,
Obserwuj
Pomorskie

Ulica Kaczyńskiego zniknie z Gdańska? To nie takie proste. "Jestem zaskoczony"

3 min. czytania
15.04.2025 16:59
Mieszkańcy gdańskiego Przymorza są przeciwko pozostawieniu nazwy ulicy Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Miasto opublikowało wyniki konsultacji społecznych w tej sprawie, większość głosów wskazuje na historyczną nazwę Biały Dwór. Procedura zmiany nazwy, jeśli się nawet zacznie, wcale nie będzie prosta.
|
|
fot. Bartosz Bańka / Agencja Wyborcza.pl
  • W Gdańsku zakończyły się konsultacje społeczne w sprawie ewentualnej zmiany nazwy ulicy Lecha Kaczyńskiego, której nadanie w 2017 roku budziło kontrowersje. W tej sprawie mogli wypowiedzieć się mieszkańcy dzielnicy Przymorze;
  • W ocenie radnego PiS w konsultacjach wzięło udział zbyt mało mieszkańców;
  • Wynik głosowania jasno pokazuje, że gdańszczanie chcieliby nazwę ulicy zmienić, sprawa nie jest jednak taka prosta, bo zgodę na zmianę nazwy musi wyrazić też wojewoda i IPN.

Prezydent Lech Kaczyński został patronem ulicy na gdańskim Przymorzu w 2017 roku na mocy ustawy dekomunizacyjnej. Decyzję w tej sprawie podjął pochodzący z PiS ówczesny wojewoda. Nie wziął pod uwagę zdania Rady Miasta, nie zasięgnął też opinii mieszkańców. Po zmianie władzy gdański samorząd postanowił wrócić do sprawy i zdanie mieszkańców Przymorza poznać. Konsultacje trwały niemal trzy miesiące.

- W konsultacjach wzięło udział około 2,5 tysiąca mieszkańców Przymorza Wielkiego - mówi przewodnicząca Rady Miasta Agnieszka Owczarczak. Jak zaznacza, wyniki są takie, że 51 proc. mieszkańców zagłosowało za zmianą nazwy na Biały Dwór. - W drugiej kolejności na przywrócenie nazwy ulica Dąbrowszczaków, to jest około 24 proc. Na trzecim miejscu jest pozostawienie nazwy ulicy prezydenta Lecha Kaczyńskiego, to około 16 proc. głosów - wylicza, dodając, że jako radna z obejmującego Przymorze Wielkie okręgu, takiego wyniku się spodziewała.

Opinię wyraził co dziesiąty mieszkaniec

Wyniki konsultacji z wyraźną nutą goryczy przyjął radny PiS Przemysław Majewski, który jednak mniej odnosił się do samego głosowania, a bardziej do frekwencji.

- Jestem zaskoczony - rozkładał ręce Majewski. - Tak naprawdę 10 proc. uprawnionych mieszkańców wzięło udział w tych konsultacjach, co też pokazuje, że wydano 30 tysięcy złotych na konsultacje chyba tylko po to, żeby zadowolić radnych Koalicji Obywatelskiej - nie szczędził złośliwości.

- Konsultacje, które Rada Miasta Gdańska zarządziła, były nagłośnione, mógł wziąć w nich udział każdy zainteresowany mieszkaniec Przymorza Wielkiego - odbijała piłeczkę Owczarczak. - Czy to jest dużo, czy mało? Pan radny Przemysław Majewski ma zupełnie inną percepcję, jeżeli chodzi na przykład frekwencję do rad dzielnic, często powtarza, że rady dzielnic mają ogromną moc, bo wyrażają głos mieszkańców, a frekwencja w wyborach do rad dzielnic była dużo niższa niż przy tych konsultacjach. Wydaje mi się, że ci, którzy byli zainteresowani, wzięli udział w tych konsultacjach i należy brać ich głos pod uwagę - wyjaśniła.

- Ja oczywiście szanuję wszystkie głosy mieszkańców Przymorza, którzy wzięli udział w tych konsultacjach, nawet jeśli się nie zgadzam z propozycją zmiany ulicy - bronił się Przemysław Majewski. Dodał jednak, że to każdy radny będzie decydował we własnym sumieniu, czy te 2500 głosów przy blisko 25 tysiącach mieszkańców Przymorza to jest odpowiedni mandat do tego, żeby móc podnieść rękę za ewentualną zmianą nazwy ulicy. - Z mojej strony takiej możliwości nie będzie - zapewniał, zastrzegając, że nie wiadomo jeszcze, czy Rada Miasta zdecyduje się na próbę zmiany nazwy.

Potrzebna zgoda IPN

Wyniki konsultacji do niczego Rady Miasta nie zobowiązują, mogą być tylko argumentem za podjęciem dalszych działań.

- Najpierw raport z wyników musi zostać przez panią prezydent Aleksandrę Dulkiewicz oficjalnie złożony do Rady Miasta Gdańska. Jak taki raport wpłynie, to zostanie przez radnych omówiony i myślę, że wówczas będzie zapadała decyzja, co dalej z tymi wynikami zrobić - wyjaśnia przewodnicząca, zastrzegając, że zmiana wynikająca z dekomunizacji sprawę komplikuje.

Rada Miasta Gdańska samodzielnie nie może podjąć decyzji o zmianie nazwy tej ulicy. - Generalnie procedura jest taka, że w tym konkretnym przypadku Rada Miasta Gdańska musiałaby wystąpić o zgodę do Instytutu Pamięci Narodowej oraz do wojewody pomorskiego, a także zasięgnąć opinii Rady Dzielnicy Przymorze Wielkie. Na razie o takie opinie nie występowaliśmy - podsumowywała przewodnicząca.

Ulica Kaczyńskiego zniknie i wróci?

Zgoda IPN na zmianę nazwy ulicy Lecha Kaczyńskiego za kadencji prezesa Karola Nawrockiego jest raczej niemożliwa, można się więc spodziewać, że jeśli gdańscy radni podejmą próbę, to dopiero wtedy, gdy instytutem będzie kierował ktoś inny. Wiele wskazuje także na to, że nawet wtedy nazwisko Lecha Kaczyńskiego w Gdańsku pozostanie, ale nosić je będzie inna ulica, a nadanie nazwy zostanie przeprowadzone zgodnie z kompetencjami samorządu w standardowym, a nie siłowym trybie.

Posłuchaj: