"Po raz drugi zabito naszych kolegów". Putin "wykańcza ostatnie wysepki wolnych mediów" w Rosji

Kreml dobił najważniejszą niezależną gazetę w Rosji. - Władze postawiły sprawę jednoznacznie: nie ma miejsca dla tej gazety w rosyjskim świecie medialnym. To zmasowana akcja władz, żeby już absolutnie wykończyć ostatnie wysepki wolnych mediów w Rosji - mówiła w TOK FM Anna Łabuszewska, autorka bloga 17 mgnień Rosji, w "Tygodniku Powszechnym".
Zobacz wideo

Sąd w Moskwie unieważnił w poniedziałek licencję drukowanej wersji "Nowej Gaziety", o co wnioskował urząd Roskomnadzor, państwowy regulator mediów i internetu. To najważniejsza niezależna gazeta w Rosji, która działała od 1990 roku. "Dziś zabito gazetę, jej pracownikom ukradziono 30 lat życia, a czytelnikom odebrano prawo do otrzymywania informacji" - oświadczyła redakcja. Wyraziła przekonanie, że za decyzją sądu w Moskwie stoi "czyjaś chęć, by unieważnić rejestrację gazety z 30-letnią historią, która ma wśród założycieli dwóch laureatów pokojowego Nobla: Michaiła Gorbaczowa i Dmitrija Muratowa".

- To, co piszą w tym liście redaktorzy, świadczy o tym, że to nie jest początek nowej batalii o gazetę, tylko przypieczętowanie jej losu. Dmitrij Muratow dostał w zeszłym roku pokojowego Nobla i wydawało się, że to będzie tarczą ochronną przed zakusami władz, by zamknąć wszystkie niezależne media rosyjskie. Ale okazało się, że Władimir Putin może przejść do porządku dziennego na tym, że jego rodacy dostają pokojowego Nobla. Nic sobie nie robi z ich głosu - komentowała w TOK FM Anna Łabuszewska, autorka bloga "17 mgnień Rosji" w "Tygodniku Powszechnym".

Odniosła się także do słów, w których redakcja gazety podkreśla, że w poniedziałek "po raz drugi zabito naszych kolegów, których to samo państwo zabiło za to, że spełniali swój obowiązek zawodowy: Igora Domnikowa, Jurija Szczekoczychina, Annę Politowską, Stanisława Markiełowa, Anastazję Baburowa, Natalię Estemirową, Orhana Dżemala".

- To wstrząsające słowa. Mówią o tym, że dziennikarze tej gazety często narażali się władzom w Rosji. Sztandarową postacią tej walki była Anna Politkowska, która pisała głównie o zbrodniach popełnianych podczas dwóch wojen rosyjskich w Czeczeni. Została ofiarą tej walki. Władze w ten sposób wysłały sygnał dziennikarzom, żeby nie wściubiali nosa w nie swoje sprawy - tłumaczyła gościni TOK FM.

"Wstrząs dla niedobitków wolnych mediów w Rosji"

Rozmówczyni Jakuba Janiszewskiego zwróciła uwagę, że po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę "Nowa Gazieta" przygotowywała świetne reportaże z frontu ukraińskiego i z samej Rosji. Dostała jednak od władzy dwa ostrzeżenia, a trzecie byłoby równoznaczne z decyzją o zamknięciu redakcji. - Wtedy redakcja podjęła decyzję, że zawiesza działalność. Strona gazety zamilkła, a jej wydania papierowe przestały się ukazywać. Jej dziennikarze wyjechali za granicę, głównie do Europy, gdzie zaczęli wydawać nową, internetową "Nową Gazietę Europa" - opowiadała.

Przypomniała, że w ubiegłym tygodniu macierzysta strona gazety ożyła w związku ze śmiercią ostatniego przywódcy ZSRR i laureata pokojowej Nagrody Nobla, Michaiła Gorbaczowa. - Był bardzo ważną osobą dla redakcji, był jej współzałożycielem i stanowił dla niej jakiś rodzaj tarczy ochronnej. Po jego śmierci tekst napisał Muratow, który prowadził też ceremonię pogrzebową Gorbaczowa - opisywała.

Jak dodała, gwoździem do trumny gazety mogły się okazać jednak teksty o wyroku na dziennikarza Iwana Safronowa, który został oskarżony o szpiegostwo i zdradę stanu. To syn Iwana Safronowa seniora, który w latach 90. pisał o transakcjach, jakie zawierała Rosja na międzynarodowym rynku broni. A ponieważ pisał o korupcji w tych zakupach, w tajemniczych okolicznościach wypadł z okna.

- Syn przejął w schedzie po ojcu tę tematykę. Najwyraźniej komuś u władzy nadepnął na odcisk, bo został skazany na 22 lat łagru o zaostrzonym rygorze. Ten niewyobrażalny wyrok był wstrząsem dla niedobitków niezależnych mediów w Rosji. Te teksty o Safranowie to był sygnał dla Kremla, że gazeta zabiera głos w ważnych sprawach i nie poddaje się. Stąd władze postawiły sprawę jednoznacznie: nie ma miejsca dla tej gazety w rosyjskim świecie medialnym. To zmasowana akcja władz, żeby już absolutnie wykończyć ostatnie wysepki wolnych mediów w Rosji - podsumowała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM