,
Obserwuj
Świat

Trump wesprze Netanjahu? Tego ośrodka Izrael sam nie zniszczy

3 min. czytania
17.06.2025 17:54
Izrael nie osiągnie swojego celu, jakim ma być zniszczenie programu nuklearnego Iranu, bez Stanów Zjednoczonych - przekonywała w TOK FM dr Patrycja Sasnal z Kolegium Europejskiego i Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, analityczka PISM. Jej zdaniem niewkluczone, że Donald Trump wesprze Benjamina Netanjahu.
|
|
fot. BRENDAN SMIALOWSKI/AFP/East News
  • Izrael musi zbombardować ośrodek w Fordo, żeby uniemożliwić Iranowi rozwój programu nuklearnego - zwracała uwagę w TOK FM dr Patrycja Sasnal;
  • To nie stanie się bez pomocy Stanów Zjednoczonych, ale nie wykluczone, że ta w końcu przyjdzie - uważa ekspertka z Kolegium Europejskiego i Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles;
  • Oceniła też, co się może stać, jeżeli izraelskie wojska zabiją przywódcę Iranu Alego Chameneia.

Izrael rozpoczął 13 czerwca nad ranem zmasowane ataki na Iran, twierdząc, że ich celem są obiekty nuklearne i wojskowe. Premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył tego dnia, że Teheran ma wystarczającą ilość wzbogaconego uranu, by zbudować dziewięć bomb atomowych. Iran nazwał atak "deklaracją wojny" i odpowiedział nalotami z użyciem rakiet balistycznych, w których zginęły 24 osoby. Po stronie irańskiej wiadomo o co najmniej 224 ofiarach śmiertelnych.

Bez USA nie dadzą rady

- Żeby zlikwidować program nuklearny Izrael potrzebuje pomocy Stanów Zjednoczonych, bo sam nie może zbombardować głównej instalacji w Fordo - podkreśliła w audycji "Światopodgląd" dr Patrycja Sasnal, profesorka Kolegium Europejskiego i Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles. Tłumaczyła, że do zniszczenia tego ośrodka wzbogacania uranu, ukrytego głęboko pod ziemią, konieczny jest atak wojskowy USA.

Według niej "bardzo prawdopodobne", że Izrael dostanie w tym celu pomoc od Stanów Zjednoczonych. - To będzie kampania bardzo długa. Tam trzeba zrzucać bomby penetrujące jedna za drugą, żeby naprawdę zniszczyć te instalacje nuklearne - wskazała gościni TOK FM. Dodała, że to "przeciwko prawu międzynarodowemu".

Co, jeśli Ali Chamenei zostanie zabity?

Izraelski minister obrony Israel Kac ostrzegł we wtorek najwyższego przywódcę Iranu ajatollaha Alego Chameneia, "by pamiętał, jak skończył" Saddam Husajn, który rządził Irakiem w latach 1979-2003. W tym czasie stoczył wojnę m.in. z Iranem, wspierał palestyński ruch narodowowyzwoleńczy i prezentował się jako zdecydowany przeciwnik Izraela. Władze izraelskie zorganizowały zamach na Husajna i przeprowadziły nalot wymierzony w iracki program nuklearny. Po amerykańskiej inwazji na Irak w 2003 r. obalony Husajn ukrywał się, ale został schwytany i skazany na śmierć przez iracki sąd za zbrodnie popełnione na irackich szyitach. Ta najliczniejsza grupa wyznaniowa w Iraku była prześladowana przez Husajna, który widział w niej potencjalne zagrożenie dla swojej władzy. Wyrok wykonano w 2006 r.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu stwierdził w poniedziałek w wywiadzie dla amerykańskiej stacji ABC, że wyeliminowanie Chameneia nie zaostrzyłoby konfliktu, ale go zakończyło.

- Może się wydawać, że to sukces, jak się złapie (Muammara) Kadafiego (zabity w 2011 r. dyktator Libii - red.), Husajna. (...) Byliśmy tam i wiemy, że demokracji bombowcem się nie wprowadzi do systemu - komentowała Patrycja Sasnal.

- Reżim, który zostaje zniszczony, może podpalić wszystkie swoje szyby naftowe i zniszczyć kompletnie to państwo. Tam może zdarzyć się całkowity armagedon - analizowała, dodając, że Iran to "potęga, państwo z długą tradycją państwowości, masa niezwykle światłych, inteligentnych ludzi".

Jak powiedziała rozmówczyni Agnieszki Lichnerowicz, "Irańczycy są przeciwko swoim władzom, są zmęczeni zamordyzmem, straszną sytuacją gospodarczą". Jednak - dodała - "wątpliwe jest, żeby akurat militaryzacja i brutalność izraelskiego ataku miały doprowadzić do powstania przeciwko władzom w Teheranie".

Dramatyczna sytuacja na Bliskim Wschodzie. 'Iran okazuje się dość bezbronny'