Donald Trump nie wie, co robi? "Jedną decyzją niszczy lata współpracy"
Trump szuka winnych i nakłada cła
Donald Trump wprowadzenie wysokich ceł na sąsiadów Stanów Zjednoczonych uzasadnia tym, że kraje nie kontrolują działalności tamtejszych gangów narkotykowych, przez co do USA trafia śmiercionośny fentanyl. Prowadzący audycję "Pierwszy Program" w Radiu TOK FM Wojciech Muzal zwrócił uwagę, że narracja ta może odnosić się do Meksyku, jednak nie jest to argument stosowny do przypadku Kanady. Stwierdził też, że cło to broń obosieczna.
- Chyba sam Donald Trump nie wie, o co naprawdę mu chodzi - skomentował prof. Krzysztof Wasilewski, amerykanista z Politechniki Koszalińskiej. - Z jednej strony Donald Trump mówi o ochronie amerykańskich producentów, z drugiej o tym, że to Kanada, Meksyk i Chiny odpowiadają za epidemię uzależnień w Stanach Zjednoczonych. I dlatego wprowadza cła, aby te państwa skutecznie walczyły z przemytem fentanylu. Trump szuka winnych tego, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych - tłumaczył gość "Pierwszego Programu".
Według prof. Wasilewskiego Donald Trump chce pokazać światu, że jest gotowy do obrony amerykańskich producentów i amerykańskiego społeczeństwa. - Czy to przyniesie skutek, jaki wyobraża sobie Trump? Wątpię - ocenił prof. Wasilewski. - Nawet ekonomiści, którzy twierdzą, że to dobry ruch, mówią, że społeczeństwo amerykańskie poniesie konsekwencje tej decyzji. I to całkiem niedługo - powiedział ekspert.
Posłuchaj podcastu:
Kanada, Meksyk i Chiny odpowiadają USA
Prof. Krzysztof Wasilewski zaznaczył, że Donald Trump uderzył w swoich najbardziej sprawdzonych partnerów gospodarczych i politycznych. - Kanada i Meksyk to najbliżsi sojusznicy Stanów Zjednoczonych. Jak niektórzy mówią: jeżeli tak reaguje wobec swoich przyjaciół, to może lepiej być jego wrogiem - stwierdził ekspert, odnosząc się do wysokości nałożonych ceł. Kanada i Meksyk mają zostać objęte 25-proc. cłem, a Chiny - 10 proc.
Władze Kanady odpowiedziały, że odwzajemnią się równie wysokim cłem na amerykańskie towary. - Poszczególne regiony Kanady już zapowiadają, że ich polityka będzie bardziej celowa. Cła mają objąć przede wszystkim produkty pochodzących z tych stanów, gdzie Donald Trump cieszy się największą popularnością. Chodzi o stany, które produkują samochody bądź alkohol - zaznaczył gość TOK FM.
- Meksyk dzisiaj ogłosi swoją decyzję. Wiemy, że Chiny będą chciały postawić całą sprawę przed Światową Organizacją Handlu - powiedział prof. Wasilewski. Ekspert zwrócił uwagę na to, że w wyniku działań Donalda Trumpa z pierwszej kadencji prezydentury Światowa Organizacja Handlu nie ma już odpowiednich narzędzi, by przeciwdziałać jego decyzjom.
Kto najwięcej straci na ruchu Donalda Trumpa? 'Część nieroztropnych decyzji odbije się rykoszetem'
Trump obwinia sąsiadów o całe zło w USA
Donald Trump stwierdził, że Kanada jest uzależniona od USA. Sugerował, że gdyby państwo stało się 51. stanem, to zapowiadane cła nie mogłyby funkcjonować. - Trump wykorzystuje sprawę do szantażu - skomentował Wojciech Muzal.
Prof. Wasilewski odpowiedział, że Donald Trump przyzwyczaił nas do "specyficznej polityki". - Mam wrażenie, że nasłuchał się opowieści o XIX-wiecznej polityce i o koncercie mocarstw. Wydaje mu się, że Stany Zjednoczone jednostronnie mogą kształtować stosunki gospodarcze. Niedługo przekona się o tym, że nawet najsilniejsze państwo świata, jakim bez wątpienia są USA, nie jest w stanie sobie poradzić, realizując taką XIX-wieczną politykę protekcjonizmu i szantażu wobec swoich sąsiadów - ocenił ekspert.
Jak zaznaczył gość TOK FM, Kanada była najbliższym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, a na handlu bezcłowym dzięki układowi NAFTA korzystały głównie USA. - Donald Trump jedną decyzją niszczy lata współpracy - dodał. - W tej chwili Trump mówi, że całe zło w Stanach Zjednoczonych, od likwidowanych fabryk po epidemię fentanylu, to wina sąsiadów USA.
Wiadomo, że nie jest to prawda. Obwinianie partnerów zewnętrznych o swoje problemy to zawsze droga donikąd - podsumował prof. Wasilewski.
Amerykanie poniosą koszty decyzji Trumpa
Jak podkreśla prof. Krzysztof Wasilewski, Stan Zjednoczone niszczą swój dorobek w formie soft power. Według niego USA przestają być "mocarstwem, za którym idą inni, bo wiedzą, że jest to państwo, które będzie stało na straży demokratycznych wartości". - Stany Zjednoczone pod wodzą Donalda Trumpa obierają kurs podobny do tego, który obrała Rosja pod wodzą Władimira Putina, czyli straszenia i wymuszania - ocenił ekspert. - Oby nie skończyło się to podobnie jak w przypadku Rosji - dodał.
Według profesora amerykańskie społeczeństwo niebawem poniesie koszty decyzji Trumpa. - Nawet jeżeli cła przyniosą krótkoterminowe zyski w postaci chociażby społecznego poparcia, to zapewne za rok czy dwa Amerykanie przekonają się, że takie proste rozwiązania nie pomagają, a przynoszą problemy, z którymi będą się mierzyć przez kolejne lata - ocenił prof. Wasilewski. - Stany Zjednoczone, tak jak każde inne państwo, nie jest samowystarczalne - podsumował.
Donald Trump straszy UE
W poniedziałek brytyjski portal BBC podał, że prezydent USA ponownie zapowiedział nałożenie ceł na Unię Europejską. Trump nazwał deficyt w handlu między Unią Europejską a USA "bestialstwem" (ang. atrocity) i zapowiedział, że cła na państwa UE zostaną nałożone "z całą pewnością" - przekazał portal Euronews.
- Nie biorą naszych aut, nie biorą naszej żywności, nie biorą od nas niemal niczego, podczas gdy my bierzemy od nich wszystko. Miliony samochodów, ogromne ilości żywności i produktów rolnych - powiedział Trump dziennikarzom. Na pytanie BBC, czy stworzony już został harmonogram nakładania ceł na UE, Trump odpowiedział, że harmonogramu nie ma, ale "na pewno nastąpi to dość szybko".
Unia "bardzo przekroczyła granice" - ocenił prezydent, dodając, że "Stany Zjednoczone zostały oszukane przez praktycznie każdy kraj na świecie".
Jak przypomniał portal BBC, deficyt w wymianie handlowej USA i UE sięgnął 213 mld dolarów. Kraje Europy eksportują do USA głównie leki, samochody i zaawansowane pod względem technologicznym wyroby maszynowe. Importują natomiast ropę, gaz oraz usługi finansowe.