,
Obserwuj
Świat

Kto najwięcej straci na ruchu Donalda Trumpa? "Część nieroztropnych decyzji odbije się rykoszetem"

jg
2 min. czytania
02.02.2025 09:58
To sygnał dla elektoratu Trumpa, że oto się zaczęło, robimy rewolucję - tak prof. Małgorzata Zachara-Szymańska w TOK FM komentowała decyzję prezydenta USA w sprawie ceł. Ekspertka nie ma wątpliwości, że "część z tych nieroztropnych decyzji odbije się rykoszetem na kondycji gospodarki amerykańskiej i sytuacji Amerykanów".
|
|
fot. Źródło: Alex Brandon / AP Photo

 

  • Donald Trump nałożył na Kanadę i Meksyk cła w wysokości 25 procent oraz 10-procentowe cła na Chiny. Prezydent wyjaśnił, że w ten sposób chce zwalczyć napływ fentanylu do Stanów Zjednoczonych. Ale to nie jedyny powód nałożenia ceł;
  • Władze sąsiadujących z USA Kanady i Meksyku błyskawicznie zareagowały i zadeklarowały wprowadzenie 25-procentowych ceł na produkty ze Stanów Zjednoczonych;
  • Prof. Małgorzata Zachara-Szymańska mówiła w 'Poranku Radia TOK FM', że polityczny efekt decyzji Trumpa będzie chwilowy. 'Bo nieuchronnie wyborcy, bez względu na to, na kogo głosowali, odczują skutki tych decyzji' - oceniła ekspertka z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

Kanada i Meksyk wprowadzają 25-pprocentowe cła na produkty z USA. To reakcja na decyzję Donalda Trumpa o wprowadzeniu cła (25 proc. i 10 proc. na produkty naftowe). Także Chiny zareagowały. Pekin stanowczo sprzeciwiły się decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa o nałożeniu 10-procentowych ceł na import z ChRL. Chiny zapowiedziały podjęcie działań odwetowych, w tym skargi do Światowej Organizacji Handlu.

Jak komentowała w TOK FM prof. Małgorzata Zachara-Szymańska, na poziomie politycznym decyzja Donalda Trumpa,  "to demonstracja siły". - To jest sygnał dla elektoratu Trumpa, że oto się zaczęło, robimy rewolucję. Mamy w ręku gruby kij i nie tylko straszymy. To jest efekt chwilowy, bo nieuchronnie wyborcy, bez względu na to, na kogo głosowali, odczują skutki tych decyzji ekonomicznych - oceniła ekspertka z Instytut Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ, autorka podcastu "Wolna Amerykanka".

'Czerwone strefy' na Dolnym Śląsku. Skąd i kiedy będą wysiedlać mieszkańców?

Trump zaczął wojnę handlową. Kto straci najwięcej?

Zdaniem naukowczyni to, co robi prezydent  Stanów Zjednoczonych "to jest imperializm". - Retoryka, którą forsuje Donald Trump, mówi: "My jesteśmy silnym państem - my im pokażemy". Kłopot polega na tym, że to jest okres malejącej potęgi Stanów Zjednoczonych. I to nie jest tak, że są niezależni, mogą dyktować warunki. Część z tych nieroztropnych decyzji odbije się rykoszetem na kondycji gospodarki amerykańskiej i sytuacji Amerykanów - powtórzyła.

Rozmówczyni Anny Piekutowskiej wyjaśniła, że decyzja Trumpa doprowadzi do tego, że "wzrośnie nieufność do systemu". A gospodarka opiera się na zaufaniu ludzi, którzy robią ze sobą interesy.

Tak Trump chce skończyć wojnę. Padła nawet data. 'Putin uzyskuje swój cel'

- Jeżeli mamy sytuację, że dla krótkoterminowych celów politycznych, zmienia się środowisko, to następnym razem firmy zastanowią się kogo wziąć na partnera. Będzie brało się pod uwagę ryzyko wstrząsów i zawirowań płynących z niestabilnego środowiska politycznego - tłumaczyła w niedzielnym "Poranku Radia TOK  FM"