,
Obserwuj
Pomorskie

Sypie się koalicja w Gdyni. "To stare układy w nowych garniturach"

3 min. czytania
06.06.2025 08:21
Nie tylko rząd ma ostatnio problemy w koalicji. Sypie się też koalicja w Gdyni. W ostatnich wyborach prezydenturę i radę miasta podzieliły tu Gdyński Dialog oraz KORMiL, czyli Koalicja Obywatelska Ruchy Miejski i Lewica. W ubiegłym tygodniu doszło do rozłamu w pierwszej z tych formacji, teraz z drugiej wypisuje się Lewica.
|
|
fot. Paweł Radzewicz / TOK FM
  • Pięcioro radnych Gdyńskiego Dialogu opuściło zaplecze swojej prezydentki i założyło nowy klub Gdynia Niezależna;
  • Gabinet wiceprezydenta opuścił Bartłomiej Austen, jeden z twórców Gdyńskiego Dialogu;
  • "Nie mamy możliwości realizacji naszej lewicowej agendy, kwestii ważnych dla nas: polityka mieszkaniowa, inwestycje, rozwój miasta czy komunikacja miejska" - przekonuje lewica, która odchodzi z klubu KROMiL;
  • Lewica przekonuje, że fakt, iż odchodzą z koalicji nie oznacza, że ugrupowanie staje w jednym szeregu z PiS i Samorządnością.

Powiedzenie, że nic tak nie jednoczy jak wspólny przeciwnik, w Gdyni sprawdziło się doskonale. Władający ćwierć wieku prezydent Wojciech Szczurek uległ stojącym w jednym szeregu oponentom. Potwierdziło się też to, że łatwiej przewrócić stolik niż go na nowo postawić, bo i prezydentka, i Rada Miasta muszą mierzyć się teraz z krytyką i gasić wybuchające wszędzie pożary. W jakim tempie - dobrze obrazuje wypowiedź lidera Nowej Lewicy w tym mieście.

- Gdyby pójść na urlop tydzień temu i wrócić do Gdyni teraz, to okazuje się, że nie ma wiceprezydenta, że jest rozpad Gdyńskiego Dialogu, że my się też do tego dołożyliśmy... Dużo się wydarzyło - wylicza Marcin Strzelczyk. - Chwieje dosyć mocno tą gdyńską łódką - przyznaje.

Rzeczywiście, pięcioro radnych Gdyńskiego Dialogu opuściło zaplecze swojej prezydentki i założyło nowy klub Gdynia Niezależna. Pozostała dwójka zapewniła Aleksandrę Kosiorek o swojej lojalności. Gabinet wiceprezydenta opuścił za to Bartłomiej Austen, jeden z twórców Gdyńskiego Dialogu, od początku stanowiący połówkę typowanego do rządzenia Gdynią duetu.

Czerwona kartka

"Dołożenie się" lewicy do tej sytuacji polega na oficjalnym opuszczeniu dominującego w Radzie Miasta klubu KORMiL.

- Zamykamy nasz udział w projekcie KORMIL. Ta formuła współpracy z tym środowiskiem na tym etapie nie ma dalszego sensu - grzmiał na konferencji prasowej Marcin Strzelczyk. - Nie mamy możliwości realizacji naszej lewicowej agendy, kwestii ważnych dla nas: polityka mieszkaniowa, inwestycje, rozwój miasta czy komunikacja miejska. Byliśmy potrzebni jedynie do dostarczenia głosów wyborczych i politycznego uzysku. Czyli taka, powiedzmy, nowa metoda nie na wnuczka, a na koalicjanta - dodał z goryczą.

- Nie po to gdynianki i gdynianie poszli do wyborów, żeby dostać kosmetyczną zmianę i stare układy w nowych garniturach - wtórował mu Krzysztof Kosek. - Mieszkańcy chcieli pożegnać ekipę Szczurka, chcieli zmian na serio. Zmian progresywnych, odważnych i społecznie odpowiedzialnych. Gdynia ma już dość, dlatego jako Lewica pokazujemy czerwoną kartkę Tadeuszowi Szemiotowi i jego ekipie. Nie będziemy przykładać ręki do tej farsy i odchodzimy z koalicji KORMiL w Radzie Miasta - nie ukrywał emocji aktywista.

'Kariera Szczurka zaczęła się i kończy przez kobiety'. Czy w Gdyni zadziałał 'efekt Franki'?

"Nie chcemy być kojarzeni"

Wyjście lewicy z koalicji ma wymiar symboliczny, bo jedyna radna, która dostała się z ramienia tego ugrupowania do Rady Miasta, złożyła partyjną legitymację. W praktyce chodzi o literkę "L" w nazwie rządzącego klubu.

- Oczekujemy natychmiastowego zaprzestania używania nazwy lewica w nazwie klubu i kojarzenia nas z działaniami klubu - mówił twardo Strzelczyk, dodając jednak, że nie oznacza to, że ugrupowanie staje teraz w jednym szeregu z PiS i Samorządnością. - Informujemy, że wychodzimy z tego klubu, ale nie powiedzieliśmy słowa, że przechodzimy do opozycji - zastrzegał Strzelczyk. - Natomiast co wydarzy się w przyszłości, tego nie wiemy - rozkładał ręce działacz.