Zamach na córkę Dugina ma przykryć niepowodzenia rosyjskiej armii? Ekspertka wskazuje tropy i zwraca uwagę na Krym

Zamach, w którym zginęła Daria Dugina - zdaniem prof. Agnieszki Leguckiej - jest bardziej na rękę Rosji niż Ukrainie. Jak oceniła ekspertka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, wykorzystuje to rosyjska maszyna propagandowa.
Zobacz wideo

W nocy z sobotę na niedzielę zginęła Daria Dugina, córka ideologa Kremla Aleksandra Dugina. Rosyjska propaganda błyskawicznie winą za śmierć 30-latki obarczyła Ukraińców. W poniedziałek Federalna Służba Bezpieczeństwa ujawniła nawet personalia obywatelki Ukrainy, która miała dokonać detonacji ładunku, który doprowadził do śmierci Duginy.

Według prof. Agnieszki Leguckiej bardzo wątpliwe jest to, że za zamachem stoi Ukraina. Jak mówiła w TOK FM, Aleksandr Dugin nie jest aż tak wpływową postacią, za jaką przyjęto go uważać. - Są ludzie ważniejsi w Rosji, którzy wymyślili operację ukraińską, na czele oczywiście z samym Władimirem Putinem - stwierdziła w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Ekspertka przypomniała, że sama Daria Dugina wygłaszała bardzo antyukraińskie hasła w ramach ruchu euroazjatyckiego (nazistowskiego, neofaszystowskiego, imperialistycznego) swojego ojca. Ale jak podkreśliła, Duginowie byli zbyt nisko w hierarchii Kremla, żeby typować ich na cel zamachu. - Jeżeli już byśmy mówili o tym, kogo powinna strona ukraińska wyeliminować jako tego, który mógłby być odpowiedzialny za sytuację wojenną w Ukrainie to powinien być to ktoś bardziej na piedestale - podkreśliła. 

Atak na córkę Dugina próbą odciągnięcia uwagi od ostatnich porażek rosyjskich wojsk?

Komu więc był na rękę zamach na córkę Dugina? - Na pewno bardzo to pasuje rosyjskiej elicie politycznej, która próbuje odciągnąć uwagę społeczeństwa od ostatnich porażek rosyjskich wojsk. Szczególnie od porażek wizerunkowych, które mają miejsce głównie na Krymie, gdzie skutecznie uderzają Ukraińcy - argumentowała ekspertka z PISM-u.

Przekonywała też, że obarczenie winą Ukraińców to szansa na pokazanie Ukrainy jako państwa terrorystycznego. - I wydaje mi się, że to się rosyjskim władzom i rosyjskiej propagandzie udaje. Bo rzeczywiście Aleksander Dugin na Zachodzie i w szczególności w Rosji zaczyna być po raz kolejny pokazywany jako męczennik. Można by więc uważać, że to jakieś działanie służb specjalnych - FSB, żeby np. mobilizować rekrutów do walki przeciwko Ukrainie - wyjaśniła prof. Legucka.

"Wojna w Ukrainie służy do wyeliminowania wewnętrznych wrogów"

Nim FSB ogłosiło, kto stoi za sobotnim zamachem, do ataku przyznała się nieznana wcześniej grupa oporu - Rosyjska Narodowa Armia Republikańska. Organizacja ogłosiła w sieci walkę z "putinizmem".

Gościni TOK FM przypomniała, że w Rosji działają takie organizacje jak np. Legion, ale polem ich głównej aktywności są przede wszystkim media społecznościowe. - I może to być "wydmuszka" wykreowana także przez służby specjalne po to, żeby po prostu pokazać, że są jakieś działania sił wewnętrznych - opisywała. To dla Kremla bardzo użyteczne, bo - jak podsumowała prof. Anna Legucka - "wojna w Ukrainie służy reżimowi po to, żeby umocnić samego Putina u władzy i wyeliminować wewnętrznych wrogów".

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM