advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Gospodarka

Afera Zondacrypto zatacza coraz szersze kręgi. Oto wszystkie najważniejsze informacje

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
14 min. czytania
22.04.2026 11:56

Odkąd dwa tygodnie temu ujawniono, że Zondacrypto ma problemy finansowe, w sprawie pojawiają się kolejne i kolejne wątki. Rośnie liczba osób poszkodowanych (wśród których są nawet polscy olimpijczycy), premier mówi o rosyjskich tropach, a niektórzy politycy wspominają nawet o powołaniu komisji śledczej. W tym artykule znajdziesz wszystkie - uporządkowane chronologicznie - informacje na temat afery Zondacrypto.

Logo Zondacrypto na siedzibie PKOl
Logo Zondacrypto na siedzibie PKOl
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • czym zajmuje się spółka Zondacrypto;
  • jakie są ustalenia dziennikarzy dotyczące nieprawidłowości w Zondacrypto;
  • jak prezes Zondacrypoto zareagował na te doniesienia;
  • jakie kroki podjęła prokuratura;
  • jakie są powiązania Zondacrypto z polską polityką i sportem;
  • jakie mogą być dalsze losy giełdy Zondacrypto.

Czym zajmuje się Zondacrypto?

Zondacrypto to jedna z największych w Europie Środkowo-Wschodniej giełd kryptowalut (czyli cyfrowych, wirtualnych środków płatniczych, które działają niezależnie od banków centralnych i instytucji finansowych).

Zondacrypto wywodzi się z Polski, ale należy do spółki BB Trade Estonia OÜ, zarejestrowanej w Estonii. Obsługuje pary walutowe z PLN, EUR, USD i GBP. Oferuje handel ponad 150 kryptowalutami, aplikację mobilną oraz usługi typu "earn".

Zondacrypto działa pod obecną nazwą od 2021 roku. Wcześniej, od momentu założenia w 2014 roku, spółka funkcjonowała jako BitBay. Założyciel BitBay Sylwester Suszek zaginął 20 marca 2022 roku w Czeladzi w wieku 33 lat. Okoliczności jego zniknięcia do dzisiaj nie są wyjaśnione.

Redakcja poleca

Problemy Zondacrypto

Analiza przeprowadzona przez firmę Recoveris dla Money.pl i Wirtualnej Polski wskazała na poważne problemy z płynnością Zondacrypto. Kluczowym ustaleniem jest drastyczny spadek rezerw bitcoinów. "Średni miesięczny stan BTC na portfelach Zondacrypto spadł z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 do 0,18 BTC w marcu 2026, co stanowi spadek o 99,7 procent" - wskazano 6 kwietnia (poniedziałek) na Money.pl.

Użytkownicy Zondacrypto od kilku tygodni zgłaszają trudności z wypłatami środków. Początkowo dotyczyły one bitcoinów, jednak 6 kwietnia nie udało się wypłacić również pieniędzy w Ethereum (nowoczesna platforma oparta na technologii blockchain). Klienci skarżyli się na wielogodzinne i wielodniowe opóźnienia.

Prezes spółki Przemysław Kral zapewniał, że wypłaty są realizowane manualnie, a przyczyną jest "problem techniczny". Kral twierdził również, że 1 kwietnia saldo portfela wynosiło ponad 4,5 tys. BTC.

Jak można przeczytać w Money.pl, analiza blockchain ujawniła, że w okresie od 18 grudnia 2025 r. do 2 kwietnia 2026 r. wytransferowano z giełdy aktywa o łącznej wartości ponad 21 mln dolarów, czyli 76,1 mln zł, w 511 operacjach, w tym bitcoiny o wartości 4,59 mln dolarów. Transfery trafiały na pojedynczy adres depozytowy na konkurencyjnej giełdzie, co może wskazywać na działania jednego użytkownika lub operacje techniczne.

Jak wskazano w tekście, oprócz opóźnień w wypłatach, wątpliwości rodzi niski poziom środków w tzw. hot wallet, który 1 kwietnia wynosił zaledwie 0,086 BTC. Według firmy Recoveris takie działania mogą oznaczać "problemy z płynnością, reakcję giełdy na atak hakerski lub reorganizację portfeli".

Money.pl i WP zwróciły ponadto uwagę na brak transparentności Zondacrypto, który miał przejawiać się w braku publikacji tzw. dowodu rezerw. "Upublicznienie takich danych jest dobrowolne i praktykowane przez największe giełdy w celu budowania zaufania klientów" - skomentował prawnik specjalizujący się w tematyce kryptowalut, który chciał zachować anonimowość.

Na tym problemy Zondacrypto się nie kończą. Estońska administracja skarbowa wykazała zaległości podatkowe spółki w wysokości 105 221,39 euro. Kral w odpowiedzi przekazał, że zaległości podatkowe zostały zapłacone z siedmiodniowym opóźnieniem. "Zdarza się najlepszym" - dodał CEO. Dług został później usunięty z rejestru.

Redakcja poleca

Co napisał w szef Zondacrypto w oświadczeniu?

7 kwietnia (wtorek) CEO Zondacrypto Przemysław Kral wydał oświadczenie będące odpowiedzią na wspólny tekst Money.pl i WP. "Zondacrypto jest stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem" - zadeklarował w nocy z poniedziałku na wtorek prezes giełdy. Poinformował też, że podejmie "adekwatne kroki prawne" wobec wydawcy Money.pl i Wirtualnej Polski oraz autorów poniedziałkowej publikacji.

"Na dzień 1 kwietnia br. saldo naszych rezerw w samym tylko Bitcoinie wynosiło ponad 4,5 tysiąca BTC. Posiadamy pełne, ponad 100-procentowe pokrycie wszystkich zobowiązań wobec naszych użytkowników" - wskazał prezes Zondacrypto. W oświadczeniu dołączył dane w postaci wolumenu depozytów i wypłat BTC w 2025 oraz za rok 2026.

Według oświadczenia Zondacrypto teza Money.pl o wyparowaniu 99 proc. rezerw opiera się na "fundamentalnym błędzie analitycznym", czyli zbadaniu wyłącznie tzw. gorących portfeli (hot wallets). "Przypominam, że gorące portfele służą wyłącznie do obsługi bieżących, operacyjnych wypłat. Środki klientów, zgodnie z najwyższymi rynkowymi standardami, przechowujemy na portfelach zimnych (cold wallets), całkowicie odciętych od sieci" - poinformował Kral. Zaznaczył, że jest to nie objaw słabości, a "świadoma strategia zarządzania płynnością".

Prezes Zondacrypto odniósł się też do informacji Money.pl o wypłaceniu do innej giełdy ponad 76 mln zł. Zdaniem Krala tego typu wypłaty to "absolutnie standardowe operacje rynkowe".

W oświadczeniu wskazano też, że trudności użytkowników z wypłatą bitcoinów wynikają z przejściowych problemów technicznych. "W związku z wdrażaniem nowych, zaawansowanych systemów bezpieczeństwa i monitoringu transakcji, wdrożyliśmy prewencyjnie procedurę manualnej weryfikacji części wypłat. To działanie celowe, wynikające z naszych procedur zarządzania ryzykiem. Obsługa manualna siłą rzeczy wydłuża proces, jednak środki nigdy nie były zablokowane z powodu ich fizycznego braku" - czytamy.

Odnosząc się do relacji sponsoringowych prezes Zondacrypto poinformował, że w przypadku klubu Wieczysta Kraków, to giełda kryptowalut wypowiedziała umowę, a powodem było niewywiązanie się klubu z zakontraktowanych świadczeń reklamowych. "Jako Prezes mam obowiązek chronić kapitał spółki - nie płacimy za usługi, które nie zostały zrealizowane. Wzorowa i terminowa współpraca z wieloma innymi partnerami (co zresztą potwierdził w artykule PKOl) dowodzi naszej rzetelności" - czytamy.

Afera wokół Zondacrypto i reakcja prokuratury

8 kwietnia (środa) Prokuratura Krajowa poinformowała, że z inicjatywy Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka prokuratorzy zbadają pojawiające się w mediach, w tym w artykule Money.pl, informacje dotyczące nieprawidłowości w funkcjonowaniu Zondacrypto. "Czynności te będą realizowane w ramach prowadzonego przez śląski wydział PZ PK śledztwa dotyczącego zaginięcia Sylwestra Suszka, założyciela giełdy BitBay - poprzednika Zondacrypto" - dodała PK.

