Pętla się zaciska, a Putin szuka dziur w sankcjach. Naukowcy z Yale o "dewastującym ciosie" Zachodu

Rosjanie na wiele sposobów próbują obchodzić zachodnie sankcje. Jest np. turystyka debetowa, która polega na tym, że podróżują do Mińska, Ankary bądź stolic "zaprzyjaźnionych" krajów. Tam pozyskują karty debetowe, którymi mogą płacić np. w Google Pay czy Apple Pay - mówił w TOK FM Michał Wyrębkowski z Uniwersytetu Yale. Jak dodał, mimo to sankcje działają.
Zobacz wideo

Po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę ośrodek Yale Chief Executive Leadership Institute obserwował wycofywanie się zachodnich firm z Rosji; badał też skutki tego zjawiska. Teraz przygotował analizę, z której wynika, że sankcje nałożone na kraj rządzony przez Władimira Putina, są skuteczne, choć często omijane. O tym ostatnim aspekcie w TOK FM mówili Michał Wyrębkowski i Franek Sokołowski ze wspomnianego instytutu.

- Sankcje zadają dewastujący cios rosyjskiej gospodarce, choć Rosjanie na wiele sposobów próbują je obchodzić. Jest np. turystyka debetowa, która polega na tym, że podróżują do Mińska, Ankary bądź stolic "zaprzyjaźnionych" krajów, skąd łatwo im z Rosji dojechać. Tam pozyskują karty debetowe, którymi mogą płacić np. w Google Pay czy Apple Pay - opisywał Michał Wyrębkowski w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz.

Jak wskazał to tylko jeden z przykładów tego, jak Władimir Putin próbuje przechytrzyć Zachód. Inny to  "szmuglowanie" do Rosji części zamiennych z Zachodu przez "zaprzyjaźniony" Kazachstan. - To miało miejsce jeszcze w marcu i kwietniu. Od maja Kazachstan zaczął wprowadzać w całości zachodni reżim sankcji, mimo że jest w dość bliskich relacjach z Rosją - dodał. 

Franek Sokołowski podkreślił, że skala omijania przez Rosjan zachodnich sankcji nie jest w pełni znana, ale "na pewno zmniejsza się z miesiąca na miesiąc". - Rosjanie mieszają swoją ropę np. z tą z Turkmenistanu, po czym wypuszczają ją na rynek jako ropę turkmeńską. Ale prawie każdy taki sposób obchodzenia zachodnich sankcji prędzej czy później wychodzi na jaw i jest dodawany do kolejnych obostrzeń wobec Rosji. A to oznacza, że tak długo, jak jest wola polityczna, by sankcje utrzymywać, tak długo z każdą wykrytą luką można ten system umacniać - przekonywał. - Z punktu widzenia zjednoczonego Zachodu wygląda to pozytywnie - ocenił. 

Duże kłopoty Rosji

Franek Sokołowski zauważył, że Rosji w obchodzeniu sankcji pomagają państwa, które "nie podzielają w pełni zachodniego spojrzenia na rosyjską inwazję na Ukrainę". - Uważają, że cokolwiek się dzieje za granicą, powinno ich interesować pod kątem konkretnych interesów ich krajów, a nie pod względem praw człowieka i różnych zachodnich wartości. Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska, Indie, Chiny są tego przykładem - wyliczył. 

Mimo to, zdaniem Michała Wyrębkowskiego, Kreml znajduje w coraz gorszej sytuacji. Jak wskazał, świadczy o tym fakt, że nawet import z Chin do Rosji spadł o połowę. - Ten kraj ma naprawdę bardzo dużą lukę, jeśli chodzi o import wysokich technologii, które są już teraz poddane sankcjom. Ale  dotyczy to też innych towarów, co widzimy na obrazkach pustych półek w Rosji - przypomniał.

A gdzie jest największa dziura w sankcjach nałożonych na Rosję? Zdaniem Michała Wyrębkowskiego - w sektorze finansowym. - UE, USA, Szwajcaria, Wielka Brytania wprowadzają sankcje, ale nie są one do końca skoordynowane. Dlatego Rosjanie nadal zakładają na Zachodzie "puste" spółki, które są w stanie prać pieniądze. Do tego brakuje wymogu, żeby spółki ze świata zachodniego informowały, kiedy handlują z Rosją. Nadal jest możliwe jest więc szmuglowanie dóbr do Rosji - mówił. Choć i tu, jak podkreślił, reżim sankcyjny się zaostrza. 

Franek Sokołowski ocenił z kolei, że także sektor energetyczny nadal w dużej mierze wymyka się sankcjom nałożonym na Rosję. - Ciągle Europa szuka alternatywnych źródeł dostaw surowców energetycznych. Dopóki tego nie zorganizuje, dopóty będzie płaciła Rosjanom za paliwa kopalniane -  podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM