Zbrodnia w Chodzieży. "Obawiam się, że zrozumienie tej zbrodni może przekraczać nasze zdolności"
W poniedziałek wieczorem w domu jednorodzinnym przy ul. Podgórnej w Chodzieży znaleziono ciała czterech osób dorosłych i kilkumiesięcznego dziecka. Według nieoficjalnych informacji podawanych przez portal tvn24.pl na parterze domu znaleziono zwłoki 41-letniego mężczyzny i 38-letniej kobiety; ciała miały mieć związane nogi i zaklejone taśmą usta, z kolei zwłoki czteromiesięcznego dziecka leżały w łóżku przykryte kołdrą. Ciała 72-letniej kobiety i jej 73-letniego męża znaleziono na piętrze budynku.
Śledczy poinformowali, że zbrodni dokonał 41-latek, który sam potem popełnił samobójstwo.
Zabójstwo w Chodzieży. Prokuratura szuka motywu
"Finał śledztwa wydaje się przesądzony - zostanie umorzone z powodu śmierci sprawcy. Najpierw jednak prokuratura chce ustalić, co dokładnie się wydarzyło i dlaczego doszło do zbrodni" - czytamy w poznańskiej 'Gazecie Wyborczej'.
Jak informuje gazeta, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu zdradza jedynie, że wszyscy zmarli mieli rany w okolicach szyi, zadane prawdopodobnie nożem, a śmierć mogła nastąpić nawet kilka dni przed odnalezieniem zwłok. Łukasz Wawrzyniak dodaje, że wątpliwości w tej sprawie jest wiele: "Możemy się domyślać, że mężczyzna skrępował żonę, by nie mogła się bronić, nie mogła wezwać pomocy. Nie wiemy, co zobaczyła przed śmiercią, czy sprawca zadawał jej dodatkowe cierpienia".
- Obawiam się, że zrozumienie tej zbrodni może przekraczać nasze zdolności - stwierdził.
– Takiej sprawy w Chodzieży i powiecie chodzieskim nie mieliśmy, a pracuję w policji od blisko 20 lat – mówi zaś 'GW' Karolina Smardz-Dymek, rzeczniczka miejscowej policji.
"Według policjantów z Chodzieży w domu przy ul. Podgórnej nie odnotowano interwencji. Sprawca zbrodni nie figurował w policyjnych kartotekach. Prokuratura nie wie, czy leczył się psychiatrycznie" - pisze "Wyborcza".
"Wyborcza" rozmawiała też z sąsiadami rodziny. "Sąsiedzi po raz ostatni widzieli młodsze małżeństwo w czwartek po południu. Wychodziło na spacer z czteromiesięcznym synem. Wrócili osobno. Nikt nie widział też rodziców mężczyzny" - czytamy.
Śledczy czekają przede wszystkim na sekcję zwłok rodziny. Te mają odbyć się w czwartek. Równolegle prokuratura planuje przesłuchania znajomych i krewnych ofiar.
Jak informuje "GW", "morderca nie zostawił żadnej wiadomości. Policjanci znaleźli tylko nóż".