Sanatorium za ćwierć miliarda. Sopot chce dogonić uzdrowiskową elitę
Sopot jest jednym z najbardziej znanych polskich kurortów. Uzdrowiskową infrastrukturę trudno jednak nazwać nowoczesną. To sprawia, że potencjał miasta w tej dziedzinie nie jest wystarczająco wykorzystywany. Władze chcą to zmienić.
Dla zdrowia i dla pieniędzy
- To będzie centrum rehabilitacyjne i sanatoryjne - zapowiada prezydentka Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim. - Działać będzie głównie w oparciu o sopocką solankę, ale także o inne technologie połączone z usługami typowo-sanatoryjnymi i pobytowymi, ale wysokiej jakości i z bardzo szeroką gamą usług rehabilitacji - zaznacza.
Jak dodaje, usługi będą świadczone w tym centrum dwutorowo: w około 60 proc. finansowane z Narodowego Funduszu Zdrowia, a w 40 proc. stanowiłyby ofertą komercyjną.
Etui, grill i premie. Efekty audytu w miejskich spółkach w Gdyni wprawiają w osłupienie
Miejscem pod budowę centrum jest należąca do miasta działka ze Zdrojem Świętego Wojciecha, z którego czerpana jest sopocka solanka. Szacunkowy koszt budowy centrum kuracyjnego to 250 mln złotych.
- Jestem przekonana, że to inwestycja bardzo Sopotowi potrzebna - przekonuje Czarzyńska-Jachim. - To jest odpowiedź na to, czego coraz bardziej potrzebujemy i nie mówimy tylko o osobach starszych, ale też aktywnych zawodowo, które dbają o zdrowie i szukają takiej oferty - dodaje.
- Liczymy też na gości z zagranicy, którzy coraz częściej szukają możliwości podreperowania swojego zdrowia na przykład przy okazji pobytu biznesowych - podsumowuje.
Jak to zrobić?
Nie wiadomo jeszcze, w jakim modelu będzie prowadzona inwestycja. W grę wchodzi zarówno partnerstwo publiczno-prywatne, jak i udział budżetu państwa. W ustaleniu najkorzystniejszego rozwiązania pomóc ma szczegółowa analiza. Pieniądze na jej pozyskanie miasto chce uzyskać z Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej.