,
Obserwuj
Wielkopolskie

Miażdżące wyniki kontroli w Jeremiasie. Dotarliśmy do ustaleń PIP

7 min. czytania
31.05.2025 07:48
Szereg nieprawidłowości w zakresie przestrzegania przepisów bhp, rażące naruszenie prawa przy zwolnieniach dwóch działaczy związkowych, a także brak wymaganego pozwolenia wodnoprawnego - to wyniki kontroli w Jeremiasie do których dotarło tokfm.pl. 3 czerwca w fabryce w Gnieźnie ma dojść do strajku.
|
|
fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl
  • Tokfm.pl poznało wyniki kontroli Państwowej Inspekcji Pracy oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w fabryce kominów Jeremias w Gnieźnie;
  • Od kilku miesięcy pracownicy zakładu informowali o nieprawidłowościach w firmie. Opisywaliśmy m.in. iskry na lakierni, a także zwolnienia dwóch działaczy związkowych;
  • 3 czerwca w Jeremiasie planowany jest początek strajku. Firma wciąż utrzymuje, że będzie on nielegalny.

 

W ostatnich miesiącach fabryka kominów Jeremias w Gnieźnie wyrzuciła dyscyplinarnie dwóch działaczy Inicjatywy Pracowniczej - pracownika lakierni Dariusza Modrzejewskiego oraz spawacza Mariusza Piotrowskiego - przewodniczącego związku i społecznego inspektora pracy. Jak twierdził związek, działaczy zwolniono, bo alarmowali o złych warunkach pracy w firmie i naruszaniu przez Jeremiasa zasad BHP.

Firma wszystkiemu zaprzeczała. Zwolnienia tłumaczyła naruszaniem obowiązków pracowniczych. Zapewniała także, że 'od pewnego czasu spółka jest celem kampanii oszczerstw i manipulacji, których głównymi inicjatorami są dwaj byli pracownicy'. Jak przekazał tokfm.pl w kwietniu w imieniu firmy Grzegorz Indulski, 'spółka Jeremias dba o bezpieczeństwo pracowników. Bezpieczeństwo na terenie zakładu jest nieustannie monitorowane'. Podobnie odnosił się do kwestii zarzutów ws. zanieczyszczania środowiska. 'Tego typu zarzuty są nieprawdziwe - zanieczyszczenia odprowadzane są do studzienki kanalizacji sanitarnej, zgodnie z posiadanym pozwoleniem wodno-prawnym'.

Będzie strajk w kominowym gigancie? 'Rozzłoszczono załogę'

Kontrola PIP w Jeremiasie. Poznaliśmy jej ustalenia

 

W maju skończyła się w firmie kontrola Państwowej Inspekcji Pracy, którą Piotrowski zlecił wraz ze swoją komisją zakładową. Tokfm.pl dotarł do ustaleń inspektorów Okręgowego Inspektoratu Pracy w Poznaniu.

Jak czytamy w przekazanym nam dokumencie, w Jeremiasie "stwierdzono szereg nieprawidłowości w zakresie przestrzegania przepisów bhp i wydano nakazy zawierające decyzje usunięcia nieprawidłowości w wyznaczonym terminie. Nie stwierdzono jednak nieprawidłowości, które zagrażałyby bezpośrednio zdrowiu lub życiu zatrudnionych".

Jak przekazał nam Główny Specjalista Piotr Sterczała z Inspektoratu Pracy w Poznaniu, "nieprawidłowości dotyczyły organizacji zaplecza higieniczno-sanitarnego - nie zapewniono odpowiednio wyposażonych w szafki szatni, nie zapewniono wymaganej do liczby korzystających z szatni ilości umywalek i pryszniców. Stwierdzono nieprawidłowości w zakresie dojść do stanowisk pracy oraz ciągów komunikacyjnych".

105 paczek na godzinę, a wymagania wciąż rosną. Relacje zwolnionych pracownic Amazona. 'Jak chomik w kołowrotku'

Ponadto stwierdzono "nieprawidłowości w zakresie oceny ryzyka chemicznego, nieprawidłowości w zakresie magazynowania substancji chemicznych oraz brak dokumentu zabezpieczenia przed wybuchem". PIP ustalił również, że ramach szkoleń bhp pracodawca nie przeprowadził szkoleń dotyczących ochrony przed wybuchem pracowników wykonujących pracę w przestrzeniach zagrożonych wybuchem.

Wykryto także nieprawidłowości związane z kwestią powierzania pracy pracownikowi agencji pracy tymczasowej. Wbrew przepisom nie uzgadniano tego odpowiednio z reprezentatywną organizacją związkową.

PIP zbadał także kwestię wyrzucenia z pracy dwóch związkowców - pracowników korzystających ze szczególnej ochrony. W ocenie inspektora pracy zwolnienia Piotrowskiego i Modrzejewskiego zostały dokonane bez zgody zarządu zakładowej organizacji związkowej, a więc "z rażącym naruszeniem prawa".

