"To są rzeczy makabryczne". Masowy odstrzał niedźwiedzi na Słowacji
Decyzja słowackiego rządu o odstrzale 350 niedźwiedzi jest nielegalna - przekonuje Greenpeace Polska i składa skargę do Komisji Europejskiej. Marek Józefiak ostrzegał w TOK FM, że słowacki odstrzał będzie miał duży wpływ na populację tych zwierząt w naszym kraju. - Niedźwiedzie nie znają granic państw, poruszają się po jednej i drugiej stronie - podkreślał.
- Słowacki rząd zdecydował o odstrzale 350 niedźwiedzi. Greenpeace Polska złożył w tej sprawie skargę do Komisji Europejskiej;
- Marek Józefiak ostrzegał w TOK FM, że masowe polowania na Słowacji wpłyną na populację niedźwiedzi w Polsce;
- Ekspert przekonywał, że konflikty z niedźwiedziami można rozwiązać innymi metodami niż odstrzał.
Greenpeace Polska złożył skargę do Komisji Europejskiej na rząd Słowacji w związku z odstrzałem niedźwiedzi. Jak poinformowała organizacja, władze w Bratysławie chcą odstrzelić 350 osobników, a do 22 października zabito już 180 zwierząt - poinformowała organizacja.
- Zgodnie z prawem Unii Europejskiej każdy plan lub program, który może wpłynąć na obszary Natura 2000, na sytuację w innym państwie, podlega transgranicznej ocenie oddziaływania na środowisko. Słowacy tego nie zrobili - mówił w "TOK 360" Marek Józefiak z Greenpeace Polska. - Oni strzelają nawet do niedźwiedzi z młodymi. Widać na przykład niedźwiedzicę z trójką młodych, które są zabite. To są rzeczy makabryczne - opisywał. Organizacja ujawniła zdjęcia z odstrzałów prowadzonych przez Słowaków.
Jak zwracał uwagę gość TOK FM, trwający odstrzał na Słowacji "będzie miał naprawdę duży wpływ na populację niedźwiedzi w Polsce". - Masowe polowania trwają nawet kilka kilometrów od naszej granicy - podkreślił. - Niedźwiedzie nie znają granic państw, poruszają się po jednej i drugiej stronie. Są tacy "rekordziści", którzy wędrują na tysiące kilometrów. Jednego dnia potrafią być w Polsce, a za kilka tygodni są widywani na Węgrzech - wyjaśniał Józefiak.
Polska populacja niedźwiedzi to 100-130 osobników. Żyją one tylko w Karpatach, w bezpośrednim sąsiedztwie granicy ze Słowacją.
"Sięgnięto po krwawą drogę na skróty"
Jak zaznaczał gość rozmówca Filipa Kekusza, "są metody zapobiegania konfliktom niedźwiedzi z ludźmi, które nie są metodami ostatecznymi". - Można zapobiegać im na przykład lepiej zabezpieczając odpady komunalne - wskazał.
- Generalnie niedźwiedzie boją się ludzi. Ich gawry są dwa-cztery kilometry od osiedli ludzkich. Natomiast, jeśli niedźwiedź raz zasmakuje jedzenia, które pozostawił człowiek, to będzie w to miejsce wracał. To jest dla niego jak wejść do fast foodu i dostać jedzenie za darmo. Potem się okazuje, że są z tego problemy - mówił Józefiak. I wyjaśnił, że "można stosować gumowe kule, które nie penetrują skóry niedźwiedzi", ale skutecznie odstraszają zwierzęta. - Tego nie robiono i sięgnięto po krwawą drogę na skróty - dodał działacz Greenpeace'u.
- Mamy nadzieję, że Komisja Europejska zadziała szybko i ktoś pójdzie po rozum do głowy i sięgniemy po metody, które nie są zabójcze dla największego drapieżnika Europy - podsumował Marek Józefiak.
Źródło: TOK FM, Greenpeace Polska