11 listopada będzie marsz na TK? Nawrocki “i jego otoczenie zorientowali się"
Czy 11 listopada prawica pokaże swoją siłę i pod Trybunałem Konstytucyjnym wybuchną zamieszki? A może ta "bomba atomowa" okaże się niewypałem, a prezydent Nawrocki nie zdecyduje się na konfrontację? Na te pytania próbowali odpowiedzi eksperci w "Poranku TOK FM".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy prezydent Nawrocki wezwie w środę do marszu na Trybunał?
- Czy 11 listopada znów okaże się świętem skrajnej prawicy?
W "Poranku TOK FM" Jacek Żakowski wraz ze współpracownikiem "Kultury Liberalnej" Konstantym Gebertem, Romanem Imielskim z "Gazety Wyborczej" i Agnieszką Wiśniewską z "Krytyki Politycznej" analizował spór wokół Trybunału Konstytucyjnego i przygotowania do Marszu Niepodległości. Goście zwracali uwagę, że obecne demonstracje nie przypominają masowych protestów sprzed dekady. Politycy próbują mobilizować swoich zwolenników, ale frekwencja przed siedzibą TK nie spełnia ich oczekiwań. Czy nową iskrę wznieci środowy marsz, który odbędzie się 11 listopada?
- Zawsze się boję 11 listopada, bo to pokaz sił skrajnej prawicy. Ale w tym roku ciekawe jest, jak ten marsz będzie wyglądał. Chcą się na nim pojawić ludzie Jarosława Kaczyńskiego, czemu jednak organizatorzy marszu są średnio przychylni - komentowała Agnieszka Wiśniewska.
Na pytanie Jacka Żakowskiego, czy prezydent Nawrocki wezwie tłum do marszu na Trybunał Konstytucyjny, Roman Imielski odpowiedział: "Nie wezwie. On i jego otoczenie zorientowali się, że to już nic nie da (…). Większym pokazem siły, jest pokazanie, że 'mógłby wezwać, ale tego nie zrobi', niż narażanie się na klęskę".
Pełna rozmowa z "Poranka TOK FM" dostępna dla naszych subskrybentów w aplikacji.
Źródło: TOK FM