,
Obserwuj
Świat

Co dalej po rozmowach o zawieszeniu broni? "Sytuacja się odwróciła"

3 min. czytania
12.03.2025 09:04
- Rosja będzie kluczyć i szukać pretekstów, żeby zawieszenia broni nie wdrożyć. Jeżeli będzie czytelne dla całego świata, że to ona staje się przeszkodą w osiągnięciu porozumienia pokojowego i presja będzie także ze strony Chin, Indii, Brazylii, zgodzi się być może na zawieszenie broni. Ale nie będzie go przestrzegać - mówił w TOK FM dr Wojciech Lorenz.
|
|
fot. ABACA/Abaca/East News
  • "Teraz wszystko w rękach Rosjan" - powiedział po rozmowach w Arabii Saudyjskiej amerykański sekretarz stanu Marco Rubio. Strona rosyjska w środę rano ogłosiła, że podejmie decyzje w sprawie wojny w Ukrainie;
  • "Ustalenia są korzystne dla Ukrainy, a presja przesuwa się w stronę Rosji" - tak wyniki rozmów w Dżuddzie komentował w TOK FM dr Wojciech Lorenz;
  • Zdaniem eksperta Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Rosja "może kluczyć", a jeśli zgodzi się na rozejm, to nie będzie go przestrzegać.

 

Stany Zjednoczone wznowiły w nocy wsparcie wojskowe i wywiadowcze dla Ukrainy. To jeden z elementów porozumienia zawartego w Arabii Saudyjskiej. Ukraina wyraziła gotowość do wdrożenia propozycji natychmiastowego 30-dniowego rozejmu. Poznaliśmy reakcję Moskwy na rozmowy ukraińsko-amerykańskie. W środę rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow stwierdził, że "Rosja będzie unikać kompromisów, które zagrażałyby życiu ludzi". Powtórzył, że Rosja w żadnym wypadku nie zaakceptuje obecności wojsk NATO w Ukrainie. Rzeczniczka jego resortu Maria Zacharowa powiedziała natomiast, że "kształtowanie stanowiska Federacji Rosyjskiej nie odbywa się zagranicą w wyniku pewnych porozumień lub wysiłków niektórych stron. Kształtowanie stanowiska Federacji Rosyjskiej odbywa się wewnątrz Federacji Rosyjskiej".

Będzie rozejm w Ukrainie?

 

- Ukraina, wbrew temu, co mówił Donald Trump przed negocjacjami, zademonstrowała, że ma jakieś karty w ręku - tak zakończone wieczorem we wtorek rozmowy komentował w TOK FM dr Wojciech Lorenz. Zdaniem analityka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych na mocną pozycję negocjacyjną Ukraina mógł mieć wpływ ukraiński atak dronów na Moskwę. Według agencji Reutera mógł to być największy jak dotąd ukraiński atak dronów na rosyjską stolicę. A doszło do niego po wstrzymaniu pomocy amerykańskiej dla Ukrainy.

Tak się kończą 'deale' z Trumpem? 'Teraz ten kraj nie istnieje'

Według rozmówcy Wojciecha Muzala "sytuacja dyplomatycznie się odwróciła i stała się korzystniejsza dla Ukrainy". - Z sytuacji, w której Ukraina była cały czas pod presją - natomiast wobec Rosji administracja Trumpa stosowała różnego rodzaju zachęty, teraz - jak mówi sekretarz stanu Rubio, piłka jest na boisku rosyjskim i to Rosja powinna się zgodzić na wdrożenie (porozumienia) - podkreślił Lorenz.

 

Porozumienie w Arabii Saudyjskiej. Co zrobi Rosja?

 

To, czy dojdzie do zawieszenia broni, zależy od Rosji. - Ukraina za cenę gotowości do zawieszenia broni przy utrzymaniu amerykańskiego wsparcia przesuwa presję teraz na stronę rosyjską, a sama nie rezygnuje z walki o gwarancję bezpieczeństwa, bo to jest podstawowym interesem politycznym. Sytuacja może zmierzać w stronę niekorzystną dla Rosji, a korzystną dla Ukrainy - argumentował gość TOK FM.

To jednak nie oznacza, że dojdzie do faktycznego zaprzestania walk. - Rosja będzie kluczyć i szukać pretekstów, żeby zawieszenia broni nie wdrożyć. Nie liczy się z presją polityczną Zachodu. Ale jeżeli będzie czytelne dla całego świata, że to Rosja staje się przeszkodą w osiągnięciu porozumienia pokojowego i presja będzie także ze strony państw globalnego Południa: Chin, Indii, Brazylii, to zgodzi się być może na zawieszenie broni. Ale nie będzie go przestrzegać - uważa Wojciech Lorenz.

Jak dodał, "strona ukraińska obawiała się, że zawieszenie broni - zwłaszcza na lądzie, jest bardzo trudne do zweryfikowania". - I każda ze stron może się oskarżać o jego łamanie. Rosja ma oczywiście w tym ogromne doświadczenie, bo wszystkich porozumień mińskich z 2015 roku nie udawało się wyegzekwować. Bo Rosja po prostu nie chciała wdrażać zawieszenia broni - przypomniał gość "Pierwszego programu".