Jak przekazała giełda w odpowiedzi na pytania redakcji Money.pl, "zarząd Zondacrypto deklaruje współpracę z organami państwa w celu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości".

4,5 tys. bitcoinów i zaginione klucze

16 kwietnia (czwartek) Przemysław Kral znów zabrał głos w sprawie. "Podjąłem decyzję o upublicznieniu adresu portfela zawierającego 4500 bitcoinów o wartości 330 milionów dolarów, by uciąć bezpodstawne oskarżenia o rzekome przywłaszczenie środków” - napisał CEO Zondacrypto" na platformie X.

W zamieszczonym wystąpieniu prezes Kral mówił, że dysponuje dokumentem, z którego wynika, że Sylwester Suszek sprzedał obecnym właścicielom Zondacrypto aktywa - w tym portfel 4,5 tys. bitcoinów. Jak dodał, adres został zweryfikowany przez audytorów.

- Kiedy Sylwester ma zgodnie z tymi dokumentami przekazać klucze prywatne do tego adresu, zamiast to zrobić, znika. Zatem dla tych wszystkich, którzy twierdzą, (...) że miałem cokolwiek wspólnego z zaginięciem Sylwestra, to jest koronny argument, że najbardziej mi zależy na tym, żeby Sylwester się odnalazł. Być może to ogląda, apeluję do niego, żeby wykonał umowę i żeby przekazał klucze prywatne do tego adresu - powiedział Kral.

Prezes Zondacrypto wskazał, że publikacje na temat giełdy w mediach doprowadziły do gwałtownego wzrostu liczby wypłat zleconych przez klientów tej giełdy. Jak zauważył, "w normalnych warunkach" klienci Zondacrypto zlecali rocznie około 100 tys. wypłat, tymczasem tylko w wielkanocny poniedziałek zlecono ich 25 tys. - W ciągu kilkudziesięciu minut zlecono tyle wypłat, ile zleca się w trzy miesiące. Żadna instytucja finansowa by tego nie przetrwała - stwierdził Kral.

Dodał, że Zondacrypto nigdy nie składała wniosków o wydanie jej licencji w Polsce, złożyła natomiast takie wnioski w Estonii i na Cyprze.

Prokuratura wszczyna śledztwo ws. oszustwa prania brudnych pieniędzy w Zondacrypto

17 kwietnia (piątek) minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował, że prokuratura regionalna w Katowicach wszczęła wobec giełdy kryptowalut Zondacrypto postępowanie karne z Artykuł 286 Kodeksu Karnego i 299 KK, czyli oszustwa oraz prania brudnych pieniędzy.

- Mamy coraz więcej zgłoszeń polskich obywateli, którzy nie mogą odzyskać swoich środków, którzy czują się poszkodowani konkretnie przez tą firmę - poinformował Żurek.

Minister sprawiedliwości odniósł się również do postępowania toczącego się w sprawie zaginięcia Sylwestra Suszka. - Moim zdaniem tam trzeba nadać odpowiednie tempo temu postępowaniu. (...) Okoliczności są tak zadziwiające, że ktoś znika, a następnie jego wspólnik, nie jego rodzina, ale jego wspólnik przejmuje całą firmę z wszystkimi aktywami, nie stawia się w Polsce i prowadzi interesy z zagranicy - mówił szef MS o Przemysławie Kralu.

Według katowickiej prokuratury regionalnej wysokość szkody ws. Zondacrypto wynosi obecnie nie mniej niż 350 mln zł. Jak dodała w następnych dniach, ta kwota rośnie wraz z kolejnymi zgłoszeniami pokrzywdzonych.w

Waldemar Żurek kilka dni później (21 kwietnia) wróćił do tematu. Jak  zauważył, śledztwo w sprawie Zondacrypto toczy się od kilku lat, a jej właściciel zniknął w ni"wyjaśnionych okolicznościach. - Ja zintensyfikowałem to śledztwo, bo uważam, że toczyło się  ono nie w taki sposób, w jaki sposób powinno - zaznaczył. - Jeśli ja się dowiaduję po kilku latach, że osoba, która może mieć największą wiedzę o tym, nie została jeszcze przesłuchana po tylu latach, to znaczy, że to śledztwo toczyło się źle - dodał. W jego ocenie „była jakaś taka niemoc prowadzących to postępowanie". - Dla mnie to jest niezrozumiałe - dodał.

