Śmierć ciężarnej 30-latki w Pszczynie. Porządkujemy fakty

Sprawa 30-latki w 22 tygodniu ciąży, która zmarła w szpitalu w Pszczynie - najprawdopodobniej - wskutek sepsy, odbiła się szerokim echem w całej Polsce. 1 listopada w kilku polskich miastach odbyły się manifestacje, a znicze zapłonęły także przed Trybunałem Konstytucyjnym, który rok temu wydał wyrok zaostrzający przepisy aborcyjne. Istnieje domniemanie, że lekarze czekali na obumarcie płodu i nie dokonali aborcji, bo obawiali się konsekwencji prawnych.
Zobacz wideo

Sprawę śmierci kobiety - do zgonu doszło 22 września - nagłośniła w ostatni piątek na Twitterze radczyni prawna Jolanta Budzowska, która uznała, że to konsekwencja wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji z 22 października 2020 r.

1 listopada pojawił się komunikat rodziny zmarłej pacjentki. Czytamy w nim, że "przy przyjęciu kobiety do szpitala stwierdzono bezwodzie i potwierdzono zdiagnozowane wcześniej wady wrodzone płodu". Pacjentka w trakcie pobytu w szpitalu w wiadomościach wysyłanych do członków rodziny i przyjaciół relacjonowała, że "zgodnie z informacjami przekazywanymi jej przez lekarzy, przyjęli oni postawę wyczekującą, powstrzymując się od opróżnienia jamy macicy do czasu obumarcia płodu, co wiązała z obowiązującymi przepisami ograniczającymi możliwość legalnej aborcji".

Śmierć ciężarnej 30-latki w Pszczynie. Śledztwo prokuratury

Prokuratura Regionalna w Katowicach informuje natomiast, że śledztwo w tej sprawie prowadzi od 7 października. Przejęła je z prokuratury w Pszczynie, która wszczęła postępowanie 22 września - po zawiadomieniu brata zmarłej - pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci. Agnieszka Wichary, rzeczniczka prokuratury regionalnej mówi, że wyniki z pierwszej sekcji zwłok wskazują, że przyczyną śmierci kobiety był wstrząs septyczny.

– Pacjentka 20 września poczuła się źle i następnego dnia trafiła rano do szpitala w Pszczynie. Po wykonaniu rutynowych badań u kobiety stwierdzono podwyższony poziom CRP, czyli zakażenie organizmu i podano jej antybiotyk - wyjaśnia TOK FM prok. Wichary.

Zdaniem śledczych, 30-latka wieczorem była przytomna, korespondowała z bliskimi przy pomocy komunikatorów, a gorzej poczuła się o 4.00 nad ranem następnego dnia, czyli 22 września. - Stwierdzenie śmierci płodu zostało ustalone na 4.30, kiedy u pacjentki po tej niemal dobie wykonano USG i podjęto decyzję o wykonaniu cesarskiego cięcia – informuje prok. Wichary i dodaje, że podczas przewożenia pacjentki na blok operacyjny nastąpiło zatrzymanie akcji serca. Pomimo podjętej przez lekarzy reanimacji pacjentka zmarła o 7.35. Prokuratura domaga się kolejnej sekcji zwłok kobiety oraz płodu.

Śmierć ciężarnej 30-latki w Pszczynie. Oświadczenie szpitala

We wtorek oświadczenie wydała także dyrekcja szpitala w Pszczynie (zachowana oryginalna pisownia) "Jedyną przesłanką kierującą postępowaniem lekarskim była troska o zdrowie i życie Pacjentki oraz Płodu. Lekarze i położne zrobili wszystko, co było w ich mocy, stoczyli trudną walkę o Pacjentkę i jej Dziecko. Całość postępowania medycznego podlega ocenie prokuratorskiej i nie można w tej chwili ferować żadnych wyroków. Bardzo liczymy na to, że rzetelnie i uczciwie prowadzone postępowanie prokuratorskie pozwoli wskazać przyczyny śmierci Pacjentki oraz jej Dziecka" - czytamy w oświadczeniu, które nawiązuje również do wyroku Trybunału :

"Osobną sprawą jest ocena stanu prawnego w zakresie dopuszczalności przerywania ciąży. W tym miejscu należy jedynie podkreślić, że wszystkie decyzje lekarskie zostały podjęte z uwzględnieniem obowiązujących w Polsce przepisów prawa oraz standardów postępowania".

Minister zdrowia zlecił prezesowi NFZ przeprowadzenie kontroli sytuacji w szpitalu w Pszczynie.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM