Pojechaliśmy do Redzikowa. Tak żyje się przy bazie USA. "Niech sąsiad nie przesadza!"
Kawałek amerykańskiej ziemi na Pomorzu położony jest bardzo blisko bloków mieszkalnych w Redzikowie. Budowa bazy rozpoczęła się osiem lat temu i mieszkańcy zdążyli się już przyzwyczaić do myśli, że będą mieli za oknami wojskową instalację o światowym znaczeniu. Ale to, że już ją mają i jeśli zajdzie potrzeba - nad ich głowami przelecą rakiety - optykę nieco zmienia.
Baza w Redzikowie. 'Zrobiło się poważnie'
- Rakiety stąd mają służyć do obrony przed pociskami balistycznymi. Mam nadzieję, że nigdy nie zobaczymy, jak ta tarcza działa - mówi spacerująca z wózkiem mieszkanka Redzikowa. I dodaje, że ludzie na wsi albo interesują się antyrakietową tarczą, albo udają że ich to nie obchodzi. - Ale prawda jest taka, że zrobiło się poważnie - mówi po chwili.
- Trudno powiedzieć, co to będzie - kiwa głową starszy mężczyzna. - Niby to zabezpieczenie jakieś, ale czy ktoś przez to nie będzie chciał do nas strzelać, to jest inna sprawa - dodaje z nieco nerwowym śmiechem, na który reaguje stojąca obok kobieta. - Niech sąsiad nie przesadza! Mi żyje się tu bardzo dobrze i niczego złego nie odczuwam. To nawet lepiej, że już to wszystko otwierają. Będzie bezpieczniej - podkreśla.
Rusza baza w Redzikowie. 'To wszystko planujemy, aby nigdy nie wejść do walki zbrojnej'
Baza w Redzikowie. 'Niebezpiecznie' i 'najbezpieczniej'
Pytając o poczucie bezpieczeństwa w okolicy bazy w Redzikowie, dominują dwa skrajne stanowiska.
- Rakieta jest już w nas wycelowana, ale nie ma sensu o tym myśleć. Ta tarcza jest dla Amerykanów, a nie dla nas - macha ręką starszy mieszkaniec.
- Wiele osób tak myśli, bo nie ma wiedzy wojskowej - nie zgadza się kolejny rozmówca. - Jestem byłym wojskowym i uważam, że nie ma bezpieczniejszego miejsca w okolicy. Amerykanie będą swojego bronić i mają ku temu siły i sposoby - podkreśla z przekonaniem. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że jest w mniejszości.
- To ma być amerykańskie 'cudo', ale dla nas jest neutralne - słyszę od innego mieszkańca.
- Baza nie ma znaczenia. Wybudowali to sobie, nie dla nas. Będą bronić Ameryki, a nie Redzikowa - ucina rozmowę kolejny.
Baza w Redzikowie. Kreml zabrał głos. 'Próba powstrzymywania potencjału wojskowego' Rosji
Baza w Redzikowie. Poranne budzenie
Moi rozmówcy przekonują, że - przynajmniej na razie - 'na normalne życie obecność Amerykanów nie ma żadnego wpływu'. - Pojawiają się tu rzadko, nawet samochodów jest mało. Spokój i cisza - zauważa młody mężczyzna wyprowadzający psa. Przechodząca obok dziewczyna potwierdza, że można by było zapomnieć o ich obecności, gdyby nie... poranne zachowanie. - Każdego dnia słyszymy hymny i dźwięki trąbki. Codziennie rano niesie się to po osiedlu, ale jak dla mnie - to dobrze. Przynajmniej wiem bez zegarka, kiedy jest ósma godzina - dodaje z uśmiechem.
Otwarcie bazy w Redzikowie. Dwie bazy pocisków, radar i centrum w Niemczech
W bazie w Redzikowie zainstalowany jest m.in. system Aegis Ashore, czyli lądowy odpowiednik montowanego na okrętach systemu antyrakietowego Aegis, służącego do obrony przed pociskami balistycznymi. Wyposażona w ten system baza w Redzikowie, obok bliźniaczej bazy w rumuńskim Deveselu, ma służyć do obrony Europy przez pociskami średniego (1000-3000 km) i pośredniego (3000-5500 km) zasięgu. Na system składają się jeszcze - rozmieszczony w Kurecik w Turcji - radar oraz baza dowodzenia ulokowana w Ramstein w Niemczech.
Oddanie bazy w Redzikowie to jeden z ostatnich kroków amerykańskiego programu European Phased Adaptive Approach, który stanowi wkład w zintegrowany system obrony powietrznej i przeciwrakietowej NATO. Oddanie bazy jest finałem projektu ogłoszonego jeszcze w 2009 r. przez prezydenta Baracka Obamę.
Wydali majątek, a prawie nikt nie korzysta. Oto najmniej uczęszczana stacja metra w Warszawie