,
Obserwuj
Świat

Niemcy pokazują, jak zalegalizować "trawkę". "To początek rewolucji"

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
20.04.2024 09:30
Palenie jointa na niemieckiej ulicy przestało być nielegalne. Wszystko to za sprawą nowego prawa, które legalizuje posiadanie marihuany na własny użytek. To może być początek prawdziwej rewolucji.
|
|
fot. Michał Łepecki / Agencja Wyborcza.pl

Niemal 4,5 mln dorosłych Niemców przyznaje się do używania marihuany - wynika z badań opinii publicznej. Nic więc dziwnego, że miłośnicy "trawki" są zadowoleni ze zmiany prawa, która weszła w życie pierwszego kwietnia tego roku. Całkiem legalnie można już posiadać trzy krzaki lub 50 g marihuany w domu. Natomiast na ulicy można mieć przy sobie 25 g tej substancji. Zmiana prawa ma na celu m.in. odciążenie policji od ścigania każdego, nawet najdrobniejszego, przypadku posiadania marihuany. Co więcej, od pierwszego lipca wielbiciele THC będą mogli się legalnie zrzeszać i tworzyć cannabis kluby. - To jest pierwsza część tej wielkiej rewolucji, bo na razie legalizacja i depenalizacja marihuany dokonały się od strony popytowej - mówiła w programie "Połączenie" dr Maria Skóra z Instytutu Polityki Europejskiej w Berlinie.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Jak podkreślała, umowa koalicyjna między rządzącymi w Niemczech partiami zakłada też regulacje prawne od strony podażowej, bo żeby konsumować, trzeba mieć dostęp. Jednak plan stworzenia licencjonowanej sieci sprzedaży, czyli komercyjnego dostępu do marihuany jest bardzo trudny od strony prawnej, obyczajowej i kulturowej. - W większości krajów posiadanie marihuany jest nadal nielegalne, dlatego trzeba stworzyć taki układ zamknięty, system naczyń połączonych produkcji i sprzedaży niemieckiej marihuany, a to jest szalenie skomplikowane - oceniła ekspertka.

Marihuana jest w Polsce legalna. Ale tylko dla bogatych

Nie brakuje krytyków 

Według sondaży, legalizacja posiadania marihuany podzieliła opinię publiczną pół na pół. - Młodzi są "za", starsi raczej "przeciw", ale co ciekawe, więcej kontrowersji budzi prawo, które będzie trudne do wyegzekwowania, bo jak sprawdzić, czy ktoś w domu ma tylko trzy krzaki konopi albo czy nie pali marihuany mniej niż 100 m od przestrzeni, w której przebywają młodociani - zaznaczała gościni Jakuba Janiszewskiego.

Krytyczne podejście do tego tematu ma część lekarzy, policjanci, ale także politycy, przede wszystkim konserwatywnych partii CDU i CSU. Zwracali uwagę, że marihuana jest substancją psychoaktywną, która zmienia świadomość. Konserwatyści wskazywali więc, że legalizacja marihuany to prezent dla dilerów i zagrożenie dla dzieci i młodzieży. - W stosunku do polityków pojawiły się zarzuty o stosowanie podwójnych standardów, bo alkohol, jakby nie patrzeć, też jest substancją zmieniającą świadomość. Co więcej, zwłaszcza dla prawicowych polityków popularny Oktoberfest, czyli święto piwa, to dziedzictwo kulturowe Niemiec - podkreślała.

Ekspertka zwróciła jednak uwagę, że dużą część w nowych regulacjach prawnych poświęca się profilaktyce. Ta ma iść ramię w ramię z depenalizacją.

To tylko 'niegroźna trawka'? Marihuana też uzależnia. 'Wyzwaniem robi się wycieczka na pocztę'

Progresywne działania Niemiec 

Przy procedowaniu zmian prawnych Niemcy czerpali z doświadczeń innych krajów, między innymi Stanów Zjednoczonych, Holandii, Kandy czy Urugwaju. Warto jednak zaznaczyć, że takich krajów w Europie, ale i na świecie, nie ma zbyt wiele. - Biorąc pod uwagę całe ustawodawstwo Niemiec, które raczej nie jest progresywne, a kwestia posiadania marihuany została uregulowana na poziomie federalnym, to wszystko pokazuje, jak wielką rewolucję zapoczątkowali Niemcy - mówiła dr Skóra.