Rada Nadzorcza BB Trade Estonia OU rezygnuje ze stanowisk

19 kwietnia (niedziela) troje członków rady nadzorczej estońskiej spółki BB Trade Estonia OÜ - właściciela Zondacrypto - złożyło rezygnacje ze stanowisk. Przewodnicząca rady Veronika Tugo, Guido Buehlera oraz Giorgi Dżaniaszwili we wspólnym oświadczeniu podkreślili, że rada nadzorcza dowiedziała się o sytuacji w spółce z polskich mediów, a nie przez komunikację wewnętrzną. Po tym fakcie, podkreślili, zwołane zostało nadzwyczajne posiedzenia zarządu w celu uzyskania wyjaśnień i zrozumienia sytuacji.

Zaznaczyli, że na podstawie następnie przeanalizowanych informacji, "wyszły na jaw istotne rozbieżności między pewnymi publicznymi oświadczeniami, rzeczywistością operacyjną oraz informacjami wcześniej przekazano Radzie Nadzorczej".

Podkreślili, że kontrast między wcześniej przedstawionymi informacjami a tym, co wyszło na jaw, doprowadził ich do wniosku, że obecne okoliczności uniemożliwiają dalsze należyte wykonywanie obowiązków jako członków Rady Nadzorczej. Dodali, że w strukturze zarządzania, w której własność i kierownictwo wykonawcze są skoncentrowane w jednej osobie, skuteczny nadzór zależy od przejrzystości, terminowej komunikacji i wzajemnego zaufania.

"Niestety, ta podstawa została w istotny sposób podważona" - zaznaczyli.

Byli członkowie rady podkreślili, że wszystkie decyzje podjęte przez nich jako członków rady nadzorczej były podejmowane w dobrej wierze i na podstawie informacji udostępnionych im w odpowiednim czasie. Zaznaczyli, że na podstawie wtedy przekazanych informacji, przedstawiona Radzie Nadzorczej pozycja operacyjna wydawała się spójna, uporządkowana i zgodna z dostępnymi wówczas informacjami.

Przekazali, że w obecnych okolicznościach Rada Nadzorcza nie jest w stanie skutecznie wypełnić swoich obowiązków z powodu braku pełnych i obiektywnych informacji na temat wszystkich okoliczności i faktów, które doprowadziły do obecnej sytuacji Spółki. Podkreślili, że ich rezygnacja jest najbardziej odpowiednim działaniem, aby umożliwić niezależny i przejrzysty proces rozwiązywania problemów.

Redakcja poleca

UOKiK o Zondacrypto. "Dostaliśmy ponad 200 sygnałów"

20 kwietnia (poniedziałek) Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przekazał, że otrzymał ponad 200 sygnałów związanych z Zondacrypto i prawie wszystkie z nich wpłynęły w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Prezes UOKiK w styczniu 2025 r. wszczął postępowanie wyjaśniające wobec operatora zondacrypto.com - BB Trade Estonia OÜ.

UOKiK przekazał PAP, że Prezes Urzędu może badać, czy przedsiębiorca stosuje praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów – np. poprzez nieuczciwe zapisy umowne. "W tym kontekście 31 stycznia 2025 r. Prezes UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające wobec operatora serwisu zondacrypto.com - BB Trade Estonia OÜ. Analizujemy zasady zawierania, wykonywania i rozwiązywania umów pod kątem ewentualnych naruszeń oraz klauzul niedozwolonych" - wskazał Urząd.

W informacji przesłanej PAP przez UOKiK zwrócono uwagę, że w przypadku Zondacrypto można mieć do czynienia z nieprawidłowościami znacznie poważniejszym niż niedozwolone zapisy w regulaminach, potencjalnie wręcz - jak to określił Urząd - z "działalnością kryminalną".

