Otwierają Notre Dame, ale bez papieża Franciszka. "Utarł nosa Macronowi i to podwójnie"
W najbliższy weekend w Paryżu odbędą się uroczystości związane z otwarciem po pięcioletnim remoncie katedry Notre Dame. Ogromny pożar, który strawił jeden z największych zabytków architektury na świecie, niszcząc wieżę katedry i grożąc zniszczeniem, miał miejsce w 2019 roku. Notre Dame udało się jednak w pełni odrestaurować.
W sobotę uroczystość będzie miała charakter świecki. W niedzielę odbędzie się zaś w Notre Dame pierwsza msza święta, celebrowana przez arcybiskupa Paryża Laurenta Ulricha. Na uroczystości wybierają się czołowe postaci ze świata polityki - m.in. Donald Trump, a także Andrzej Duda.
Ponowne otwarcie katedry Notre Dame bez papieża Franciszka. 'Utarł nosa Macronowi'
Główną rolę odgrywać jednak będzie prezydent Francji Emmanuel Macron. Nie pojawi się bowiem głowa Kościoła katolickiego - papież Franciszek. - Ta druga najważniejsza osoba, która miała wspierać Macrona i to jego medialne oraz propagandowe przedsięwzięcie, nie przybędzie. Papież Franciszek odmówił prezydentowi Macronowi swojej obecności, czemu się nie dziwię - mówił w "Popołudniu Radia TOK FM" prof. Arkadiusz Stempin, historyk i politolog z Uczelni Janusza Korczaka w Warszawie oraz Albert-Ludwigs-Universitat we Fryburgu.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Rozmówca Anny Piekutowskiej wskazał, że Franciszek "jest papieżem na wskroś upolitycznionym i świetnie porusza się na parkiecie politycznym" - w przeciwieństwie do swojego poprzednika. - Papież Benedykt XVI był naukowcem, profesorem, który właściwie najlepiej czuł się za biurkiem, a miał problemy z managementem personalnym i był takim greenhornem (żółtodziobem - red.) w polityce. - A ponieważ te włoskie, kardynalskie nogi chętnie wysuwane były po to, by się potknął, to Benedykt się potknął - mówił.
Trzaskowski odkrył karty. 'Wchodzi na pole, na którym mocny był PiS'
Jak zaznaczył, papież Franciszek pochodzi zaś z Argentyny - kraju, w którym Kościół jest silnie upolityczniony i dzięki temu "utarł nosa Macronowi i to podwójnie". - Ponieważ nie lubi imprez, również tych religijnio-kościelnych, które pachną jakąś pompą, zadęciem. A wytłumaczył się dosyć nobliwie, ponieważ tak, że papież, który przybyłby na uroczystości ponownego otwarcia katedry Notre Dame, przyćmiłby swoją osobą to wydarzenie, a nie chce - relacjonował prof. Stempin.
Decyzja papieża Franciszka nie wszystkim się podoba. 'Zdrada i spoliczkowanie ludzi'
Zdaniem prof. Stempina chodzi też o to, że Franciszek jest papieżem prospołecznym, który wspiera biednych i opowiada się za ubogim Kościołem. - I ten miliard euro, który został w ciągu pięciu lat wpompowany w renowację katedry Notre Dame przełknął, ale wolałby, żeby ten miliard został wydany na inny cel - powiedział historyk i politolog.
Otwarcie Notre Dame. 'Cyrk rodem ze średniowiecza' i 'religijny teatr?'
I tak będzie to jednak wielka feta. Jak określiła to Anna Piekutowska, "jakiś trochę cyrk rodem ze średniowiecza a nie ze współczesnej, antyklerykalnej Francji". - Macron jest dobrym PR-owcem i dyskontuje dla siebie taki potężny event. Ale jednak Notre Dame wciąż dla wielu ludzi reprezentuje wartości chrześcijańskie - mówił prof. Stempin.
Afera o drugi ślub Jacka Kurskiego. 'Jest więcej bulwersujących przykładów'
Dodał jednak, że będzie to rzeczywiście pewna forma "teatru religijnego". - W niedzielę odbędzie się potężna msza z udziałem 160 kardynałów i biskupów z całego świata. I ornaty, czyli te zewnętrzne, spektakularne szaty liturgiczne, w których będą, zaprojektował nie kto inny tylko Jean-Charles, markiz de Castelbajac - światowej sławy projektant ubierający m.in. Madonnę, Rihannę czy Lady Gagę - podsumował prof. Stempin.