Amerykanie wycofują się z Jasionki. Jak zareaguje Rosja? "Nastąpił pewien wyłom"
Amerykanie ogłosili relokację amerykańskiego personelu i sprzętu wojskowego z podrzeszowskiego lotniska w Jasionce. Jak uspokaja szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, nie jest to nowa decyzja. Miała zostać podjęta już w 2024 roku w Waszyngtonie w porozumieniu z sojusznikami NATO. "Dotychczasowe zadania wojsk USA w Jasionce przejmowane są przez kolejnych sojuszników. Wojska USA pozostają w Polsce, ale w innych lokalizacjach" - zapewnił wicepremier.
Także prezydent Andrzej Duda nie widzi powodów do niepokoju. Zapewnił, że to nie jest wycofanie wojsk i sprawa była mu znana. Dodał jednak, że nie potrafi wyjaśnić tej sytuacji "w szczegółach". - Też bym tak mówił na ich miejscu. Bo generalnie, rzeczywiście, nie ma co wpadać w panikę. A ludzie mają takie tendencję. Europa ma swój potencjał obronny, który po prostu trzeba uruchomić - powiedział w rozmowie z tokfm.pl generał Roman Polko, były dowódca jednostki specjalnej GROM.
Jak jednak dodał, kluczowe są jednak w tej sprawie wypowiedzi strony amerykańskiej. - A od Amerykanów słyszymy o wycofaniu czy zmniejszaniu liczby żołnierzy w Europie. Bez względu na to czy oni będą wycofani z Niemiec, z Rumunii czy z Polski, to będzie to realizacja tej strategii, o której mówi Trump - wskazał.
Dlatego Putin nie oberwał od Trumpa całami. 'To byłoby zabawne, gdyby nie było straszne'
"Obecność Amerykanów w Jasionce była kluczowa, żeby zapewnić bezpieczeństwo"
Bo - zdaniem gen. Polko - swoim ruchem ws. Jasionki "niestety prezydent Trump realizuje politykę ograniczenia wsparcia Ukrainy i pozostawienia bezpieczeństwa Europy samej sobie". - Bez względu na to, czy te działania były planowane czy nie, to jednak obecność amerykańska w Rzeszowie była kluczowa, żeby zapewnić temu ważnemu strategicznie obszarowi bezpieczeństwo. Rosjanie mają większą trudność prowadzenia działań dywersyjnych, jeśli miałyby one uderzyć w Amerykanów. A poza tym ich obecność była tam większa, bo tamtędy szło wsparcie na Ukrainę. Widać teraz to wsparcie, nawet jeśli będzie płynęło, to w znacznie mniejszej ilości - ocenił ekspert.
Jak podkreślił rozmówca tokfm.pl, gwarantem bezpieczeństwa Polski są silne sojusze - NATO i Unia Europejska. - Kiedy one są spójne, to ten potencjał odstraszania działa. A teraz, kiedy prezydent Trump buduje przyjacielskie stosunki z Putinem, a z Europą rozmawia z pozycji siły, nastąpił pewien wyłom. Jak sądzę, Rosja będzie chciała go wykorzystać, aby testować spójność NATO i pogłębiać to, co dzieli poszczególne społeczeństwa czy kraje w Europie. I z tego punktu widzenia trzeba na to patrzeć, bo sama Polska nie jest w stanie się obronić przed Rosją, tak jak żaden kraj w Europie. A w szczególności takie kraje jak Litwa, Łotwa, Estonia. Kluczowe jest to, żebyśmy w kwestiach bezpieczeństwa mówili jednym głosem - zaznaczył gen. Polko.
Niebezpieczna Jasionka. Okazuje się 'biała plama'. 'Nie mamy nic'
Amerykanie wycofują się z Jasionki. Jak zareaguje Rosja?
Chwalił przy tym działania, które zostały już podjęte przez premiera i szefa MSZ, którzy, jak mówił, starają się budować bezpieczeństwo też w oparciu o partnerów europejskich z NATO. - Trzeba wykorzystać to, co się teraz dzieje, żeby zmobilizować naszych partnerów europejskich, żeby nie patrzyli tylko na to co się dzieje za Oceanem, tylko sami podejmowali inicjatywę i zdawali sobie sprawę, że północno-wschodnia flanka NATO to tak naprawdę cała Europa. Bo jeśli Rosja będzie mogła bezkarnie działać tutaj, to pewnie będzie mogła sięgnąć też głębiej - powiedział.
Generał zwrócił jednak uwagę, że Europa w ostatnich latach zaniedbała zbrojenia. - I taki amerykański impuls Europie się przyda. A sądzę, USA po takiej krótkiej próbie budowania porozumienia z Putinem, z której nic nie wychodzi, jednak zdadzą sobie sprawę, że to relacje z UE gwarantują jego pozycję imperium na arenie międzynarodowej - mówił gen. Polko.
W jego ocenie, Rosja zareaguje w sposób dla siebie typowy. - Należy się liczyć z większą liczbą prowokacji, z jakąś działalnością wywiadowczą, dywersyjną, z kupowaniem różnego rodzaju pożytecznych idiotów czy ludzi, którzy będą te spory rozgrywali, żeby jeszcze bardziej rozdzielać sojuszników NATO. I z pewnością już są budowane w tej chwili w sztabach plany testowania, jak teraz sojusz NATO mógłby zareagować, gdyby podjęli agresywne działania - ostrzegał były dowódca jednostki specjalnej GROM.