"Pojawiające się wątki dotyczą nie tylko ewentualnego wprowadzania w błąd, ale przede wszystkim możliwego oszustwa, nieprawidłowego dysponowania środkami, procederu prania pieniędzy czy niewyjaśnionego wciąż zaginięcia założyciela Zondacrypto. Na szczególnie poważny i wielowątkowy charakter tej sprawy zwracał uwagę kilkukrotnie i stanowczo Prezes Rady Ministrów. Tego rodzaju kwestie wykraczają daleko poza mandat UOKiK" - zaznaczył Urząd.

"Od początku zasadniczy ciężar wyjaśnienia sprawy spoczywa na instytucjach dysponujących kompetencjami w obszarze zwalczania przestępczości finansowej, w tym Prokuraturze, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Generalnym Inspektoracie Informacji Finansowej, ponieważ mówimy właśnie o podejrzeniach oszustwa czy prania pieniędzy, wymagających użycia technik operacyjnych, złożonych narzędzi śledczych czy analizy przepływów finansowych. Uznajemy od początku pierwszeństwo i właściwość tych instytucji do wyjaśnienia tejże sprawy" - dodał UOKiK.

Zwolnienia w Zondacrypto

21 kwietnia (wtorek) Money.pl opublikował tekst, w którym poinformowano, że Przemysław Kral zwolnił część pracowników. "(...) Dotarły do mnie informacje o podejmowanych próbach ataków na naszą infrastrukturę i organizację. Dlatego jestem zmuszony podjąć radykalne środki bezpieczeństwa w celu ochrony danych, jakimi dysponuje organizacja. W związku z tym od dzisiaj blokuję dostęp do programów wewnętrznych, które zostaną specjalnie zabezpieczone. Oznacza to, że od dzisiaj jesteście zwolnieni z wykonywania Waszej pracy i świadczenia usług" - przekazał podwładnym prezes Zondacrypto.

Z artykułu wynika ponadto, że część pracowników nie otrzymała wypłaty, firma pogrążona jest w chaosie. "Nie ma już kto rozwiązać umów, odebrać sprzętu, sajgon kompletny. Ludzie piszą, że nie oddadzą komputerów i telefonów, dopóki nie dostaną pieniędzy" - relacjonowali.

Rozmówcy Money.pl odnieśli się też do publicznych wypowiedzi Krala dotyczących sytuacji w Zondacrypto. Jak wskazywali, wbrew temu co mówił CEO, "nie mieli żadnych problemów technicznych" i "nikt w firmie nie widział żadnego dowodu, żeby Zonda miała coś wspólnego" z portfelem zawierającym 4500 bitcoinów, który miał zapewnić finansową stabilizację.

Polityczne oblicze afery Zondacrypto

Nieprawidłowości w Zondacrypto szybko stały się sprawą polityczną. 8 kwietnia - dwa dni po publikacji Money.pl, od której wszystko się zaczęło, premier Donald Tusk nawiązał do dwukrotnie zawetowanej przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy o kryptowalutach, której głównym założeniem było wdrożenie unijnego rozporządzenia MiCA, ujednolicającego warunki emisji i obrotu kryptoaktywów w całej Unii Europejskiej.

- Na przełomie października i listopada 2025 r., miesiąc przed głosowaniem weta prezydenta w sprawie regulacji rynku kryptowalut, Przemysław Kral, prezes zarządu Zondacrypto, dokonał wpłaty 450 tys. zł na rzecz Fundacji Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobro, natomiast spółka z nim powiązana wpłaciła do Fundacji Dobry Rząd Przemysława Wiplera (Konfederacja - red.) 70 tys. euro oraz była głównym sponsorem imprezy CPAC w Polsce, w trakcie ostatniej kampanii prezydenckiej - przekazał Donald Tusk.  Przypomnijmy, to właśnie podczas tego wydarzenia ówczesna sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego USA Kristi Noem udzieliła oficjalnego wsparcia kandydatowi PiS na prezydenta Karolowi Nawrockiemu.

Przemysław Wipler w odpowiedzi zażądał od premiera przeprosin. "Sugestie formułowane przez Donalda Tuska, jakoby działalność Fundacji Dobry Rząd miała związek z prezydenckim wetem rządowej ustawy o kryptoaktywach, są absurdalne i stanowią insynuację naruszającą moje dobre imię. Nie prowadziłem jakichkolwiek rozmów dotyczących tej ustawy z jakimikolwiek przedstawicielami Kancelarii Prezydenta" - napisał Wipler w długim oświadczeniu na platformie X. 

