,
Obserwuj
Pomorskie

Z kwiatami na dziki. Gdynia otwiera nowy front w walce o porządek w mieście

2 min. czytania
04.04.2025 12:32
Hiacynty i lawenda stają się orężem Gdyni przeciwko dzikom. Zwierzęta te bardzo często niszczą trawniki i klomby w poszukiwaniu pożywienia. Z obserwacji urzędników wynika jednak, że dziki upodobały sobie pewne gatunki nasadzanych na miejskich trawnikach kwiatów, a innych wręcz nie znoszą. I tych drugich właśnie będzie coraz więcej.
|
|
fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.pl
  • Przeorana przez dziki miejska zieleń to w Gdyni bardzo częsty widok. Miasto jest otoczone lasami i zwierzęta traktują je jako część swojego terytorium;
  • Żeby poradzić sobie z tym problemem, w zeszłym roku prezydentka Gdyni powołała specjalny zespół do spraw dzikich zwierząt w mieście;
  • Jednym z wniosków jest dobieranie roślin sadzonych na miejskich terenach pod kątem gustu dzików.

 

Dzik bywa wybredny

 

- Nasz wydział skupił się na tym, w jaki sposób chronić tereny zielone i zniechęcać dziki do buchtowania, czyli rycia w poszukiwaniu pożywienia na tych naszych terenach - mówi miejski ogrodnik Tadeusz Schenk, zaznaczając, że obserwacje prowadzone są od dobrych kilku lat.

- Zauważyliśmy, że jeżeli chodzi o rośliny cebulowe, to niestety krokusy są bardzo chętnie zjadane przez dziki, natomiast hiacynty już nie - wskazuje urzędnik. Popiera się też konkretnym przykładem. - Chociażby ulica Wielkopolska. Właśnie rozkwitły tam hiacynty, które były sadzone równolegle z krokusami. Krokusy zostały przez dziki wybrane wszystkie praktycznie do zera, natomiast hiacynty zostały, dziki ominęły je szerokim łukiem - wyjaśnia ogrodnik.

 

Koniec ze stołówką dla dzików

 

Wniosków dotyczących miejskich roślin jest więcej. Do zniechęcania dzików może służyć kilka bardzo popularnych, ale też atrakcyjnie wyglądających gatunków.

- Dziki nie lubią roślin o ostrym, nieprzyjemnym dla nich zapachu, takich jak na przykład lawenda czy kocimiętka. Więc to, co my możemy robić z naszej strony, to oczywiście starać się wprowadzać te gatunki, którymi dziki nie są zainteresowane w tych miejscach, gdzie występują straty - wylicza Schenk i podkreśla, że urzędnicy przygotują również specjalną informację dla mieszkańców, żeby ci też mogli przestawić się na rośliny, w których zwierzyna po prostu nie gustuje.

A co z krokusami?

 

Zmiany w kwiatowej polityce miasta, nie oznaczają wcale, że z gdyńskich kwietników znikną krokusy. Pozostaną w miejscach, gdzie dziki z różnych przyczyn nie docierają, ale na terenach często odwiedzanych przez te zwierzęta, na pewno tego gatunku kwiatów będzie mniej