,
Obserwuj
Świat

Trump otwiera kolejny front. "Powrót do polityki sprzed 100 lat"

Marek Podmokły, Zakopane
2 min. czytania
31.01.2025 16:00
Prezydent USA Donald Trump ma sobotę ogłosić nałożenie 25-procentowych ceł na produkty z Meksyku i Kanady. Stwierdził jednak, że nie jest pewny, czy cła obejmą również import ropy naftowej. - Wojna handlowa z udziałem USA to powrót do polityki gospodarczej sprzed 100 lat - skomentowała w TOK FM Magdalena Polan z Funduszu Inwestycyjnego PGIM.
|
|
fot. Evan Vucci / AP Photo

 

  • Donald Trump chce nałożyć 25 proc. cła na dobra z Meksyku i Kanady;
  • Nie wykluczył, że cła obejmą również import ropy naftowej;
  • Jak mówiła w TOK FM Magdalena Polan, to pokazuje, że w nakładaniu nowych ograniczeń USA mogą stosować dwa różne podejścia;
  • Ekspertka Funduszu Inwestycyjnego PGIM oceniła, że wojna handlowa z udziałem USA to powrót do polityki gospodarczej sprzed 100 lat, a skutki może odczuć także Polska.

 

Trump potwierdził, że nałoży nowe cła podczas podpisania nowych rozporządzeń na temat zmian w Federalnej Administracji Lotnictwa w Białym Domu. Pytany przez dziennikarzy, czy zamierza zrealizować swoją wcześniejszą groźbę nałożenia ceł na sąsiadów 1 lutego, odpowiedział twierdząco, dodając, że zrobi to "z szeregu powodów". Choć ich nie wymienił, to wcześniej żądał od rządów obydwu państw ukrócenia przemytu narkotyków i nielegalnej imigracji. Oba państwa ogłosiły szereg działań w tym obszarze, Trump jednak uznał je za niewystarczające.

Pytany o to, czy cła obejmą również import ropy naftowej, Trump stwierdził, że może podjąć taką decyzję. 

Jak mówiła w TOK FM Magdalena Polan, to pokazuje, że w nakładaniu nowych ograniczeń USA mogą stosować dwa różne podejścia. - Jedno, poprzedzone analizą. I drugie niestety nieprzewidywane, które będzie bardziej inflacjogenne i mniej prowzrostowe, czyli przeciwko celom, które w kampanii wyborczej proponował prezydent Trump - oceniła ekspertka z Funduszu Inwestycyjnego PGIM. 

Amerykańskie rafinerie naftowe sprowadzają duże ilości ropy - ok. 20 proc. całej rafinowanego surowca - z Kanady, a cło może zwiększyć ceny benzyny w USA.

To ona ma 'udobrachać' Donalda Trumpa. W tle 'umniejszenie roli UE'

 

"Powrót do polityki sprzed 100 lat"

 

W ocenie gościni TOK FM wojna handlowa z udziałem USA to powrót do polityki gospodarczej sprzed 100 lat, czego skutki możemy odczuć także my. - Polska oczywiście jest w ten łańcuch produkcji bardzo mocno podłączona. Nawet jeśli nie eksportujemy bezpośrednio - podkreśliła w rozmowie z Tomaszem Settą. 

Meksyk i Kanada są zdecydowanie największymi partnerami handlowymi Ameryki, odpowiadając za niemal 30 proc. całego importu do USA. Na wprowadzeniu ceł ucierpieć może m.in. amerykański przemysł samochodowy, który polega na swobodnym i wielokrotnym transporcie części i podzespołów między zakładami w tych trzech krajach. Ameryka importuje z obu krajów także m.in. produkty rolne i drewno.

Wbrew początkowym groźbom, Trump na razie nie zamierza nakładać ceł na Chiny. Jeszcze przed objęciem prezydentury zapowiadał, że ogłosi 10 proc. cło na wszystkie produkty z Państwa Środka równocześnie z cłami na import z Meksyku i Kanady.