Według części komentatorów Donald Tusk poprzez ujawnienie powiązań polityków Konfederacji i PiS z Zondacrypto chciał skłonić ich do zagłosowania za obaleniem prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów. To się jednak nie udało. Przed głosowaniem Tusk stwierdził, że  Zondacrypto powstała w "okolicznościach zasługujących na mocny film kryminalny". - Zondacrypto powstała w dziwnych okolicznościach, a jej właściciel zaginął w niewyjaśniony sposób. W 2022 r. rozpoczęła się wielka kariera tej firmy za pieniądze rosyjskiej mafii. Taką informację dysponują nasze służby. (...) Firma powiązana z rosyjskimi służbami stała się firmą, która finansuje wydarzenia polityczne i promuje bardzo konkretne siły polityczne w Polsce - przekonywał premier.

Redakcja poleca

17 kwietnia (piątek) rosyjski wątek sprawy poruszył także minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Jak przekazał, BitBay (później Zondacrypto) "powstała w roku 2014 i według wszelkiego prawdopodobieństwa powstała w środowisku środków pochodzących od ludzi zajmujących się nielegalnym obrotem paliwami płynnymi i papierosami".

- Potem, gdy giełda tej firmy została wpisana na listę ostrzeżeń KNF w roku 2018, według naszych służb pojawili się wokół tej firmy rosyjscy inwestorzy i rosyjskie ślady - działania rosyjskich służb. Tu pojawiły się pieniądze z zewnątrz, pieniądze, które uratowały działanie tej firmy i utorowały jej drogę do dalszych wielu lat działalności - wskazał.

Według ministra są to pieniądze związane z wielkimi piramidami finansowymi, związanymi z rosyjskimi mafiami, z rosyjskimi służbami. - W tym kontekście, w tym środowisku rozwijała się przez lata działalność tej firmy. Przypomnę rok 2022, tajemnicze zaginięcie prezesa tej firmy, zmiany własnościowe również pogłębiające różne relacje z zagranicznymi firmami powiązanymi z Rosją - mówił minister koordynator służb specjalnych.

Według Donalda Tuska liczbę poszkodowanych wskutek utraty płynności finansowej w Zondacrypto szacuje się na 30 tys. osób. Koalicja Obywatelska uruchamia stronę cryptoaferaPIS.pl, która ma pomóc osobom, które straciły pieniądze na giełdzie Zondacrypto - także tym, które chcą pozostać anonimowe. Politycy KO z Podkarpacia zapowiedzieli wsparcie prawne przy przygotowaniu pozwów i domagają się wyjaśnień dotyczących powiązań biznesowych wokół sprawy. - Dysponujemy zespołem prawników, którzy będą działali non-profit, wspierając osoby pokrzywdzone przez Zondacrypto - zadeklarował poseł Paweł Kowal.

21 kwietnia (wtorek) szef klubu PSL-TD Krzysztof Paszyk ocenił, że w sprawie giełdy Zondacrypto powinna powstać sejmowa komisja śledcza. - Jest tu zbyt wiele zbiegów okoliczności, zbyt wiele wątpliwości i podejrzanych relacji - powiedział Paszyk we wtorek w Studiu PAP.

Zapytany, czy klub PSL-TD zamierza złożyć wniosek o powołanie takiej komisji Paszyk odparł, że na razie nie było o tym rozmowy. - Mamy w przyszłym tygodniu, przed posiedzeniem Sejmu, tradycyjnie posiedzenie klubu parlamentarnego, nie wykluczam, że na ten temat będziemy też rozmawiać - dodał szef klubu PSL-TD.

Na pytanie, kto miałby stanąć na czele takiej komisji Paszyk odparł, że w pierwszej kolejności należy zadać pytanie, czy wystarczy woli, aby ją powołać. - A to, kto w niej zasiądzie, to już drugorzędna kwestia (...) Komisja wiele traci, jeśli na jej czele nie stoi osoba z odpowiednimi umiejętnościami i predyspozycjami - dodał.

Zondacrypto a PKOl

Giełda Zondacrypto jest sponsorem kilku klubów sportowych, z których część, w tym Raków Częstochowa, GKS Katowice, Pogoń Szczecin oraz Dziki Warszawa po ujawnieniu informacji o nieprawidłowościach w spółce - zerwała z nią współpracę.

