,
Obserwuj
Polska

Kogo Amerykanie zaskoczyli decyzją ws. Jasionki? Wojskowy wylicza błędy. "Jest problem"

3 min. czytania
09.04.2025 06:33
Nagłe wycofanie się amerykańskich wojsk z podrzeszowskiej Jasionki przestraszyło opinię publiczną. Zdaniem Maksymiliana Dury, komandora porucznika rezerwy, winni są politycy, którzy nie zakomunikowali tego społeczeństwu w odpowiedni sposób.
|
|
fot. Filip Naumienko/REPORTER/East News

 

  • Amerykańskie wojsko wycofuje się z Jasionki;
  • Polscy politycy starają się uspokoić nastroje, jednak ich reakcje wskazują, że sami są dość zaskoczeni tą sytuacją;
  • Decyzja Amerykanów ws. relokacji wojsk w Polsce zbiegła się z informacjami NBC News, że Amerykanie mogą wycofać z Europy Wschodniej 10 tys. żołnierzy.

 

Dowództwo armii USA w Europie i Afryce (USAREUR-AF) ogłosiło w poniedziałek planową relokację amerykańskiego personelu i sprzętu wojskowego z podrzeszowskiego lotniska w Jasionce do innych miejsc w Polsce. Jak wskazano w komunikacie, decyzja ma na celu m.in. optymalizację wysiłku ponoszonego przez amerykańskie wojsko i "odzwierciedla miesiące ocen i planowania", które przeprowadzono w koordynacji z polskimi gospodarzami i innymi sojusznikami z NATO.

Amerykanie wycofują się z Jasionki. "Powinniśmy być zaniepokojeni"

Sytuacja przestraszyła opinię publiczną. Zdaniem Maksymiliana Dury wpływ na to mają wypowiedzi polityków, którzy nie zakomunikowali tego społeczeństwu w odpowiedni sposób. - Dlatego właśnie powinniśmy być zaniepokojeni, ponieważ rzeczywiście politycy uspakajają, że oni o tym wiedzieli i to wszystko było planowane. Jednak odbywa się to w taki sposób, który wyklucza kontrolę. Dlatego że, jakby nie było, Amerykanie zrobili to nagle - mówił w TOK360 komandor porucznik rezerwy i ekspert portalu Defence24.pl.

Ponadto, jak zwrócił uwagę ekspert, Amerykanie powinni to robić w odpowiedniej kolejności. - Jeśli to ma być planowa relokacja, to powinno się systematycznie zastępować swoje oddziały specjalistami z NATO. Jednak tego nie zrobiono - podkreślił Dura. Rozmówca Adama Ozgi zaznaczył także, że tego samego dnia NBC News podało informację, że Amerykanie rozważają wycofanie nawet 10 tys. żołnierzy z Europy Środkowo-Wschodniej. - I to jest problem, dlatego że jak łączy się takie informacje, to zaczyna być widoczny ten proces, na który nie powinniśmy patrzeć - ocenił.

Amerykanie wycofują się z Jasionki. Jak zareaguje Rosja? 'Nastąpił pewien wyłom'

Amerykanie opuszczają Jasionkę. "Poradzimy sobie, ale będzie nas to trochę kosztowało"

Ekspert przypomniał, że jeszcze niedawno administracja Donalda Trumpa zapewniała, że nie będzie redukować swoich sił na terenie Polski. A jeśli jednak faktycznie informacje NBC News znajdą potwierdzenie w rzeczywistości, to nasz kraj na tym ucierpi. - Właśnie tu jest problem polityków, dlatego że odnośnie do tej sytuacji musieliby powiedzieć, że Trump kłamał. W nas uderzy to najmocniej, bo w Polsce jest praktycznie połowa tych sił. To jest ok. 10 tys. żołnierzy. Więc jeśli to się potwierdzi, to co najmniej połowa z nich wyleci do Stanów Zjednoczonych - powiedział Dura.

Jak dodał, "zresztą ten proces już się zaczął". - Jeżeli Amerykanie rzeczywiście planują całkowicie wycofać swoje jednostki z Rzeszowa, to tam są tacy specjaliści, którzy mogą pracować tylko na lotnisku, więc nie można ich będzie relokować np. do Poznania lub do Bydgoszczy. I oni po prostu wylecą Stanów - wskazał. Jak tłumaczył, podobnie będzie z amerykańską baterią Patriot, która chroni to lotnisko. - Jeżeli Amerykanie wycofają baterię Patriot, to nie po to, żeby ją rozstawić np. w innym miejscu Polski. Oni po prostu ją wywiozą - stwierdził Dura.

Strach wokół lotniska w Jasionce. 'Nie jesteśmy przygotowani na żadną sytuację kryzysową'

Jak dodał, amerykańscy żołnierze byli w Jasionce bardzo potrzebni, bo nas znacznie odciążali. - Teraz będziemy musieli robić to sami - zaznaczył ekspert Defence24. Gość TOK FM podkreślił, że decyzja Amerykanów stawia nas więc w trudnej sytuacji. - Będziemy mieli z tym problemy. I tu chciałbym uspokoić - my sobie z tym poradzimy, ale będzie nas to trochę kosztowało - podsumował gość TOK FM.