W związku z tym PIP skierował do sądu wniosek o ukaranie dyrektorki, która zwolniła pracowników. Oprócz tego ukarano mandatem osobę odpowiedzialną za nieprzestrzeganie przepisów bhp w zakładzie.

Mariusz Piotrowski uzyskał już decyzję sądu, zgodnie z którą ma zostać w trybie natychmiastowym przywrócony do pracy w ramach zabezpieczenia roszczeń. Sąd ustalił karę dla firmy w wysokości 300 zł za każdy dzień zwłoki. Został już skierowany przez firmę na odpowiednie badania okresowe.

Burza u kominowego giganta. Jest ultimatum pracowników. 'Pięć dni'

Niebezpieczne substancje i zagrożenie wybuchem. Miażdżące ustalenia PIP

 

Pismo ze szczegółowymi wynikami kontroli przekazała nam Inicjatywa Pracownicza. Zawiera ono jeszcze więcej miażdżących wniosków. Dowiadujemy się z niego m.in., że w zakładzie pracy istnieją przestrzenie zagrożone wybuchem, a pracodawca nie oznaczył ich wymaganymi przez prawo znakami ostrzegawczymi.

Ponadto inspektor pracy zobowiązał pracodawcę w drodze decyzji administracyjnej do ustalenia, czy stosowane w przestrzeniach zagrożonych wybuchem instalacje, przewody i rury mogą być bezpiecznie używane w atmosferze wybuchowej. Zdaniem związku zawodowego, skoro nie ma obecnie odpowiedzi na powyższe pytanie to praca nie powinna być wykonywana w strefach zagrożenia wybuchem.

Jak ustaliła PIP, Jeremias nie przeprowadził też badań i pomiaru substancji chemicznej niebezpiecznej dla zdrowia pracowników w postaci wodorotlenku sodu, który jest używany na lakierni. Pracodawca przechowuje i transportuje tę substancję niebezpieczną niezgodnie z prawem - nie zorganizował właściwego magazynu dla takich substancji. W magazynie farb i lakierów pracodawca składuje i stosuje także inne materiały niebezpieczne niezgodnie z prawem.

Na hali wełny mineralnej stwierdzono stężenie substancji rakotwórczej w postaci krzemionki krystalicznej. Pomimo tego, że pracodawca miał wiedzę o występowaniu tej substancji to nie wykonał badań ani pomiarów krzemionki krystalicznej na stanowiskach, na których pracownicy pracują w kontakcie z wełną mineralną. Pracodawca nie oznaczył miejsc pracy stwarzających ryzyko dla zdrowia pracowników. Pracodawca nie opracował instrukcji bhp postępowania z czynnikiem rakotwórczym. Nie określił środków ochrony indywidualnej i zbiorowej, ani też zasad odpylania odzieży czy wózków służących do przewożenia elementów z wełną mineralną.

Firma nie przeprowadziła też szkoleń pracowników narażonych i pracujących w kontakcie z krzemionką krystaliczną w zakresie ryzyka dla zdrowia, dodatkowego ryzyka wynikającego z palenia tytoniu, oraz środków ostrożności które powinny być podejmowane w celu ograniczenia narażenia rakotwórczego. Pracownicy ci pracują z czynnikiem rakotwórczym bez wiedzy jak postępować z tą substancją, aby zapewnić ochronę ich zdrowia i życia.

Pracodawca nie ocenił też ryzyka dla życia i zdrowia pracowników stwarzanego przez użytkowane w fabryce czynniki chemiczne (co najmniej 201 niebezpiecznych substancji i mieszanin).

PIP ustalił również, że pracodawca samowolnie zmieniał konstrukcję linii lakierniczej. Demontował słupy konstrukcyjne podtrzymujące linię i zagęszczał jej wykorzystanie.

W sumie, w związku z licznymi naruszeniami przepisów prawa pracy i prawa bhp Inspektor pracy wydał zarządowi Jeremias jeden mandat, dwa wnioski o ukaranie w związku z podejrzeniem popełnienia wykroczenia, 23 decyzje administracyjne, 10 nakazów, jedną decyzję ustną i 4 wnioski.

Kontrola inspekcji ochrony środowiska w Jeremiasie

 

W maju zakończyła się też kontrola inspektorów Wielkopolskiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Jeremiasie, którą wszczęto interwencyjnie bez zawiadomienia. Zakresem kontroli objęto zagadnienia związane z gospodarką wodno-ściekową oraz emisją zanieczyszczeń do powietrza.