Dużo problemów rodzi współpraca giełdy kryptowalut z Polskim Komitetem Olimpijskim. Zondacrypto jest sponsorem generalnym PKOl i Olimpijskiej Reprezentacji Polski od października 2025 roku. Konsekwencje nieprawidłowości w Zondacrypto już bezpośrednio dotknęły polskich sportowców. O braku możliwości wypłacenia środków publicznie poinformował panczenista Damian Żurek, któremu należy się łącznie 100 tys. zł w tokenach za zajęcie czwartych miejsc na 500 i 1000 m podczas igrzysk Mediolan-Cortina d'Ampezzo. Później TVN24 ustalił, że takie same problemy ma potrójny medalista w skokach narciarskich Kacper Tomasiak, który miał obiecane 550 tys. zł w tokenach.

Mimo to 20 kwietnia (poniedziałek) prezes PKOl Radosław Piesiewicz przekonywał, że nie ma podstaw, aby rozwiązać umowę sponsorską z Zondacrypto, bo firma dotychczas wywiązuje się ze wszystkich zobowiązań. Kolejne środki wynikające z kontraktu mają zostać przekazane PKOl pod koniec kwietnia. - Dopóki nasz sponsor wywiązuje się z warunków umowy, to jesteśmy zobligowani do dalszej współpracy. Zerwanie umowy wiąże się z zapłatą kary umownej, na którą PKOl nie stać - tłumaczył.

Piesiewicz odniósł się także do sytuacji Żurka i Tomasiaka, podkreślając, że nagrody w złotówkach oraz rzeczowe, które PKOl obiecał, zostały już wypłacone i przekazane.

Z Zondacrypto nie współpracuje już za to Polski Związek Kolarki. Jak poinformował prezes PZKol Marek Leśniewski, współpracę z giełdą kryptowalut zakończono w styczniu.

Leśniewski wyjaśnił, że stronami zawartej we wrześniu umowy sponsorskiej były Zondacrypto oraz powstała w 2015 roku Fundacja Wspierania Polskiego Kolarstwa.

- Zondacrypto była sponsorem szosowej reprezentacji Polski w mistrzostwach świata w Rwandzie i Europy we Francji, medale na tych imprezach zdobyli Katarzyna Niewiadoma, junior Jan Jackowiak i sztafeta mieszana juniorów. To było lekarstwo dla polskiego kolarstwa, pomoc była natychmiastowa, ale doraźna. Firma pomogła również finansowo w starcie reprezentacji torowej w mistrzostwach Europy w Turcji na przełomie stycznia i lutego - przypomniał PAP Leśniewski.

- Na ten moment nowa umowa nie została podpisana. Dotychczasowa była oparta na normalnym, zdrowym podejściu. Żadnej szkody nie ponieśliśmy - dodał prezes Polskiego Związku Kolarskiego.

Co dalej z Zondacrypto?

Jak zwrócono uwagę na łamach Wyborczej.biz od 1 lipca 2026 roku każda firma działająca na unijnym rynku kryptowalut będzie zobowiązana do uzyskania licencji MiCA. Dana giełda potrzebuje tylko jednej licencji w wybranym przez siebie kraju członkowskim, by swobodnie działać na terenie całej Unii. Zondacyrpto nie posiada takiej licencji nigdzie. Oznacza to, że jeżeli spółka nie uzyska licencji do 1 lipca, nie będzie mogła świadczyć usług na terenie UE.

Uzyskanie licencji MiCA  może skomplikować rezygnacja całej rady nadzorczej BB Trade Estonia OU.

Posłuchaj:

Czy można było uniknąć afery Zondacrypto? "Sygnały o nieprawidłowościach napływały od dłuższego czasu" - mówiła w TOK FM Jolanta Ojczyk, szefowa działu prawnego Business Insider Polska RASP.

O kryptowalutach w TOK FM dyskutowali także nasi słuchacze. Gościem "Mikrofonu TOK FM" był Aleksander Kieroński, analityk Polityki Insight.

Źródło: Money.pl, Wirtualna Polska, PAP, TOK FM, Wyborcza.biz