Prawomocny rozwód okazał się nieistniejący. "Przecież to jest kuriozum"
Osobiście z czymś takim jeszcze się nie spotkałam, natomiast dla nas wszystkich, jako pełnomocników którzy reprezentują strony w postępowaniu rozwodowym, jest to ogromne zaskoczenie i coś niedorzecznego - powiedziała w TOK FM mec. Karolina Pańszczyk. W ten sposób komentowała wyrok Sądu Rejonowego w Giżycku w sprawie podziału majątku po rozwodzie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie orzeczenie wydał Sąd Rejonowy w Giżycku?
- Co może ono oznaczać dla osób, które mają prawomocny rozwód?
Sąd Rejonowy w Giżycku uznał, że nie jest możliwe przeprowadzenie podziału majątku byłych małżonków, ponieważ wyrok rozwodowy w ich sprawie jest nieważny. Przyczyną jest fakt, że orzeczenie rozwodowe zostało wydane przez sędziego powołanego z udziałem tzw. neo-KRS.
- Całe środowisko prawnicze jest zaskoczony rozstrzygnięciem Sądu Rejonowego w Giżycku (...), osobiście z czymś takim jeszcze się nie spotkałam. Natomiast dla nas wszystkich, jako prawników, jako pełnomocników, którzy reprezentują strony w postępowaniu rozwodowym, jest to ogromne zaskoczenie i coś niedorzecznego, co się wydarzyło - powiedziała w TOK FM mec. Karolina Pańszczyk.
Wskazała na konsekwencje orzeczenia Sądu Rejonowego. Jak mówiła, pomiędzy zakończeniem sprawy rozwodowej a podziałem majątku mogło minąć kilka lat i "przez ten czas uczestnicy tego postępowania mogli zawrzeć nowe związki małżeńskie".
- Ktoś ma wyrok rozwodowy na papierze, który opatrzony jest pieczątką ze stwierdzeniem prawomocności, i ma akt małżeństwa ze wzmianką, że doszło do rozwiązania małżeństwa. I nagle dowiaduje się, że w dalszym ciągu pozostaje w związku małżeńskim, a jednocześnie zawarł drugi związek małżeński, przecież to jest kuriozum - powiedziała prawniczka.
"Nikt nie może być spokojny"
Dodała, że wyrok Sądu Rejonowego jest nieprawomocny i ma nadzieję na jego zmianę. - Na pewno pełnomocnicy uczestników tego postępowania złożyli wnioski o uzasadnienia i czekają, a następnie będą skarżyli do sądu wyższej instancji. Głęboko wierzę w to, że Sąd Okręgowy nie podzieli argumentacji sędziego Sądu Rejonowego w Giżycku - podkreśliła.
Przypomniała, że osoby, których dotyczy wyrok Sądu Rejonowego w Giżycku, miały prawomocny wyrok, w związku z tym, "nikt nie może być spokojny". Zwróciła uwagę, że "rocznie zapada kilkadziesiąt tysięcy wyroków rozwodowych w całej Polsce". - Jeżeli Sąd Okręgowy uzna, że rozstrzygnięcie było prawidłowe,(...) to doprowadzi to do paraliżu - powiedziała.
W ocenie mec. Karoliny Pańszczyk "sędzia Sądu Rejonowego w Giżycku w ogóle nie rozpoznał istoty sprawy i nie miał kompetencji do tego, żeby stwierdzać, że wyrok jest istniejący czy nieistniejący". - I jedynym rozstrzygnięciem powinno być uchylenie tego postanowienia. Natomiast co zrobi Sąd Okręgowy - to możemy tylko gdybać i podejrzewać - podkreśliła.
Gościni TOK FM powiedziała, że jako pełnomocniczka jest pełna niepokoju i obawia się, co przyniesie przyszłość. - Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że prowadząc klientowi czy klientce postępowanie rozwodowe, po jakimś czasie okazuje się, że wyrok jest uznany za nieistniejący. Jak tym osobom to wszystko wytłumaczyć - dodała.
I wskazała, że nierzadko takie postępowania trwają kilka lat. - Przez te kilka lat są przesłuchiwani świadkowie, są opinie biegłych, są spory co do tego, przy kim ma być ustalane miejsce zamieszkania małoletniego. I nagle okazuje się, że to wszystko, co zostało ustalone, jest nieistniejące, bo orzekał sędzia neo-KRS - powiedziała prawniczka.
O co chodzi w sprawie KRS?
Spór o neo-KRS dotyczy zmian legislacyjnych po 2018 roku, wprowadzonych przez rząd PiS. Na mocy ustawy skrócona została kadencja części członków KRS, a Sejm zamiast 4 osób wybrał do Krajowej Rady Sądownictwa aż 15 członków. Wielu prawników zaczęło kwestionować po tym kompetencje i niezależność KRS.
Krajowa Rada Sądownicza m.in. opiniuje kandydatów na sędziów.
Źródło: TOK FM