"Mam dwa scenariusze. Pierwszy jest zły, a drugi bardzo zły". Gen. Pacek o bardzo trudnej sytuacji Ukrainy
Ukraińcy przegrywają bitwę o Siewierodonieck w obwodzie ługańskim. Rosjanie kontrolują 80 proc. miasta. Jak mówił prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełesnki -
Rosja okupuje obecnie około 20 procent terytorium Ukrainy.
Jak mówił w TOK FM prof. Bogusław Pacek, generał dywizji w stanie spoczynku i dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego, obecnie sytuacja na froncie jest niekorzystna dla Ukrainy. Przede wszystkim dlatego, że "Rosja wolniej niż się spodziewano, ale dokonuje postępu w zdobywaniu terenów na wschodzie". I obecnie Rosjanie kontrolują znaczną część z pięciu obwodów na terenie Donbasu.
- Obwód ługański jest prawie całkowicie zajęty przez Rosję. Obwód chersoński zaś sam przeszedł w ręce rosyjskie, ponieważ władze przeszły na stronę Rosjan. W obwodzie donieckim trwają ciężkie walki, ale znaczna część jest zajęta przez Rosjan - analizował. Jak dodał, w obwodzie charkowskim sytuacja jest zmienna, ale w tej chwili również nie jest najlepsza dla Ukrainy.
- Ukraina jest w bardzo trudnej sytuacji i powinno to bardzo mocno wybrzmieć. My pocieszamy i wspieramy Ukraińców, ale z drugiej strony przekazujemy nie do końca prawdziwy obraz (sytuacji). Bo jak się popatrzy na mapę, to z tego jednoznacznie wynika, że owszem Ukraińcy się bronią, są dzielni, ale progres następuje ze strony rosyjskiej - ocenił gen. Pacek. Jak podkreślił rozmówca Mikołaja Lizuta, "Rosjanie atakują, jak walec drogowy". - Bardzo silnie artylerią - dodał.
Dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego przypomniał, że według Amerykanów głównym celem trwającej od 24 lutego wojny jest osłabienie Rosji. I doprowadzenie państwa, którym rządzi Władimir Putin do takiego stanu, żeby nie mogła zaatakować innych państw. To zadaniem - jak ocenił ekspert - Ukraina realizuje. - Ale nie możemy powiedzieć, że Ukraina wygrywa, bo to byłaby nieprawda - podkreślił.
'To może dać dużą przewagę'. Biden obiecuje Ukrainie kolejne dostawy broni
"Mam dwa scenariusze. Pierwszy jest zły, a drugi bardzo zły"
Mikołaj Lizut pytał swojego gościa, co w takim razie stanie się, jeśli Rosji uda się zająć wschód Ukrainy. - Mam dwa scenariusze. Pierwszy jest zły, a drugi bardzo zły - odpowiedział gen. Pacek. Jak wyjaśnił, pierwszy scenariusz zakłada skuteczne działania Rosji.
- Do ogłoszenia zwycięstwa pozostało im (Rosjanom) "dopięcie" obwodu donieckiego. To może nie nastąpi w czerwcu, tak jak zakłada plan rosyjski, ale może nastąpić w ciągu najbliższych miesięcy - wskazał. Jak przyznał, nie po to "Ukraina walczy" i jest wspierana w tej walce, by przegrać. Ale trzeba się liczyć z takim rozwojem sytuacji.
Drugi scenariusz dotyczy tego, że "operacja ugrzęźnie". - I Rosjanie - kierując się swoim interesem - będą dążyli do zawarcia porozumienia, żeby móc coś pokazać swojemu społeczeństwu i jak najszybciej wrócić do normalnego funkcjonowania gospodarki - mówił. Albo Rosja może - jak ocenił - zabrać się za realizację planu, który ogłosiła jeszcze przed rozpoczęciem wojny. - Dotyczył on też innych krajów, w tym państw NATO - przypomniał gość TOK FM. W postawionym w grudniu 2021 roku ultimatum Rosja domagała się, by Ukraina oraz inne państwa byłego ZSRR (m.in. Gruzja) nigdy nie przystąpiłyby do NATO. Kreml chciał również, by w bazach na terenie Polski oraz państw bałtyckich nie było amerykańskiej broni ofensywnej.
- Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Rosja nie powinna mieć już sił do prowadzenia dalszego konfliktu. Że powinna zrobić długą przerwę, która dawałaby szansę na odtworzenie sił. To daje nadzieje na jakieś pokojowe rozwiązanie obecnej sytuacji. Ale jeśli zdecydowała się na uderzenia rakietowe - bez względu na to, czy konwencjonalne, czy nuklearne - to stanowiłoby duże zagrożenie także dla państw NATO - podkreślił.
Moskwa patrzy na Pekin
- Nie wydaje się to na tę chwilę zbyt realne, ale biorąc pod uwagę różne pohukiwania i ostre wypowiedzi Federacji Rosyjskiej, nie można ich też za bardzo lekceważyć - przestrzegał ekspert. I zwrócił uwagę, że Rosja cały czas patrzy na to, co dzieje się w relacjach amerykańsko-chińskich, jak Chiny wypowiadają się na temat wojny.
Dlatego, jak uważa gen. Pacek, ewentualna realizacja scenariusza numer dwa byłaby uzależniona w bardzo dużym stopniu od działań Pekinu. - Według mnie Rosja nie odważy się uderzyć w państwa NATO, jeśli Chiny nie ruszą na Tajwan czy na Morze Południowochińskie. Wtedy, gdyby Stany Zjednoczone zostały zaangażowane na Dalekim Wschodzie, istnieje możliwość również ataku na NATO - wyjaśniał rozmówca Mikołaja Lizuta.