Uważaj, bo łatwo przepłacić. Zmiany w opłatach za parkowanie w Gdyni
Parkowanie w Gdyni. Co się zmieniło?
Do niedawna kierowca - płacąc za parkowanie w Gdyni przy pomocy aplikacji albo przez bankowość elektroniczną - mógł wybrać, czy woli zapłacić z góry za określony czas, czy skorzystać z opcji "start-stop", bez potrzeby ustalania momentu zakończenia parkowania. Teraz pozostała tylko ta druga opcja.
Dlaczego wprowadzono zmiany?
- Powody są dwa. Po pierwsze, taka forma jest wygodniejsza dla kierowców, ponieważ płacimy niejako "z dołu", a nie "z góry", czyli nie trzeba określić czasu na parkowanie. Płacimy za rzeczywisty czas - mówi Dawid Czechowski, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Zieleni w Gdyni.
- Po drugie, w momencie, kiedy kierowcy płacili za postój z góry, często musieli ten postój przedłużyć i robili to po jakimś czasie. Tłumaczyli, że czasami to były przerwy rzędu kilkudziesięciu sekund, ale jeśli zbiegły się z kontrolą, to kierowca był traktowany tak, jakby za postój nie zapłacił i otrzymywał tak zwaną opłatę dodatkową. To się wiązało też z licznymi reklamacjami i z niezadowoleniem kierowców, którzy czuli się pokrzywdzeni - dodaje urzędnik.
Pomnik przyrody z uciętym korzeniem. 'Ktoś chyba nie dopełnił obowiązków'
Co ciekawe - decyzja o nowym sposobie dokonywania płatności za parkowanie zapadła już trzy lata temu, ale dopiero teraz udało się wyegzekwować zmianę u operatorów aplikacji płatniczych. Ten - delikatnie mówiąc - brak entuzjazmu może być związany z tym, że kierowcy woleli mieć możliwość zapłaty za z góry określony czas.
Pomyłka pomyłce nierówna
System opłaty "start-stop" jest wygodny, ale ma jeden poważny minus. Jeśli kierowca się zagapi i nie wyłączy tykającego licznika, to może się okazać, że 10 minut parkowania w czasie kupowania bułek, będzie oznaczało opłatę za cały dzień. System sam nie zauważy, że auto jest zupełnie gdzie indziej i z konta zniknąć może nawet kilkadziesiąt złotych.
Po zmianach kierowca nie może się już zagapić lub spóźnić na szkodę miasta, ale pomyłka w drugą stronę, gdy kierowca słono płaci miastu za swoje roztargnienie jest bardzo prawdopodobna i cofnąć się jej nie da.
- Oczywiście jest takie zagrożenie - przyznaje wicedyrektor. - My nie możemy, niestety, uznać takich reklamacji, to trzeba sobie jasno powiedzieć. Nie jesteśmy w stanie ustalić, czy pojazd rzeczywiście stał krócej - dodaje.
Argumenty stawiane przy zmianach w opłatach mobilnych nie mają wpływu na opłaty w parkomatach, które działają po staremu.