advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

F-16 raczej nie dla Ukrainy. Ale jest inny pomysł. "Unikamy wielomiesięcznego szkolenia pilotów"

2 min. czytania
01.02.2023 16:19
Ukraina liczy, że po decyzji o przekazaniu czołgów Leopard i Abrams, Zachód zdecyduje się na wsparcie ich armii myśliwcami F-16. - Nie wydaje się, żeby na tym etapie było to realne - ocenił w TOK FM Mariusz Cielma. Ekspert wskazał też, gdzie Kijów powinien szukać wzmocnienia siły uderzeniowej swojego lotnictwa.
|
|
fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl

Rzecznik ukraińskich Sił Powietrznych Jurij Ihnat poinformował, że "do skutecznej obrony swojej przestrzeni powietrznej i przejścia na zachodnie uzbrojenie" Ukraina potrzebuje docelowo "ok. 200 samolotów wielozadaniowych". "Ukraina potrzebuje zastąpić swoje przestarzałe samoloty sowieckie różnych typów jednym typem myśliwca wielozadaniowego, którym mógłby być F-16" - napisała Ukraińska Prawda, przytaczając wypowiedzi Ihnata dla francuskiej stacji La Chaine Info oraz z własnej rozmowy z rzecznikiem.

Ukraińcy liczą na dostawy zachodnich myśliwców, ale trudno wierzyć w to, że faktycznie do tego dojdzie. Przekazanie Kijowowi samolotów F-16 wykluczył niedawno prezydent USA Joe Biden. - Chociaż pewnie kiedyś dojdzie do przełomu. Ale to może się zdarzyć nawet wtedy, kiedy obie strony już przestaną do siebie strzelać - ocenił w TOK FM Mariusz Cielma z "Nowej Techniki Wojskowej". Jak dodał, jako "koalicja nie dojrzeliśmy jeszcze do takich decyzji", jak przekazanie Ukrainie myśliwców.

F-16 nie dla Ukrainy. Ekspert o innej możliwości wzmocnienia lotnictwa

Zdaniem Cielmy ukraińska armia potrzebuje kolejnych samolotów. I jest na to pewien pomysł. - Trwają próby poszukiwania dostaw maszyn postsowieckich. Choćby Słowacja wyraziła chęć dostawy około 10 samolotów MiG-29. Tutaj też ruch jest po stronie naszych decydentów, bo choć dyskusja o przekazaniu polskich myśliwców F-16 od początku była raczej jałowa, to co innego jest w kwestii właśnie samolotów MiG-29 - wskazał.

Ekspert ocenił, że polski resort obrony już zabezpieczył się na takie rozwój wypadków. - Minister obrony Mariusz Błaszczak poczynił zakupy w Korei i mamy niedługo dostać kilkanaście lekkich samolotów bojowych. To będą właśnie następcy maszyn MiG-29 - wyjaśnił gość TOK FM.

Jednocześnie dodał, że taki rozwój wypadków może być korzystny dla samych Ukraińców. - Bo unikamy wielomiesięcznego procesu szkolenia pilotów. MiG-29 to dla Ukraińców dobrze znana platforma. Rzeczywista dyskusja dla tamtejszych sił zbrojnych powinna dotyczyć właśnie pozyskania maszyn posowieckich. I kilka krajów takie samoloty posiada - podsumował Mariusz Cielma z "Nowej Techniki Wojskowej".

'Z 40 jeńców Rosjanie wykastrowali ponad połowę'. Polscy ratownicy idą w ogień Putina