,
Obserwuj
Polska

Dziwisz jako "żywa relikwia Jana Pawła II". Bez niego "zostałby co najwyżej proboszczem na prowincji"

4 min. czytania
31.12.2024 12:29
Kard. Stanisław Dziwisz ma stanąć przed Państwową Komisją ds. pedofilii. Według prof. Arkadiusza Stempina Episkopat będzie bronił hierarchy. - Ale jego dotychczasowa postawa, "niepamięć" o wielu śliskich etycznie i seksualnie aspektach, już podważyła jego autorytet - ocenił w rozmowie z tokfm.pl historyk i politolog.
|
|
fot. Łukasz Krajewski / Agencja Wyborcza.pl
  • Jak poinformował Onet, kardynał Stanisław Dziwisz w lutym ma stanąć przed Państwową Komisją ds. przeciwdziałania pedofilii
  • Były sekretarz papieża Jana Pawła II zaprzeczył informacjom, aby miał molestować mężczyznę, który złożył zawiadomienie do komisji
  • Zdaniem prof. Arkadiusza Stempina należy wstrzymać się jeszcze z osądem Dziwisza w tej sprawie. Rozmówca tokfm.pl zwrócił jednak uwagę, że "'dotychczasowa postawa kardynała Dziwisza, jego 'niepamięć' o wielu śliskich etycznie i seksualnie aspektach, już podważyła jego autorytet'".

"Kardynał Stanisław Dziwisz, były sekretarz papieża Jana Pawła II, zostanie wezwany na przesłuchanie przez Państwową Komisję ds. przeciwdziałania pedofilii" - ustalił nieoficjalnie Onet.

Wezwanie byłego sekretarza papieża Jana Pawła II ma mieć związek ze zgłoszeniem, które trafiło do komisji jeszcze w 2021 roku. Autor zawiadomienia - mężczyzna, który mieszka 40 km od Krakowa, przekazał, że w połowie lat 70. "ksiądz Stanisław Konieczny miał zabrać go na imprezę, na której mieli być także inni księża z Archidiecezji Krakowskiej". "Tam miał zostać wykorzystany seksualnie przez kilku z nich. Twierdzi, że po latach dowiedział się, że wśród sprawców miał być także ks. Stanisław Dziwisz" - czytamy w Onecie. Z nieoficjalnych informacji portalu wynika, że przesłuchanie kardynała Dziwisza w tej sprawie ma odbyć się w lutym.

Kard. Dziwisz wezwany przed komisję ds. pedofilii. Czy dojdzie do konfrontacji? 'Widziałbym możliwość'

Kardynał Dziwisz przed komisją ds. pedofilii. Pomówienia czy potwierdzenie tezy o duchownych? 

Sam kardynał Stanisław Dziwisz w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną zdementował te oskarżenia. - To pomówienia, które nie mają nic wspólnego z prawdą - powiedział emerytowany hierarcha. Jak oświadczył, "nigdy nie miał żadnego kontaktu z żadną grupą księży, którzy mieli się zachowywać tak, jak to zostało opisane przez Onet, ani z poszkodowanym, o którym jest mowa w tym materiale".

Kardynał Dziwisz zaatakował też redakcję portalu. - Aż dziw bierze, że dziennikarz oraz portal Onet pozwalają sobie na takie działania, które są bezpodstawne, kłamliwe i głęboko obrażające - wskazał Dziwisz. Duchowny nie odniósł się zaś w żaden sposób do kwestii wezwania przez Państwową Komisję ds. przeciwdziałania pedofilii. A więc nie zaprzeczył tej informacji.

Zdaniem prof. Arkadiusza Stempina należy wstrzymać się jeszcze z osądem kardynała Dziwisza. - Obowiązuje zasada domniemania niewinności. Dopiero kiedy komisja ds. pedofilii udowodni wiszące nad nim obecnie oskarżenia, będziemy mogli ocenić go w świetle tych ustaleń. Wtedy będzie on kolejnym przykładem egzemplifikującym tezę Frederica Martela [autora książki 'Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie' - red.] o nadreprezentatywności pedofili wśród duchownych, którzy jednocześnie narzucają wiernym niezwykle purytańską etykę seksualną - mówił tokfm.pl historyk i politolog z Uczelni Janusza Korczaka w Warszawie oraz Albert-Ludwigs-Universitat we Fryburgu.

