Prokuratura nie będzie ścigać naukowca i działacza LGBT, na którego doniósł poseł PiS Przemysław Czarnek
Cała sprawa zaczęła się od medalu, przyznanego w październiku 2019 roku przez Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej m.in. ówczesnemu wojewodzie lubelskiemu Przemysławowi Czarnkowi, który obecnie jest posłem Prawa i Sprawiedliwości. Wyróżnienie wywołało niemałe kontrowersje, bo polityk dał się wcześniej poznać jako osoba o dość jednoznacznych poglądach, na przykład wobec społeczności LGBT czy marszów równości. Te ostatnie określał jako 'promowanie zboczeń, dewiacji i wynaturzeń'.
Podczas uroczystości wręczania medalu Przemysławowi Czarnkowi odbył się protest, którego uczestnicy przekonywali, że przyznanie odznaczenia ówczesnemu wojewodzie, to 'wstyd i hańba' dla uczelni.
Przeciwko inicjatywie uhonorowania byłego wojewody głośno protestował m.in. profesor Tomasz Kitliński z Katedry Estetyki i Filozofii Kultury UMCS. Przygotował i opublikował na portalu społecznościowym list otwarty wyrażający sprzeciw wobec tego pomysłu. Napisał w nim m.in., że 'medal przyjaciół Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej władze uczelni - bez żadnych konsultacji z nami, pracownicami i pracownikami - przekazują wojewodzie lubelskiemu, Przemysławowi Czarnkowi, który szczyci się nienawiścią do Ukraińców, LGBT, muzułmanów, a rolę kobiet ogranicza do reprodukcji'.
Posła PiS (wtedy wojewodę) te słowa zabolały. Uznał, że doszło do znieważenia konstytucyjnego organu państwa, dlatego zawiadomił prokuraturę. Czarnek przekonywał, że nigdy w swoich wypowiedziach nie wyrażał nienawiści do Ukraińców czy do osób ze środowiska LGBT. Jak udowadniał, nie kierował też uwag do nikogo personalnie. - Uwagi kieruję do ideologii. Zawsze podkreślam też szacunek do człowieka - mówił na konferencji prasowej.
Sprawa trafiła do Prokuratury Okręgowej w Radomiu. Ta jednak wszczęła postępowanie nie w kierunku znieważenia konstytucyjnego organu państwa (art. 226 Kodeksu karnego, za co grozi nawet do 2 lat więzienia), ale w kierunku art. 212, czyli potraktowała sprawę jako "zwykłe" zniesławienie.
- Prokuratura zakończyła postępowanie, umarzając dochodzenie prowadzone w sprawie pomówienia za pomocą środków masowego przekazu - przekazała nam prokurator Beata Galas, rzeczniczka radomskiej prokuratury. Jak dodała, chodziło o słowa, które - w opinii wojewody - przypisywały mu głoszenie homofobii, ksenofobii, islamofobii i mizoginii (chorobliwa niechęć do kobiet - przyp. red.). Śledczy uznali, że nie ma "interesu społecznego w objęciu ściganiem z urzędu czynu prywatnoskargowego". Jeśli Przemysław Czarnek, dzisiaj poseł PiS, będzie chciał się z Tomaszem Kitlińskim procesować i wystąpić do sądu z prywatnym aktem oskarżenia. Decyzja prokuratury nie jest prawomocna.
Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo: