Mieszkańcy Sopotu mają dość. "Kanonada siedem dni w tygodniu"
- Strzelnica cieszy się w ostatnim czasie bardzo dużą popularnością, zdarza się, że jest otwarta siedem dni w tygodniu;
- Okoliczni mieszkańcy zdają sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach istnienie takiego obiektu jest potrzebne i nie mają nic przeciwko jego funkcjonowaniu;
- Chcą jednak by ograniczyć hałas - przez zastosowanie ekranów akustycznych albo zabudowanie stanowisk strzelniczych.
Strzelnica funkcjonująca w lesie w okolicy gdyńskich Kolibek ma wieloletnią historię. Jest to legalnie działający obiekt, który zyskuje na popularności w miarę przedłużania się konfliktu za naszą wschodnią granicą. To co dla jednych jest szkoleniem albo rozrywką, dla innych codziennym hałasem. Dobiegające ze strzelnicy dźwięki przeszkadzają zwłaszcza mieszkańcom przyległych do granicy z Gdynią dzielnic Sopotu.
- Strzały słychać podczas funkcjonowania obiektu, czyli czasami i siedem dni w tygodniu - mówi sopocki radny Adam Gil. - One się natężają kiedy są zawody strzeleckie, kiedy przyjeżdżają większe grupy. Mieszkańcy skarżą się, chcą żeby interweniować, żeby coś zrobić. Wystosowaliśmy więc do pani prezydent Gdyni Aleksandry Kosiorek prośbę o to, aby polepszyła byt naszym mieszkańcom - tłumaczy. Jego zdaniem sprawę mogłoby rozwiązać zastosowanie ekranów akustycznych czy zabudowa stanowisk strzelniczych.
- Chcemy, żeby prezydent Gdyni ustosunkowała się do naszego pisma, aby naszym mieszkańcom żyło się lepiej - dodaje radny. - Oni też chcą mieć troszkę odpoczynku po pracy, chcą naładować akumulatory do kolejnego dnia swojej aktywności fizycznej, aktywności zawodowej - wylicza podkreślając, że ciągła kanonada w tle jest wyczerpująca.
Normy są zachowane?
Mieszkańcy za pośrednictwem swoich radnych próbowali już interweniować u sopockich władz. W odpowiedzi usłyszeli, że 2022 roku były robione pomiary hałasu i wtedy nie wykazały przekroczeń norm.
- Jeżeli mówimy o tych badaniach, to ważne jest też kiedy były one przeprowadzane, w jakim okresie, jaki był wiatr, ogólne warunki atmosferyczne i tak dalej - wylicza Gil, nadmieniając, że od tego czasu popularność strzelnicy znacząco wzrosła. - Dlatego uważamy, że powinno to być jeszcze raz zbadane.
Autorzy apelu podkreślają, że nie są wrogami strzelnicy i zauważają potrzebę jej istnienia, ale na zdefiniowanych na nowo warunkach akustycznych.
- Nie chcemy zamknięcia strzelnicy, czasy są takie, że powinniśmy się uczyć strzelać a nie zamykać takie obiekty - podkreśla Gil. - Chcemy, aby zastosować różnego rodzaju możliwości, jakieś akustyczne ściany, czy wydzielenie poszczególnych stanowisk i tak dalej. Czyli żeby strzelnica pozostała ale żeby też dobrze żyło się mieszkańcom
Co na to Gdynia?
Apel sopockich radnych do gdyńskich urzędników dotarł, na razie biuro prasowe miasta ograniczyło się do wystosowania krótkiego oświadczenia.
- Z sąsiadami trzeba żyć dobrze, tylko musimy sprawdzić, czy Urząd Miasta w ogóle może w tej sprawie podjąć jakieś działania - rozkłada ręce rzecznik prasowy Tomasz Złotoś. - Strzelnica to obiekt prywatny i miasto nie ma prawnej możliwości nakazania jej właścicielowi czegokolwiek, czy to ustawienia ekranów, czy zmiany godzin działania. Prezydent miasta wydaje jedynie decyzję ustalającą dopuszczalny poziom emisji hałasu - dodaje rzecznik. - Ostatnia taka decyzja dla tego obiektu została wydana w lutym ubiegłego roku w związku ze zmianą właściciela i nikt się od niej nie odwoływał - podkreśla.
'Nie odpuścimy'
Mieszkańcy Sopotu czekają teraz na odpowiedź, czy możliwe jest przeprowadzenie ponownych badań hałasu i wpłynięcie na właścicieli obiektu w zakresie jego wyciszenia. Zapowiadają, że są zdeterminowani by sprawę doprowadzić do końca.
- Jeśli będzie trzeba pójdziemy do wyższej instancji, do województwa, do marszałka a nawet do Warszawy. Nie odpuścimy - zapewnia radny Gil