejscach, które uważamy za ciekawe, atrakcyjne i właśnie sprzyjające cenowo - dodaje.

Tak ułożyć wakacje, by starczyło

Branża turystyczna stara się przygotować jak najlepiej do wakacji, ale i tak pewne obawy co do frekwencji są.

- Nie może być tak, że widmo kosztów przeraża nas przed podjęciem decyzji o wyjeździe. Pomorskie jest tak ciekawe i ma tyle do zaoferowania, że jesteśmy w stanie sobie ułożyć tak pobyt, aby było nas na niego stać - przekonuje szefowa Departamentu Turystyki. Przyznaje jednak, że rozumie, co przeżywają ludzie planujący urlop. - Wysokie koszty, które mamy na co dzień, mogą powodować pytanie: 'Co będzie, jeżeli pojadę na wakacje?'. Liczymy na dobry sezon, ale bez szaleństw - podsumowuje.