Jak dowiedziało się tokfm.pl, kontrola potwierdziła, że spółka wprowadzała ścieki przemysłowe (z mycia posadzek na terenie zakładu) do miejskiej kanalizacji, bez wymaganego pozwolenia wodnoprawnego. Nie stwierdzono natomiast odprowadzania ścieków bezpośrednio do środowiska.

Ponadto inspektorzy stwierdzili, że spółka nie sporządziła bilansu lotnych związków organicznych (LZO) za 2024 rok, który jest wymagany w związku z posiadanym pozwoleniem na wprowadzanie gazów i pyłów do powietrza z instalacji do produkcji systemów kominowych udzielonym przez Starostę Gnieźnieńskiego.

W związku z tym Wielkopolski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska zobowiązał przedstawiciela spółki do usunięcia stwierdzonych nieprawidłowości, tj. do podjęcia działań w celu uzyskania stosownego pozwolenia wodnoprawnego oraz prowadzenia bilansu LZO.

Strajk w Jeremiasie

 

Na tym walka pracowników z Jeremiasem się jednak nie kończy. W niedawnym referendum większość załogi opowiedziała się za strajkiem. Pracownicy będą domagać się wyższych pensji, dłuższej przerwy, krótszego okresu rozliczenia nadgodzin oraz sprawiedliwych norm i premii. Strajk rozpocznie się już we wtorek - 3 czerwca.

- Strajk będzie bezterminowy, aż do spełnienia żądań. Rozpocznie się od 6 rano. Ma objąć wszystkie trzy zmiany, zarówno pracowników produkcji jak i biuro. Druga zmiana wchodzi o 14., trzecia o 22. Strajk będzie w pełni legalny, będzie polegał na zatrzymaniu pracy w fabryce i w biurze - mówi w rozmowie z tokfm.pl Bartosz Kurzyca z komisji krajowej OZZ Inicjatywa Pracownicza.

Związkowcy ciągle jednak są otwarci na rozmowy z zarządem firmy. Nie idą one jednak po ich myśli. - W środę dyrekcja zaprosiła nas, twierdząc, że ma dla nas ofertę. Główny prezes nie przyszedł na to spotkanie, natomiast dyrekcja znów próbowała nas zmanipulować, twierdząc, że to nie jest spór zbiorowy. Dyrekcja czuje się więc powyżej rangi ministry pracy, która uznała, że nasz strajk będzie legalny - zaznaczył działacz.

Jak przekazał, firma postanowiła jednak złożyć przedstawicielom związku propozycję. - W ramach tej oferty nie zaproponowała żadnej podwyżki ani o złotówkę, a jedynie jednorazową premię uzależnioną od wyników spółki w Gnieźnie. Przekazaliśmy tę ofertę 140 członkom związku w Jeremias do konsultacji i zdecydowana większość opowiedziała się za jej odrzuceniem. Więc szykujemy się do strajku, ale do 2 czerwca włącznie liczymy, że dyrekcja nie będzie chciała ryzykować destabilizacji zakładu i w końcu zaproponuje godne porozumienie - podsumował Kurzyca.

Jeremias kwestionuje strajk i utrzymuje: Spółka padła ofiarą nieprawdziwych zarzutów

 

Na to się jednak nie zapowiada. W odpowiedzi na nasze pytana Grzegorz Indulski, rzecznik Jeremiasa, poinformował, że firma nadal podtrzymuje, że "związek zawodowy nie spełnił niezbędnych warunków, aby mógł zaistnieć spór zbiorowy". Podważa też wynik referendum strajkowego.

"Otrzymywaliśmy od pracowników zgłoszenia o istotnych nieprawidłowościach podczas referendum, np.: o tym, że głosowały osoby nieuprawnione, a te, które miały do głosowania prawo, nie mogły z niego skorzystać i skutecznie oddać głosu. Związek zawodowy nie zgodził się też na mężów zaufania podczas referendum. Stąd mamy wiele wątpliwości co do sposobu przeprowadzenia referendum, właściwego liczenia głosów i dlatego też wystąpiliśmy do sądu ze stosownym pozwem o ustalenie legalności sporu oraz wyników referendum" - przekazał tokfm.pl Indulski.

Rzecznik Jeremiasa utrzymuje też, że "kontrola przeprowadzona przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, nie potwierdziła jakichkolwiek doniesień o zanieczyszczaniu czy truciu środowiska".

"Jeśli chodzi o kontrolę Państwowej Inspekcji Pracy, to chcemy wyraźnie podkreślić, że najważniejszym wnioskiem z przeprowadzonej kontroli jest brak stwierdzenia nieprawidłowości zagrażających bezpośrednio zdrowiu lub życiu pracowników. Ten fakt ma dla nas fundamentalne znaczenie i wskazuje, że spółka padła ofiarą bezpodstawnych i całkowicie nieprawdziwych zarzutów mnożonych w przestrzeni publicznej" - stwierdził rzecznik Jeremiasa.