advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

To oni już drugi raz napędzili stracha Putinowi. "Miejsce rosyjskich patriotów jest u boku Ukrainy"

3 min. czytania
23.05.2023 19:49
Kim są rosyjscy partyzanci, którzy od poniedziałku walczą w Biełgorodzie? O źródłach i powiązaniach Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego oraz Legionu Wolności Rosji mówił w TOK FM Michał Potocki z "Dziennika Gazety Prawnej". - Oba są dowodzone przez rosyjskich nacjonalistów. Natomiast w sensie wojskowym kontroluje je wywiad ukraiński - tłumaczył gość TOK FM.
|
|
fot. AP

W nocy z poniedziałku na wtorek zaatakowano budynki Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej i departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Za akcją stoją najprawdopodobniej Żołnierze Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego i Legionu 'Wolna Rosja', które od poniedziałku prowadzą działania w graniczącym z Ukrainą obwodzie biełgorodzkim.

"Duży cios dla Rosji"

W mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej nagrań, z których wynika, że w ataku biorą udział czołgi i helikoptery. Rzecznik ukraińskiego wywiadu Andriej Jusow w rozmowie z ukraińskim publicznym nadawcą Suspilne poinformował, że rosyjscy ochotnicy prowadzą operację, która ma na celu utworzenie pasa bezpieczeństwa do ochrony ukraińskiej ludności cywilnej. Kreml zakomunikował, że walki w Biełgorodzie zostały stłumione, a wszystkich - ponad 70 - rosyjskich partyzantów "zlikwidowano".

Zdaniem Michała Potockkiego z "Dziennika Gazety Prawnej" bez względu na prawdziwość tych doniesień wydarzenia z ostatnich niespełna dwóch dób i tak są dla Rosji "dużym ciosem propagandowym i politycznym". - To, co się dzieje, jest dosyć poważną kompromitacją Rosji, która już po raz drugi doprowadziła do sytuacji, gdy ktoś przedziera się przez chronioną granice z Ukrainą i hula bez większych przeszkód po terenie, który powinien być mocno chronionym przez FSB i inne struktury siłowe - ocenił gość audycji "Połączenie".

W akcji mają brać udział sami Rosjanie z Korpusu Ochotniczego i Legionu Wolności Rosji. - Oba są dowodzone przez rosyjskich nacjonalistów. Natomiast w sensie wojskowym kontroluje je wywiad ukraiński - wyjaśniał Potocki.

Obecne w Biełgorodzie jednostki mają również silne związki z "różnymi nurtami rosyjskiej opozycji", w tym z istniejącą od listopada zeszłego roku i posiadającą swoją siedzibę w Warszawie Radą Obywatelską, a także z Ilją Ponomariowem - byłym rosyjskim deputowanym Dumy Państwowej, który w 2014 roku jako jedyny zagłosował przeciwko aneksji Krymu. - Nie są duże, bo może liczą kilkaset osób, ale są regularnie wykorzystywane przez Ukraińców w ich propagandzie. Kijów pokazuje w ten sposób, że u boku wolnej Ukrainy jest miejsce też dla tych Rosjan, którzy są świadomi tego, że reżim Putina prowadzi ich kraj do zguby i najlepsze wyjście to obalić go siłą, bo innego lepszego rozwiązania nie ma - tłumaczył gość Jakuba Janiszewskiego.

Jak wskazał, wśród opozycji antyputinowskiej coraz częściej pojawia się ten typ myślenia, że w tej sytuacji miejsce rosyjskiego patrioty jest po stronie sił zbrojnych Ukrainy. - Część tych działaczy pomaga w werbunku ochotników, również na terenie Unii Europejskiej. Później żołnierzy sprawdza ukraiński kontrwywiad, a po pozytywnej weryfikacji trafiają oni do oddziału - wskazywał gość TOK FM.

Czy Rosyjski Korpus Ochotniczy i Legion Wolności Rosji mają szansę wpłynąć na losy rosyjsko-ukraińskiej wojny? Według gościa "Połączenia" ich znaczenie militarne jest minimalne, w przeciwieństwie do znaczenia propagandowego i politycznego. - Potencjalnie mogą być przydatni do operacji na terenie Rosji, ponieważ Ukraińcy, wysyłając tam obywateli Rosji, mogą się od nich odcinać i mówić, że to są działania rosyjskich partyzantów, za których trzymają kciuki, ale nie mają z nimi bezpośredniego związku. Ukraińcy w ten sposób mogą twierdzić, że po ich stronie walczy po prostu wolny świat i spośród etnicznych Rosjan są także ci, którzy rozumieją, że Ukraina walczy o wolność dla całego regionu. Więc takie akcje mają większe znaczenie propagandowe i polityczne niż wojskowe - powiedział Michał Potocki w rozmowie w TOK FM.

Walki w Biełgorodzie. 'Mistrzowski plan sztabu generalnego Ukrainy'. Czy Rosji grozi wojna domowa?