"Szokujące" ceny na stacjach paliw. Będzie jeszcze drożej
Konflikt na Bliskim Wschodzie i zamknięcie Cieśniny Ormuz szybko przełożyły się na sytuację cenową na rynku paliw w Polsce. W ostatnich dniach w hurcie benzyna zdrożała do poziomów najwyższych od półtora roku, a olej napędowy jest najdroższy od trzech lat. To przekłada się na ceny paliw na stacjach. A będzie jeszcze gorzej - ostrzegał w TOK FM Grzegorz Maziak z e-petrol.pl.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie ceny paliw przewidują w najbliższym czasie analitycy?
- Czy wojna na Bliskim Wschodzie wpłynie na ceny podróży wakacyjnych?
Na giełdach kończy się pierwszy tydzień po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie, kiedy to przez Cieśninę Ormuz od kilku dni nie przepływają tankowce z ropą naftową, produktami naftowymi i gazem LNG.
Jak podkreślili w swojej analizie eksperci portalu e-patrol.pl, "olej napędowy od poprzedniego piątku podrożał o szokujące 1 373,20 złotych, a metr sześcienny tego paliwa jest przez producentów wyceniany dzisiaj średnio na 6 150,20 zł". To - jak wskazano - jego najwyższa cena od stycznia 2023 roku. Z kolei benzyna w hurcie ostatni raz była tak droga w lipcu 2024 roku. "Średnie notowania 95-oktanowej benzyny na w ciągu tygodnia wzrosły o 536,20 zł i jej aktualna cena to 5 008,20 zł/metr sześcienny" - podano.
W połowie tygodnia, według notowania e-petrol.pl, średnia cena 95-oktanowej benzyny, po podwyżce o 25 groszy, wyniosła 5,99 zł/l. "Olej napędowy podrożał o 41 groszy do poziomu 6,40 zł/l. Litr autogazu kosztował o 8 groszy więcej i tankujący płacili za niego 2,85 zł. Przed weekendem na wielu stacjach ceny były już jednak zdecydowanie wyższe - za litr benzyny kierowcy płacili ponad 6 zł a cena diesla przekraczała poziom 7 zł" - wskazano.
Według analityków mijający tydzień dla rynku ropy pozostaje "jednym z najbardziej szokujących od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r.". Notowania ropy Brent wzrosły bowiem w tym okresie o 16,4 proc., a WTI o 19,2 proc.
Prognozy też nie są dobre
Jak mówił w TOK FM Grzegorz Maziak, jeżeli ktoś po kilku dniach wybierze się na stację paliw, to "może się srogo zdziwić, bo mamy do czynienia z prawdziwym cenowym szokiem". Analityk e-patrol.pl podkreślił, że "zaczynają się prawdziwe paragony grozy". Ostrzegł też, że ceny paliw mogą zmieniać się nawet częściej niż z dnia na dzień. - Niektóre stacje mogą cenniki aktualizować z godziny na godzinę - ocenił.
Ekspert nie ma dobrych wiadomości, jeśli chodzi o przyszłość, "bo cały czas nie widać rozwiązania tego, co jest źródłem tych problemów, czyli sytuacji na Bliskim Wschodzie". - Jeżeli konflikt wygaśnie w ciągu najbliższych dni, to powrót do normalności może być w miarę szybki. Im dłużej będzie on trwał, tym skutki będą odczuwalne w dłuższym terminie - zaznaczył.
e-petrol.pl prognozuje, że nadchodzący tydzień przyniesie kolejne podwyżki na stacjach. Według szacunków litr benzyny 95-oktanowej może kosztować 6,15-6,30 zł, benzyny 98-oktanowej 6,96-7,10 zł, oleju napędowego 7,12-7,29 zł, a autogazu - 2,97-3,10 zł.
Maziak pytany, czy możliwy jest scenariusz, w którym za litr oleju napędowego trzeba będzie zapłacić ponad 8 zł, odparł, że "trudno prognozować ceny, bo mamy do czynienia z sytuacją dość bezprecedensową". - Jeżeli cena baryłki ropy dojdzie przykładowo do 100 dolarów, to nie można tego wykluczyć. Ale miejmy nadzieję, że rynek się uspokoi - powiedział.
Będą droższe wakacje?
Rozmówca Wojciecha Kowalika zwrócił również uwagę na to, jeśli nie dojdzie do szybkiego zatrzymania konfliktu na Bliskich Wschodzie to wzrost cen paliwa lotniczego może przełożyć się na ceny lotów w wakacje. Zaznaczył, że najszybciej rosną ceny paliwa lotniczego, a "Bliski Wschód w ostatnich latach był coraz ważniejszym źródłem zaopatrzenia w nie".
Według analityków Refleksa w okresie od 27 lutego do 5 marca cena paliwa lotniczego na europejskim rynku ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) wzrosła o 76 proc.
Źródło: TOK FM, PAP. Fot. Piotr Hukalo/East News