Dziwisz 'wypowiedział wojnę' Jędraszewskiemu. 'Wymierzył lewy sierpowy'

"Niepamięć" kardynała Dziwisza

Pojawia się jednak pytanie, na ile oskarżenia o pedofilię podważą reputację prawej ręki Jana Pawła II i swoistego kustosza pamięci polskiego papieża. Według prof. Stempina "należy się spodziewać, że polski Kościół będzie bronił kardynała Dziwisza". - Powołanie jakiejś komisji kościelnej może być przysłowiowym umyciem rąk. Ale dotychczasowa postawa kardynała Dziwisza, jego "niepamięć" o wielu śliskich etycznie i seksualnie aspektach, już podważyła jego autorytet - ocenił prof. Stempin.

Przypomnijmy, że w 2020 roku ukazał się reportaż telewizji TVN24 pod tytułem "Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza", w którym przedstawiono dokumenty, relacje i rozmowy wskazujące, że duchowny tuszował nadużycia seksualne księży na całym świecie. Sam kardynał w wielu takich sprawach zasłania się niepamięcią. Chodzi między innymi o sprawę molestowania Janusza Szymika przez proboszcza Jana Wodniaka czy o skandal w Zakonie Legionów Chrystusa, którego założyciel - Marcial Maciel Degollado - był pedofilem.

W opinii prof. Stempina na kardynale Dziwiszu najbardziej ciąży zarządzanie centralą Kościoła od 2002 roku, kiedy Jan Paweł II ze względu na stan zdrowia stracił stery władzy. - Wówczas to jego sekretarz razem z kard. Anegelo Sodano i kard. Giovannim Battista Re pociągali za sznurki - wskazał historyk i politolog.

Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza i dramat moralny Kościoła [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Dziwisz jako "żywa relikwia Jana Pawła II". Bez niego "zostałby co najwyżej proboszczem na prowincji"

Jak jednak zastrzegł, "w globalnej ocenie kardynała należy jednak sprawiedliwie uwzględnić, że stał on na czele tzw. kościoła łagiewnickiego, znacznie bardziej progresywnego niż tzw. toruński - narodowo-inkwizycyjny z o. Tadeuszem Rydzykiem na czele, któremu kibicowało wielu biskupów". Angażował się np. w specjalne kontakty z Niemcami, choć antyniemieckość płynęła głównym nurtem nacjonalistycznego katolicyzmu z Torunia. - Nie wykorzystał jednak kardynał Dziwisz swojego nimbu bycia żywą relikwią Jana Pawła II, by bardziej zdecydowanie przeciwstawić ultrakonserwatystom w polskim Episkopacie. Racja stanu Kościoła okazała się priorytetowym napędem dla jego działania - ocenia dalej nasz rozmówca.

W ocenie profesora Stempina kardynałowi Dziwiszowi "zabrakło osobowości, jaką posiadał jego mentor". I tak, jak wskazał, kariera Dziwisza - który bez Jana Pawła II "zostałby co najwyżej jakimś proboszczem na prowincji - oszałamia". - Z drugiej strony nie do końca jest zrozumiałe, w jaki sposób Dziwisz okazał się wystarczalny dla Karola Wojtyły, w końcu intelektualisty i wizjonera. Nawet jeśli Wojtyła wszystkie swoje projekty omawiał z podobnymi sobie osobowościami, to na co dzień miał od tych wszystkich swoich spraw właśnie Dziwisza. Jak ta dysproporcja funkcjonowała na co dzień, lub jak nie odgrywała roli dla Jana Pawła II, to wymyka się mojemu poznaniu. Lojalność wobec pryncypała niczego tu nie tłumaczy - przekonywał politolog i historyk.

Jego zdaniem Episkopat "na pewno będzie bronił kardynała Dziwisza, a powołanie jakieś komisji kościelnej może być z jego strony przysłowiowym umyciem rąk". - Trudno bowiem sobie wyobrazić, by koledzy kard. Dziwisza, rzeczoną żywą relikwię Jana Pawła II mieli przyprzeć do muru - podsumował rozmówca tokfm.pl.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>