"Rozerwał się granatem". Putin rzuca ich do walki, ale niektórzy nie wytrzymują presji
"Sierżant Marfin podjął decyzję, że lepiej ze sobą skończyć, niż nadal przebywać w rejonie 'specjalnej operacji wojskowej' (propagandowe rosyjskie określenie agresji na Ukrainę)" - napisał Roman Cymbaluk na Telegramie.
Cymbaluk to ukraiński dziennikarz, który - jako korespondent ukraińskiej agencji UNIAN - przez kilkanaście lat relacjonował wydarzenia polityczne w Rosji. Na konferencjach prasowych zadawał Władimirowi Putinowi niewygodne pytania. Przed początkiem rosyjskiej inwazji na Ukrainę wyjechał z Moskwy, obawiając się represji ze strony Kremla.
Rosja rzuciła do walki ok. 160 tys. wojskowych
Jak poinformował ukraiński sztab generalny, od początku inwazji Rosji na Ukrainę wojska najeźdźcy straciły około 46,5 tys. żołnierzy, a także m.in. 1939 czołgów, 4254 pojazdy opancerzone, 234 samoloty bojowe i 202 śmigłowce.
Z kolei przedstawiciel ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) Wadym Skibicki podał, że od początku inwazji na Ukrainę Rosja rzuciła do walki ok. 160 tys. wojskowych, nie licząc sił Gwardii Narodowej (Rosgwardii). Jak dodał, Rosja planuje w najbliższym czasie zmobilizować kolejnych 90 tys. żołnierzy.
W ocenie przedstawiciela HUR, rosyjska armia doświadcza problemów z kompletowaniem jednostek wojskowych.
Putin chce, by Rosyjska armia będzie większa
W czwartek Władimir Putin podpisał dekret, na mocy którego liczba żołnierzy w rosyjskich siłach zbrojnych osiągnie 1,15 mln - poinformowała agencja Reutera za państwową rosyjską agencją RIA Nowosti.
W ocenie brytyjskiego ministerstwa obrony ten dekret raczej nie przyczyni się do znaczącego wzrostu liczby wojsk na Ukrainie. "Stanie się tak dlatego, że Rosja straciła dziesiątki tysięcy wojskowych, rekrutuje się bardzo niewielu nowych żołnierzy kontraktowych, a poborowi nie są zobowiązani do służby poza terytorium Rosji" - wyjaśniono.
"Rząd otrzymał polecenie zapewnienia środków finansowych na realizację tego celu. Nie jest jasne, czy Rosja będzie próbowała wypełnić ten zwiększony przydział poprzez rekrutację większej liczby ochotniczych żołnierzy kontraktowych, czy też poprzez ustanowienie (bardziej ambitnych) rocznych celów poboru" - napisano w komunikacie.
Podobną ocenę przedstawił w piątek ukraiński ekspert wojskowy Ołeh Żdanow, który nazwał dekret prezydenta Rosji "czysto populistycznym ruchem" służącym uspokojeniu nastrojów społecznych w kontekście porażek Kremla na froncie.