Białoruś. Niezależny portal TUT.by informuje o zatrzymaniu co najmniej 13 pracowników

Portal TUT.by opublikował w sieciach społecznościowych listę 13 zatrzymanych pracowników. Przeszukanie w redakcji nadal trwa. Dostęp do strony internetowej został zablokowany. Władze poinformowały o wszczęciu postępowania karnego w sprawie przestępstw podatkowych.

Wśród zatrzymanych są m.in. dyrektorka generalna firmy TUT BY MEDIA Ludmiła Czekina, główna księgowa Anżeła Asad i ich zastępczynie, kierowniczki działów sprzedaży i marketingu, zastępca redaktora naczelnego portalu Maksim Hajko, dziennikarka Alena Tałkaczowa.

W redakcji TUT.by trwa rewizja, która rozpoczęła się we wtorek rano. Z przebywającymi tam pracownikami nie ma kontaktu.

Co najmniej jeden spośród dziennikarzy, którzy mieli relacjonować sprawę TUT.by, trafił do aresztu w Mińsku. Wcześniej media informowały, że nie ma kontaktu z reporterami.

We wtorek Komitet Kontroli Państwowej (KGK) poinformował o wszczęciu postępowania karnego wobec kierownictwa największego białoruskiego niezależnego portalu TUT.by za „przestępstwa podatkowe”. Odbyły się rewizje; zatrzymano co najmniej 13 osób.

Jednocześnie dostęp do portalu TUT.by został zablokowany. Prokuratura generalna wyjaśniła, że jest to związane z „publikowaniem niedozwolonych treści” - przekazywanie informacji w imieniu niezarejestrowanej organizacji. Chodzi o fundację BYSOL, która m.in. udzielała pomocy osobom represjonowanym.

Według KGK TUT.by miał bezprawnie korzystać z ulg podatkowych jako rezydent Parku Wysokich Technologii (specjalnej strefy ekonomicznej dla IT i Hi-Tech), przez co naraził państwo na ogromne straty.

Odnosząc się do tych zarzutów, TUT.by poinformował we wtorek, że jako firma, która nie tylko dostarcza informacje, ale również świadczy usługi reklamowe i produkuje oprogramowanie, spełniał wymogi stawiane rezydentom PWT.

- W czasie naszej działalności w ramach PWT przechodziliśmy z sukcesem wszystkie kontrole i audyty, sporządzaliśmy raporty, zawsze pracowaliśmy legalnie, przejrzyście. Żadnych pretensji ani ostrzeżeń od administracji Parku nie otrzymaliśmy – napisał TUT.by.

Chociaż według władz zarzuty mają charakter ekonomiczny, prorządowi "eksperci" mówią o słusznej karze za "wywrotową działalność".

"Oto, co się dzieje, kiedy własne egzaltowane fantazje zaczynają wydawać się rzeczywistością. Utrata pieniędzy, biznesu, a nawet wolności" – napisał w Telegramie ulubieniec mediów państwowych Alaksiej Dziermant, nazywając TUT.by "główną tubą kolorowej rewolucji", a jej redaktorki "babami, które wpadły w polityczną histerię".

Niezależne Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy (BAŻ) nazwało wtorkowe wydarzenia "kontynuacją ataków na wolność słowa".

"Odwołania do nadużyć gospodarczych, jakie rzekomo miały być przyczyną, już od lat są aktywnie wykorzystywane dla uzasadnienia represji wobec obrońców praw człowieka, mediów, niezależnych związków zawodowych" - podkreśliło BAŻ.

DOSTĘP PREMIUM