,
Obserwuj
Polska

Boom na centra danych. Dlaczego mieszkańcy protestują? “Jest to sytuacja niepokojąca”

oprac. Anna Siek
2 min. czytania
06.11.2026 14:18

"Stop Dirty Data Centres" to hasło manifestacji, jaki odbędzie się w piątek przed Sejmem. To część większej europejskiej akcji. Mieszkańcy miejscowości, w których powstają/mają powstać centra danych chcą regulacji w tej sprawie. - Kłopoty zaczynają się w upały, kiedy wszyscy najbardziej potrzebują wody i prądu. A najbardziej centra danych - tłumaczył w TOK FM Tomasz Ciechomski. Jak podkreślił, problemów jest znacznie więcej. 

Protest przeciwko budowie centrum danych [zdjęcie ilustracyjne]
Protest przeciwko budowie centrum danych [zdjęcie ilustracyjne]
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego zorganizowano protest ws. centrów danych?
  • Jakich regulacji chcą przeciwnicy dużych centrów danych?
  • Jakie zagrożenia niosą tego typu inwestycje? 

6 listopada o godz. 16.00 pod Sejmem odbędzie się ogólnopolski protest ws. centrum danych AI. Organizatorzy domagają się, by w Polsce wprowadzono regulacje dotyczące tego typu inwestycji. Warszawski protest to część europejskiej akcji pod hasłem "Stop Dirty Data Centres". 

W wielu miejscach w Polsce mieszkańcy regularnie protestują przeciwko budowom wielkich serwerowni, które mają duży wpływ na ich życie i stan środowiska naturalnego. 

Tomasz Ciechomski ze Stowarzyszenia Aktywnych Sąsiadów mówił w TOK FM, że "mamy w Polsce boom" na centra danych. I planowane są kolejne tego typu inwestycje. 

- Natomiast brakuje ustawodawstwa, które by uregulowało takie rzecz, jak odległość od zabudowy mieszkaniowej, kwestie ekologiczne, czyli czy używamy wody do chłodzenia.  (...). Chodzi w skrócie o to, żeby to służyło Polsce i nie odbywało się kosztem lokalnych społeczności, które mogą ponosić największe koszty - wyjaśnił rozmówca Wojciecha Muzala. 

Redakcja poleca

Ciechomski zwrócił uwagę na to, że z braku stosownych przepisów może dochodzić do sytuacji, że centra danych z budynkami wysokimi na kilkadziesiąt metrów mogą być budowane "obok zabudowy mieszkaniowej, która ma np. 10 metrów". Do takich przypadków już w Polsce dochodzi. 

Problemów jest więcej. Chodzi - jak wyliczał gość TOK FM - o "emisję hałasu, spalin, olej napędowy, który jest gromadzony do agregatów prądotwórczych". 

O skutkach działania wielkich centrów danych można posłuchać w podcaście "Techstorie">>> 

- Nie jesteśmy przeciwko małym centrom danych - deklarował rozmówca Wojciecha Muzala. Podkreślił, że chodzi o przepisy ws. wielkich inwestycji. 

Duże centra danych korzystają z wody do chłodzenia i - jak wyjaśnił gość "TOK 360" - "kłopoty zaczynają się w upały, kiedy wszyscy najbardziej potrzebują wody i prądu". - A najbardziej  centra danych. To jest kosztowna infrastruktura i wymaga chłodzenia, bo inaczej  się uszkodzi - dodał. 

Przedstawiciel Stowarzyszenia Aktywnych Sąsiadów zwrócił też uwagę na to, do kogo należą takie inwestycje. - Czy chcemy mieć centra danych, które nie będą zwiększały suwerenności Polski? 80 proc. oprogramowania w Europie jest pochodzenia amerykańskiego. Jest to sytuacja niepokojąca - ocenił. 

Całej rozmowy Wojciecha Muzala z Tomaszem Ciechońskim można wysłuchać w aplikacji TOK FM. 

Źródło: TOK FM